List okólny O. Honorata na 25-lecie zgromadzenia sióstr franciszkanek

(Nowe Miasto, 1907)
Czyńcie owoce godne Ewangelii św.

Czcigodne i umiłowane w Bogu Siostry i Panie moje jako Oblubienice mego Pana[1]


            Z wielką radością dowiedziałem się o zbliżającej się u Was uroczystości jubileuszowej i z pociechą przyjąłem wezwanie do połączenia się w niej w duchu z Wami. Bo jeżeli radowałem się, widząc zawiązki wasze, jakże nie mam się weselić, widząc tyloletnie wytrwanie na ciężkiej służbie Pańskiej? Dla mnie nie ma innej radości na tym świecie, jak oglądać rozwijające się życie zakonne. Zawsze mi stają na pamięci te słowa: „Czyńcie owoce godne Ewangelii”, tj. ciągle przedstawia mi się żywo ta prawda, że Bóg od każdego kraju, któremu ogłosił Ewangelię, domaga się owoców godnych Ewangelii. A owocami tymi nie jest zachowanie przykazań Boskich, które i poganie zachować mogą i są do tego obowiązani, ale od tych, którym Bóg dał poznać, ile dla zbawienia ich ucierpiał i ja jakie ofiary z ich miłości się zdobył, wymaga także wzajemnych ofiar i zachowania rad ewangelicznych. I biada takiej winnicy, która takich owoców nie wydaje, bo z pewnością wkrótce odbierze jej Pan Bóg Ewangelię św. i wiarę katolicką, z której nie korzystają. Dlatego wielką obawę miałem wtedy, gdy u nas skasowano zakony i przestrzegano, aby się nie mogły odrodzić, bo można było spodziewać się potem, że i wiarę niedługo stracimy, jak to się stało niegdyś w niemieckich krajach. I w samej rzeczy to niebezpieczeństwo nam zagrażało.
            Pamiętam do dzisiaj, jak wielka pociecha napełniła me serce, gdy jednocześnie prawie z tą obawą i ze smutkiem z niej rodzącym się ujrzałem wiele dusz pragnących służyć Bogu i poświęcać się Mu na życie zakonne. Zrozumiałem prawie od razu, że jest nadzieja utrzymania wiary świętej, że naród, który w takim ucisku potrafi się zdobyć na takie powołanie, jest bardzo żywotny i posiada w sobie moc odrodzenia, i że ta kasata zakonów nie na zgubę naszą wyszła, ale że jest okazją do odrodzenia życia zakonnego w pierwotnej jego formie. I nie zawiodłem się, liczba dusz kochających Boga i pragnących poświęcić się dla Niego wzrastała prawie z dniem każdym. Czyż mogłem wtedy pozwalać im na opuszczenie w tym celu kraju, kiedy w nich widziałem jedyny środek ocalenia go. Prawda, że rodzaj życia, jaki im przedstawiałem dla spełnienia ich pragnień, był najeżony bardzo wielu trudnościami, że musiały się wyrzec bardzo wielu pociech życia klasztornego, że potrzeba im było narazić się na wielkie trudności, na niedostatek, na prześladowanie nie tylko od obcych, ale i najbliższych, na wzgardę i pośmiewisko niemal od wszystkich, na niepewność w przyszłości. Ale że to było dziełem Bożym i opatrznościowym, dlatego Bóg przysłał dusze mężne, które nie ulękły się tych trudności i okazały się gotowe na wszystko, i trwały statecznie w swym przedsięwzięciu.
            Jakaż to teraz pociecha dla Was, żeście tak ciężką próbę przeszły, jakiej by nie wymagano od Was w żadnym klasztorze na całym świecie. Jak wielką przeto można mieć nadzieję wytrwania waszego do końca, gdy dziś wolno Wam swobodniej służyć waszemu Panu. W służbie ziemskich królów ci, którzy narażają się na większe niebezpieczeństwa, np. zostając w twierdzy oblężonej, często jeden miesiąc za rok porachowany mają. Podobnież i Wam, służebnicom Bożym, żyjącym przez tyle lat w oblężeniu, przynajmniej podwójnie rachować lata należałoby i nie tylko srebrne, ale i złote obchodzić dziś wesele.
            Niechże mi się godzi przynajmniej w tym dniu jubileuszowym oddać Wam publiczne świadectwo i wyrazić, co o Was myślę. Będąc świadkiem wszystkich przejść dusz waszych i wszystkich walk duchowych, i wszystkich ćwiczeń, modlitw i pokut, i wszystkich prac waszych, uznaję wprzód, że Wam należy przyznać nie tylko utrzymanie życia zakonnego, ale ożywienie ducha poświęcenia i odrodzenia zakonów, po wtóre waszym modlitwom i pokutom, i waszej gorliwości w pracach apostolskich w wielkiej mierze przyznać należy utrzymanie wiary w kraju wśród prześladowania i rozbudzenia ducha pobożności. Po trzecie wreszcie, gdy w tym czasie kraj przebywał takie ciężkie koleje, waszym modłom, pokutom, waszemu przykładowi i waszym cichym wpływom w wielkiej mierze przypisuję to, że te rzeczy nie posunęły się dalej i że zamiary ludzi złej woli nie miały swego skutku, a szczególniej nie udały się tam, gdzie w większej liczbie byłyście rozsiane.
