Dwie Polki bliżej chwały ołtarzy

W sobotę 9 kwietnia br. Ojciec Święty upoważnił kard. Marcello Semeraro, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, do ogłoszenia ośmiu dekretów w sprawach beatyfikacyjnych. Papież podpisał dekrety o heroiczności cnót dwóch Polek: Rozalii Celakówny i Kazimiery Gruszczyńskiej. (...)

Kazimiera Gruszczyńska

Urodziła się 31 grudnia 1848 roku w Kozienicach. Od najmłodszych lat pragnęła swoje życie poświęcić Bogu o czym świadczy fakt, że mając 10 lat złożyła prywatny ślub czystości. Ponowiła go uroczyście w wieku 20 lat, podczas Mszy św. w kościele pw. Świętego Krzyża w Kozienicach, w obecności ks.Józefa Khauna, miejscowego proboszcza, a zarazem swojego spowiednika i kierownika duchowego. 

Jako młoda dziewczyna posługiwała w kościele parafialnym, zajmowała się katechizacją dzieci z ubogich rodzin, prowadziła działalność dobroczynną. W swoim rodzinnym mieście pragnęła założyć ośrodek dla dziewcząt, by kształcić je w duchu patriotycznym. Choć uzyskała odpowiednie ku temu wykształcenie, nie uzyskała zezwolenia władz carskich. Powodem był jej udział w manifestacji patriotycznej w Instytucie Maryjskim w Puławach, do którego uczęszczała jako młoda dziewczyna.

Poszukując swej drogi życiowej, w czerwcu 1875 roku udała się do Zakroczymia do znanego wówczas spowiednika - o. Honorata Koźmińskiego. Odbyte pod jego kierunkiem tygodniowe rekolekcje okazały się momentem przełomowym w jej życiu. Niedługo po nich przystąpiła do grupy kobiet będącej zalążkiem założonego przez o. Honorata ukrytego Zgromadzenia Posłanniczek Serca Jezusowego, rozpoczynając tym samym formację zakonną.

W 1875 roku wspólnota sióstr przeniosła się do Warszawy i tutaj 1 czerwca 1879 roku Kazimiera złożyła śluby zakonne. W 1881 roku o. Honorat Koźmiński powierzył jej funkcję przełożonej w Warszawskim "Przytulisku" - schronisku dla kobiet będących w trudnej sytuacji życiowej. Z miejscem tym związana była już na zawsze.

Pod kierunkiem o. Honorata Koźmińskiego zaczęła tworzyć nowe zgromadzenie, którego pierwszymi członkiniami zostały kobiety związane z "Przytuliskiem". Tak powstało Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, którym kierowała aż do śmierci. Zmarła 17 września 1927 roku w Kozienicach.

MC/causesanti.va, kazimieragruszczynska.eu, celakowna.pl, niedziela.pl

Uczy, jak przyjmować krzyż

Rozmowa z s. Lucyną Czermińską CSFA, wicepostulatorką procesu beatyfikacyjnego matki Kazimiery Gruszczyńskiej

- Watykański dekret o heroiczności cnót matki Kazimiery Gruszczyńskiej została niedawno ogłoszony razem z dekretem Rozalii Celakówny. Co łączy te dwie Czcigodne Służebnice Boże?

- Matka Kazimiera Gruszczyńska wstąpiła do Posłanniczek Serca Jezusowego, pierwszego ukrytego zgromadzenia założonego w Zakroczymiu przez bł. o. Honorata Koźmińskiego. Z czasem ojciec Honorat polecił jej powołanie nowej wspólnoty. 26 kwietnia br. przypada 140. rocznica powstania naszego zgromadzenia.

Siostry Cierpiących to pierwsza nazwa zgromadzenia, w 1909 r. wraz z zatwierdzeniem wspólnoty przez Stolicę Apostolską siostry otrzymały nazwę Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących.

Matka Gruszczyńska, podobnie jak Rozalia Celakówna, troszczyła się o chorych, była wielką czcicielką Najświętszego Serca Pana Jezusa. W 1921 r., idąc za głosem Kościoła w Polsce, zawierzyła założone przez siebie zgromadzenie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Mamy w kronikach świadectwo potwierdzające ten akt. Dokladnie zostało opisane, gdzie i w jaki sposób go przyjęto. Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w tym czasie wobec władz świeckich funkcjonowało pod nazwą Towarzystwo Pielęgnowania Chorych św. Józefa.

- Matka Kazimiera Gruszczyńska mówiła o sobie: jestem dzieckiem krzyża.

- Całe życie bardzo cierpiała, ciężka choroba niejednokrotnie na wiele miesięcy przykuwała ją do łóżka, nigdy nie było w niej buntu, przyjmowała cierpienie jako dar Pana Boga. Niosła też pomoc każdemu potrzebującemu człowiekowi, niezależnie od tego, jaką formę: fizyczną, duchową czy moralną, miało jego cierpienie. Sama  wielokrotnie prześladowana przez włądze zaborcze, w czasie I wojny światowej pochylała się nad żołnierzami z wojsk wrogich Polsce, rannymi żołnierzami rosyjskimi, których leczono w naszym szpitalu w Warszawie, tzw. Sanatorium św. Józefa.

W kontekście trwającej agresji Rosji na Ukrainę uczy, że nawet największym wrogom należy przebaczyć, potępić grzech, ale nigdy człowieka. Pragnieniem matki zawsze było, aby siostry, troszcząc się o chorych, zabezpieczyły też ich na wieczność, by przed śmiercią mogli pojednać się z Panem Bogiem. I teraz działa na tym polu bardzo owocnie.