            Znajdzie się w przyszłości obszerniejszy opis czynów i zdarzeń, który rzuci większe światło na to wszystko i potwierdzi to moje przekonanie.
            Na zakończenie dodam jeszcze to, że Kościół św. coraz więcej ocenia rodzaj życia waszego. Już przed osiemnastu laty, gdy po raz pierwszy opisaliśmy bardzo obszernie i dokładnie rodzaj życia waszego i wasze zadania, prace, wszyscy kardynałowie, jak świadczy osoba, która tą sprawą się zajmowała i chodziła osobiście do wszystkich, zgadzali się na to, aby uznać to życie na równi z innymi zakonami, chociaż przez ostrożność zapewne ograniczono się na tym w dekrecie ogólnym, że uznano, iż możecie się starać tak o pochwalne dekrety, jak i o uroczyste zatwierdzenie, tak jak inne zakony, i uznano Was za stowarzyszenie religijne z prywatnymi ślubami. Teraz zaś, gdy na całym świecie zakony jawne kasują, uznano wielką pożyteczność zgromadzeń ukrytych, bez których życie zakonne ustałoby w Kościele i dlatego Ojciec św. za pierwszym wejrzeniem na siostry nasze dowiedziawszy się, czym są i jakie życie prowadzą, zawołał trzykrotnie: będziecie potwierdzone, bo zakonnicę nie habit stanowi, ale śluby i cnoty zakonne. Jest przeto nadzieja, że ten rodzaj życia będzie porównany we wszystkich przywilejach z jawnymi zakonami. Członkowie Św. Kongregacji, którzy mieli zlecone sobie rozpatrywanie ustaw, poznawszy lepiej cały ustrój ukrytych zgromadzeń i ducha, jaki je ożywia, i różne zadania, jakim się oddają, uznali to za sprawę Bożą i za rzecz ważną, mającą wielką przyszłość przed sobą. I zachęcają, aby się nie narażać żadnymi trudnościami, jakie zwykle rzeczy Boskie przechodzą, a do mnie orędują, abym nie pozwalał żadnemu zgromadzeniu, aby się miało wyjawiać, i każą uważać za największy upadek ducha, jeżeliby która choćby dla przyjęcia habitu miała od tego życia odstąpić.
            Za wielką łaskę Kościoła uważać także macie, że według prawa dzisiejszego należycie odtąd pod zarząd i opiekę ordynariuszów, przez co jeszcze ściślej ze św. Kościołem zjednoczone będziecie.
            Pozostaje mi teraz zachęcać Was tylko, abyście były wierne i stałe w swoim powołaniu. I żebyście nie dały się nigdy żadnymi pokusami, radami lub namowami, choćby pod pozorem większej doskonałości i zasługi, odwodzić od rodzaju tego życia ukrytego, ale raczej co dzień więcej się w nim ustalały i od dnia dzisiejszego, w którym tak uroczyście odnawiacie swoją profesję, z nowym zapałem służyć Bogu zaczęły i z gorętszym niż to było w początkach, bo z lepszym zrozumieniem celu i zadania i obarczone tylu dowodami Boskiej Opatrzności nad Wami.
            A teraz, gdy nam dał Pan Bóg doczekać tego jubileuszu, złóżmy Mu serdeczne dzięki za łaskę powołania i wytrwania, i za wszystkie te pomoce tak ogólne, jak szczegółowe, jakich w ciągu tej ćwierci wieku doznaliśmy. I Najświętszej Marce Zbawiciela, która z macierzyńską troskliwością czuwała nad naszymi zgromadzeniami i św. Józefowi, którego opiece wszystkie są powierzone, a Wy wyjątkowej zawsze doznawałyście opieki. Proścież go, aby jak opiekował się wiernie do końca Oblubieńcem dusz waszych, tak też teraz do końca opiekował się Wami i wprowadził Was kiedyś na wieczne z Nim wesele. Nie zapominajcie też i o św. Patriarsze Serafickim Franciszku, którego śp. Leon XIII uznał za jedynego reformatora dzisiejszego świata, i pod którego chorągwią zawsze pracować i walczyć powinniście, abyście mogły za jego córki w niebie być uznane. Niech Was utwierdza, błogosławi i coraz bardziej uświęca Bóg Ojciec, Syn Boży i Ducha Św. Amen.
            Módlcie się zawsze za mnie, tak jak ja co dzień przy każdej św. Ofierze za Was się modlę i modlić się obiecuję do końca życia mego.

W: Wybór pism O. Honorata Koźmińskiego, cz. 2., Warszawa 1983.


[1] List okólny O. Honorata na 25-lecie zgromadzenia sióstr franciszkanek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz