Wymiar eklezjalny Zgromadzenia Franciszkanek od Cierpiących

Jedną z głównych cech Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących jest jego eklezjalny wymiar. W dziedzictwie duchowym otrzymanym od Założycieli, siostry otrzymały zalecenie szczególnej troski o Kościół, w jego duchowym, materialnym i personalnym wymiarze (za: L. Czermińska, Duchowość Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Studium na podstawie dokumentów Zgromadzenia):

Wymiary duchowości Sióstr Franciszkanek od Cierpiących


Przybliżając duchowość Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, należy określić jej cechy szczególne. Warunkują one styl życia poszczególnych franciszkanek i mają zasadniczy wpływ na duchowość Zgromadzenia. Analiza dokumentów źródłowych pozwoliła na wyodrębnienie siedmiu cech charakterystycznych dla Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Kolejno przedstawiona zostanie eklezjalność, wspólnotowość oraz zaangażowanie apostolskie. W następnej kolejności omówiony będzie wymiar maryjny, pokutny i pasyjny. W ostatnim paragrafie pokazany zostanie ideał ukrycia, według którego realizowane są wszystkie pozostałe cechy.




1.       Wymiar eklezjalny

1.1.         Oddanie Kościołowi


Życie franciszkańskie ze swej natury jest służbą w Kościele i dla Kościoła[1]. O. Honorat, naśladując Świętego Patriarchę, w szczególny sposób doświadczał tajemnicy Kościoła i z ogromną wnikliwością wychodził naprzeciw jego potrzebom; „jego pożytkowi poświęcił całe swe życie”[2]. Całą swoją działalność zakonotwórczą oparł na posłuszeństwie Kościołowi i wszystkie wspólnoty zakonne, które założył, kształtował w duchu oddania i posłuszeństwa zwierzchnikom władzy kościelnej, upatrując w tym posłuszeństwo samemu Bogu[3]. W podobnym kierunku zmierzała Matka Kazimiera, stąd ukochanie Mistycznego Ciała Chrystusa, wyrażające się w oddaniu Kościołowi przez apostolstwo, posłuszeństwo i uległość wobec jego decyzji. Poczucie więzi i szacunku dla duchowieństwa przekazane zostało siostrom franciszkankom od cierpiących jako część duchowego dziedzictwa Założycieli, niewątpliwie przejętego przez nich od św. Franciszka z Asyżu[4].
Posłuszeństwo dla Matki – Kościoła jest dla sióstr źródłem radości i poczucia bezpieczeństwa. Możliwość „urządzenia” życia zakonnego według przepisów i norm zalecanych przez władzę kościelną pozwala siostrom na pewność, że ich życie i działalność będą „na większą chwałę Bożą”[5]. Dlatego, aby utwierdzić w Kościele byt prawny Zgromadzenia i tym samym przypieczętować zasadność jego istnienia jako wyraz woli Bożej, od pierwszych lat istnienia wspólnoty Założyciele starali się o zatwierdzenie Sióstr Cierpiących przez Stolicę Apostolską. Dla franciszkanek uzyskanie tej aprobaty dla Zgromadzania jest wyraźnym znakiem Bożego błogosławieństwa i wszczepienia w winny krzew Kościoła[6]. 
Matka Kazimiera, dla której „każde rozporządzenie Władzy Kościelnej było [...] święte i nie znała, co jest nie posłuchać w czem prawowitej władzy”[7], tę cnotę posłuszeństwa i miłości Kościoła wpajała swym duchowym córkom. Swoim przykładem uczyła je czci i wierności dla Stolicy Świętej, posłuszeństwa hierarchii kościelnej i dokładała wszelkich starań, aby cała działalność Zgromadzenia „przesiąknięta była na wskroś duchem katolickim”[8].
W duchu miłości i posłuszeństwa Kościołowi franciszkanki od cierpiących podejmują także swoją działalność apostolską, realizując ją jako kontynuację zbawczej misji Chrystusa w Jego Mistycznym Ciele[9]. Od początku istnienia Zgromadzenia siostry bardzo ceniły sobie aprobatę Kościoła udzielaną na ich działalność, na obejmowane placówki. W uzyskaniu potwierdzenia dla nowych dzieł widziały źródło zapewniające wierność i pewność wypełnienia woli Bożej. W korespondencji Założycielki znajdują się liczne świadectwa próśb o błogosławieństwo, kierowanych do duchownych przed rozpoczęciem każdego nowego dzieła. W jednym z listów Matka Kazimiera pisze: „Całując bardzo pokornie ziemię pod stopami Waszej Świątobliwości [...] proszę dla siebie i dla Sióstr Zgromadzenia o udzielenie błogosławieństwa Bożego, które stanie się dla nas pomocą i podtrzymaniem, abyśmy pozostały wierne Bogu i służyły Mu wedle Jego świętej Woli”[10].
Znamienną cechą posłuszeństwa Kościołowi jest szacunek wobec kapłanów. Postawa ta wynika, jak pisze o. Honorat, z przykładu samego św. Franciszka, którego „miłość Boskiego Więźnia natchnęła szacunkiem do kapłanów, jako mających moc sprowadzać Go na ołtarze, piastować Ciało Najświętsze i udzielać Go wiernym. Cześć dla duchowieństwa zalecił też surowo w testamencie swoim synom i córkom”[11]. W tym duchu Założycielka kształtowała siostry franciszkanki. Przykład Matki, pełen oddania, wdzięczności, wręcz uniżoności przed każdym zastępcą Chrystusa, miał stawać się wzorem dla jej duchowych córek. W korespondencji prowadzonej z duchowieństwem można znaleźć liczne zapewnienia o pamięci modlitewnej, wdzięczności, życzenia na różne okazje, słowa oddania, zawsze z prośbą o błogosławieństwo dla każdej siostry i dzieł Zgromadzenia[12].
Siostry franciszkanki, idąc za duchem swych Założycieli, trwają w postawie posłuszeństwa i wierności Kościołowi także poprzez modlitwę. W swoich codziennych intencjach błagalnych polecają Bogu cały Kościół powszechny, następcę św. Piotra i wszystkie jego sprawy, swoimi modlitwami otaczają osoby powołane, a w szczególności kapłanów. Nieobce są siostrom w ich modlitwach troski Kościoła w Ojczyźnie oraz Kościołów lokalnych, a także sprawa powołań kapłańskich. W dokumentach Zgromadzenia znajduje się znamienny zapis obligujący siostry franciszkanki do takiej postawy: „[...] przedmiotem modlitw błagalnych winny być przede wszystkim sprawy Kościoła i Ojca Świętego”[13]. Podobne słowa zachęcające do modlitwy za Kościół znajdują się w nauczaniu o. Honorata, który pisze: „Wszyscy powinniśmy poczuwać się do tego obowiązku, który tak mało kosztuje i nie wymawiać się niegodnością swoją”[14].
Konkludując, możemy stwierdzić, że od początku istnienia Zgromadzenia jego droga w Kościele jest drogą posłuszeństwa i oddania Kościołowi. Posłuszeństwo to przejawia się w wierności ustawom zatwierdzonym przez Kościół, poddaniu się pod rozstrzygające decyzje władz kościelnych oraz w podejmowanej pracy apostolskiej. Wyrazem posłuszeństwa Kościołowi jest także zaangażowanie się w modlitwę we wszystkich jego intencjach oraz szacunek okazywany duchownym, jako sługom Chrystusa.

1.2.         Dzieło naprawy Domu Bożego


Szczególnym przejawem włączenia się sióstr franciszkanek w życie Kościoła jest umiłowanie Mistycznego Ciała Chrystusa, znajdujące swój wyraz w trosce o jego rozwój, dobro i świętość, co przyjmuje postać tzw. naprawy Domu Bożego. Naprawa Domu Bożego wiąże się z kontynuacją dziedzictwa, jakie pozostawił swym duchowym dzieciom św. Franciszek z Asyżu. Dziedzictwo to jest przekazywane przez kolejne pokolenia naśladowcom tego Zakonodawcy w różnych gałęziach rodziny franciszkańskiej. O. Honorat, jako wierny syn Biedaczyny z Asyżu, głęboko przeżywał sytuację Kościoła, wszelkie jego zagrożenia i kryzysy. Angażując wszystkie swoje możliwości, starał się włączać w przemiany i reformy dla dobra tej Bożej budowli. Błogosławiony był przekonany, że każdy, kto wkracza na drogę naśladowania Świętego Patriarchy, „uważać powinien, jakby do niego zwrócone były słowa Zbawiciela: >>Idź, naprawiaj Kościół mój, bo się wali<<”[15]. Ta postawa Błogosławionego znalazła swoje szczególne odbicie w zaleceniach dawanych swoim duchowym synom i córkom w zgromadzeniach przez niego założonych.
Analiza sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół na ziemiach polskich w drugiej połowie XIX wieku, pozwoliła o. Honoratowi dojrzeć wiele zagrożeń jego jedności. Błogosławiony dostrzegał nie tylko ataki i prześladowania władz zaborczych, które z reguły były jawne i łatwe do zauważenia. Niebezpieczeństwo dla Kościoła ukazywał także w różnych tajnych stowarzyszeniach, kryjących się przed Kościołem i przeciw Kościołowi. Zgromadzenia życia ukrytego miały być swoistym antidotum na zagrożenia czyhające na Kościół Chrystusowy i tak je postrzegał sam Założyciel. Wyjaśniając ten fakt, o. Honorat nauczał, że aby skuteczniej bronić spraw Kościoła i owocniej służyć Panu, konieczny jest rodzaj życia ukrytego przed światem, niejako przeciw światu a jednocześnie w świecie. Założyciel porównywał sposób życia i działania zgromadzeń przez siebie założonych do życia i działania pierwszych chrześcijan, kiedy w czasach prześladowań musieli ukrywać się w katakumbach, a mimo to wywierali ogromny wpływ na otoczenie. Błogosławiony zwraca uwagę na fakt, że świat niesie ze sobą wiele zagrożeń, negatywnych postaw i przykładów, stając się przez to często nieprzyjacielem Jezusa i Jego wyznawców. Dlatego też potrzeba jest tych, którzy będą walczyć z tym, co jest wrogie Chrystusowi, a częstokroć nie mogąc tego czynić wprost, muszą to czynić z ukrycia. Dlatego „życie ukryte zakonne ukrywa się z Kościołem, w Kościele, i dla spraw Kościoła”[16].
Świadomość ukrycia „dla Kościoła” franciszkanki miały wpajaną od pierwszych lat istnienia. Podobnie jak o. Honorat także Matka Kazimiera obserwowała nie tylko sytuację społeczną i polityczną kraju, która niewątpliwie wywoływała zmiany w Kościele polskim i wpływała na życie i podejmowaną działalność Zgromadzenia. Założycielka przyglądała się sytuacji Kościoła w kontekście jego zagrożeń płynących z wszelkiego rodzaju antyreligijnych związków, których zadaniem było niszczenie od środka Domu Bożego. Czujność Gruszczyńskiej pozwoliła jej interpretować znaki czasu, uwrażliwiać siostry i przypominać im o ich posłannictwie i zadaniach wobec Kościoła powszechnego[17].
Założyciel ukazywał siostrom, że Kościół Chrystusa jest nieustannie narażany na walkę z nieprzyjaciółmi Zbawiciela, co osłabia jego ducha i dlatego potrzebuje ciągłej naprawy[18]. Stąd też siostry franciszkanki uwrażliwiane przez Założycieli na poczucie odpowiedzialności za Dom Boży doświadczały, że ich życie ukryte ma sens i jest Kościołowi potrzebne, a czytelna postawa apostołek Chrystusa wobec zagrożeń dla Kościoła ma być orężem ku jego obronie[19]. Siostry miały stawać się „wojskiem Chrystusowym, które ma bronić Kościoła w tak trudnych czasach”[20] – do czego zachęcała Matka Kazimiera.
W dokumentach Zgromadzenia można znaleźć słowa skierowane do sióstr ukazujące, jak kształtowane były pierwsze szeregi tych Chrystusowych hufców. Ze względu na aktualność nauki w nich zawartej zasadnym wydaje się przywołanie ich treści: „Czasy obecne są bardzo trudne dla Kościoła. Szatan wytęża wszystkie siły, by zniszczyć Królestwo Boże przez rozmaite antyreligijne związki. Walkę otwartą Kościołowi wypowiedział. Trzeba wam wiele świętości. Wy to w świeckich ubiorach wezwane jesteście do obrony Kościoła Chrystusowego i macie swym wpływem na społeczeństwo przeciwdziałać zabiegom szatana i wpływać dobroczynnie. Słabe siły wasze i nieudolne, ale jak kamień z procy Dawida powalił Goliata, tak często słabe, maluczkie Bóg wybiera sobie za narzędzia dla chwały swojej. Jesteście tym wojskiem Chrystusowym. Mając tak potężnego Wodza ufajcie. Niech dalekim od was będzie zwątpienie i małoduszność, niech dalekie będą myśli: „to ponad moje siły, temu nie podołam”. Trzeba wam mężnego ducha i ufności w Tym, który was wybrał za narzędzie miłości. Idźcie z tą miłością do ludzi, do społeczeństwa, a wiele zdziałacie ku ich dobru”[21].
Mówiąc o zaangażowaniu sióstr franciszkanek w naprawę i obronę Kościoła, należy w tym miejscu zastanowić się nad orężem, którego miały używać siostry, by ich walka była skuteczna. W rozwiązaniu tej kwestii przychodził z pomocą sam św. Franciszek ze swoim przykładem, a także przykład i nauka Założycieli. Pragnieniem Franciszka było, aby samemu wypełnić wolę Bożą, pobudzić wiernych do poprawy swego życia, do kroczenia drogą pokuty i miłości Chrystusa. Święty z Asyżu leczył wady chrześcijaństwa przeciwnymi im cnotami, co w rezultacie przyniosło zupełne przeobrażenie i reformę Kościoła[22].
Jak naucza o. Honorat swoje duchowe córki, ich bronią w walce z wrogami Kościoła, jest przede wszystkim wykonywanie swoich codziennych prac i posług, przełamywanie woli, zwyciężanie uczuć serca, dobry przykład, nauczanie i posługi miłości, praktykowanie ubóstwa, umartwienie i wszelkie uczynki miłosierne oddawane bliźnim. Wszystko to czynione z miłości do Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała staje się wypełnianiem powołania do naprawy Kościoła. Przyjmowanie takich postaw staje się świadectwem wśród świata, nową „cegiełką”, którą franciszkanki mogą położyć dla naprawy wyłomów Kościoła Świętego, jakie czyni szatan, mamiąc chrześcijan i pobudzając do ubiegania się o cześć i wywyższenie, o życie wygodne i dostatnie, hołdujące zmysłom i nasycające wszystkie, często grzeszne pragnienia serca[23].
W jednym z listów okólnych Założyciel, pisząc do sióstr, kolejny raz podkreślał, że zadanie naprawy Kościoła Bożego nie jest zadaniem chwilowym, przemijającym. Jest ono aktualne zawsze, gdyż dopóki będzie istniał świat, Kościół będzie miał swoich wrogów, którzy będą chcieli go osłabić i zniszczyć[24].
W tym duchu nauczała franciszkanki od cierpiących także Matka Kazimiera. Prosiła siostry, by w imię miłości Zgromadzenia i Kościoła troszczyły się o wzajemną miłość, jedność i ducha posłuszeństwa[25]. Zaparcie się siebie, troska o ducha wewnętrznego wyrobienia są siłą do nabywania cnót dla dobra Kościoła. Największym jednak oparciem w służbie Kościołowi jest dla sióstr zjednoczenie z Chrystusem, bo to przede wszystkim „w Nim moc do wytrwania”[26].
Kiedy św. Franciszek usłyszał skierowane do siebie wezwanie do naprawy Domu Bożego, rozpoczął ją od odbudowy zaniedbanych i obracających się w ruinę świątyń. Ten wzór działalności Zakonodawcy przejęły także liczne zgromadzenia franciszkańskie[27]. Troskę o kościoły i ich wyposażenie zalecał także o. Honorat swym duchowym córkom. Według Założyciela, stan materialny, wygląd zewnętrzny kościołów zazwyczaj idzie w parze ze stanem duchowym Kościoła. „Gdy kościół duchowy się rozwija – świątynie pięknieją, są zadbane; gdy stan duchowy upada – świątynie niszczeją”[28]. Znaczącą rolę w tym względzie przypisywał świątyniom franciszkańskim. Uważał, że ich prostota, ubóstwo są dla wiernych ostoją żywej wiary. O. Honorat uważał, że tak jak wyrazem bogactwa w rozumieniu świata są bogate budowle, ogromne fabryki, tak obrazem ducha wiary jest prostota franciszkańskich kościołów i kaplic. To one, według Błogosławionego, podtrzymują chwałę Bożą w świecie i zachęcają do niej wiernych, to „kościoły i klasztorki Św. Franciszka są rozsadnikami pobożności, na której tak wiele zależy światu”[29].
Znaczenie także materialnego oblicza Kościoła, jakim jest każda świątynia i kaplica, rozumiała również Matka Kazimiera Gruszczyńska. Staraniem Założycielki i zaangażowaniem sióstr Zgromadzenie wybudowało dwie kaplice, konsekrowane jako kościoły. Jedna z nich to przebudowana kaplica znajdująca się w „Przytulisku” od początku istnienia zakładu. Po przebudowie konsekrowana jako kościół w 1914 roku, noszący tytuł Matki Bożej Nieustającej Pomocy[30]. Druga, wybudowana na rodzinnej posesji Założycielki w Kozienicach, konsekrowana w 1924 roku pod wezwaniem św. Józefa[31]. Możliwość wybudowania kaplic jest dla sióstr wielką łaską i wyróżnieniem, „jest to łaska, której niejedno zgromadzenie nie otrzymało”[32].
Podobnie jak Święty Zakonodawca, który troszczył się nie tylko o budowę kościołów, ale także o ich odpowiedni wystrój[33], do tej troski zachęcał także siostry o. Honorat. Przypominał, że nie wystarczy wznieść świątynię, ale miłość do Zbawiciela i Jego Kościoła okazuje się również przez odpowiednie wyposażenie kościołów, „aby znać było z tych rzeczy żywą wiarę i serce miłujące Boga i Jego Przybytek”[34]. Siostry franciszkanki otaczają troską te kaplice, których są gospodyniami. Dbając o odpowiedni wystrój kaplic, pragną oddać cześć i uwielbić ukrytego Boga[35]. Szczególną rolę przypisuje się siostrze zakrystiance, która ma dbać o kaplicę, wieczną lampkę, świeże wino i hostie, świece, czystą bieliznę ołtarzową i kielichową[36]. Zakrystianka przyczynia się do chwały Bożej; „kierowana duchem wiary, ma szukać Boga we wszystkim, co ją otacza i z czym się styka”[37]. Dbałość o wnętrze, o odpowiednie wyposażenie Bożych domów jest wyrazem czci Boga i włączaniem się w dzieło naprawy Kościoła jak również jest tematem aktualnym przy podejmowaniu wielu inicjatyw w Zgromadzeniu[38].
Chociaż wybudowanie kaplic, troska o ich wystrój i piękno, przynoszą siostrom radość i satysfakcję, to jednak Założycielka zwraca uwagę na coś głębszego, wyrażonego w tym akcie budowania. Siostry nie mogą poprzestać na trosce o same mury. Tak, jak wznosiły świątynię z kamienia, tak mają dom dla Pana budować w swoim sercu. Tę prawdę wyraziła Matka Kazimiera w liście do jednej z sióstr, w którym napisała: „Budowa kaplicy – jest rzeczywiście w tym wielkie szczęście, ale to nie tylko moje, ale nas wszystkich, ale moja siostro pamiętaj o tym, że każda z nas obowiązana i przy łasce Bożej może budować Panu nad Pany przybytek w sercu swoim, i w nim składać ofiary i z trudności i z pociech, z aktów upokorzeń, z aktów miłości Boga, bliźniego, pracy, wyrzeczenia się siebie, pokonywania swej natury, a czynić wszystko dla Pana Jezusa. Nade wszystko, aby nie szemrać, starszych nie krytykować, im nie zaszkodzisz, tylko twej duszy. Buduj więc kościółek Panu nad Pany w sercu swoim, a to ci da szczęście, pokój duszy”[39]. Według Założycielki, w czasach prześladowań i walki z Kościołem, dewastacji świątyń, znieważania i świętokradztw wobec Najświętszego Sakramentu – to serca sióstr mają się stawać bezpieczną świątynią i coraz milszym mieszkaniem dla Pana Jezusa[40].
W rozważaniu troski o naprawę Domu Bożego, wyrażającej miłość sióstr do Chrystusa i Jego Kościoła, wydaje się zasadne podjęcie jeszcze jednej refleksji. Nie można bowiem pominąć roli rad ewangelicznych jako daru dla Kościoła, co szczególnie wybrzmiało na Soborze Watykańskim II i znalazło swój oddźwięk w ostatniej redakcji ustaw Zgromadzenia. Znajdujący się w nich zapis mówi, że każda siostra, która jest powołana do ślubowania rad ewangelicznych powinna starać się o to, by wytrwała w powołaniu, do którego Bóg ją wezwał „dla przysporzenia świętości Kościołowi, na większą chwałę jednej i niepodzielnej Trójcy, która w Chrystusie i przez Chrystusa jest źródłem i początkiem wszelkiej świętości”[41].
Jak można wnioskować, Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących mocno związane jest z Kościołem, który jest dla niego oparciem i wykładnią woli Bożej. Siostry przejmując przekazaną przez Założycieli troskę o naprawę Domu Bożego włączają się w nią czynnie poprzez zaangażowanie na rzecz budowy świątyń, troskę o ich wystrój i dbałość o czystość i porządek, które są zawsze wyrazem wewnętrznego usposobienia ducha. Najważniejszym jednak, według myśli Założycieli, jest naprawa Kościoła wyrażona w modlitwie, posłudze miłości wobec bliźnich, w ofiarowanych w intencji Mistycznego Ciała Chrystusa trudach, wyrzeczeniach i umartwieniach. Wszystko to ma prowadzić do budowania w sercu każdej siostry duchowej świątyni dla Pana. Franciszkanki wraz z odnową świątyń materialnych winny się troszczyć o odnowę świątyń swego ducha. Szczególnym wyrazem troski o świętość Kościoła jest życie według rad ewangelicznych i wierne naśladowanie Chrystusa, gdyż indywidualna świętość każdej siostry przysparza świętości Kościołowi, przyczynia się do jego naprawy. Uznaniem ze strony Kościoła dla oddania i miłości wobec tej Bożej budowli są liczne podziękowania, błogosławieństwa, a także odznaczenia kierowane na ręce Założycielki ze strony władz kościelnych. Szczególne znaczenie ma order Pro Ecclesia et Pontifice przyznany Matce Kazimierze Gruszczyńskiej przez papieża Piusa XI za zasługi dla Kościoła[42].

2.       Wymiar wspólnotowy

2.1.         Kształtowanie wspólnoty


Jednym z podstawowych elementów życia zakonnego jest wspólnota[43]. Zasadnym wydaje się stwierdzenie, że już od początku formalna organizacja Zgromadzenia pod tym względem była ułatwiona. Świadczy o tym fakt, że zanim jeszcze w Przytulisku zaczęto tworzyć struktury życia zakonnego, kandydatki, które podjęły później drogę służby Bożej, praktykowały już w pewnym sensie życie wspólne; zachowywały wspólnotę mieszkania, stołu, praktyk religijnych, łącznie z deklaracją przez niektóre mieszkanki pragnienia życia poświęconego Bogu. Dużym ułatwieniem dla budowania wspólnoty w sensie życia zakonnego była kaplica istniejąca w zakładzie od 1864 roku, dzięki której mieszkanki zakładu mogły codziennie uczestniczyć we Mszy św., nabożeństwach, a także spełniać inne praktyki pobożnościowe. Tak więc w czasie, kiedy Kazimiera Gruszczyńska zaczęła formalnie organizować zgromadzenie zakonne w Przytulisku, ogólny rys życia wspólnego był już zaznaczony[44].
Zmianę struktury organizacyjnej wspólnoty sióstr w Przytulisku przyniosła Pierwsza Ustawa dana Zgromadzeniu przez o. Honorata, która oprócz określenia celu, zadania i charakteru Zgromadzenia wprowadziła podział sióstr na tzw. chóry. Pierwszy stanowiły siostry oddające się posłudze chorym, tzw. infirmerki; w skład drugiego chóru weszły siostry pełniące posługi domowe, tzw. siostry służebne, inaczej – pomocnice. Kryterium podziału stanowiły funkcje i obowiązki, jakie pełniły siostry w czasie otrzymania ustaw[45].
Chociaż obie kategorie sióstr miały tę samą duchowość, to jednak wprowadzony podział zarysował dość wyraźnie różnice między obydwoma chórami. Dotyczyły one wykonywanych prac, rodzaju modlitw i ćwiczeń zakonnych, praw i obowiązków, pewnego stylu życia, a także formacji i składania profesji. Dokumenty ustawodawczo-ascetyczne Zgromadzenia zawierają dwa odrębne dla poszczególnych chórów zakresy obowiązków, są to Obowiązki szczegółowe Sióstr Cierpiących odnoszące się do pracy przy chorych oraz Zadanie Sióstr Służebnych w Zgromadzeniu Sióstr Cierpiących będące zbiorem wskazań dla sióstr pomocnic[46]. Po wydaniu Norm prawa i obowiązki obydwu chórów ustalono według zasad w nich zawartych. Wtedy również wprowadzono profesję wieczystą dla sióstr drugochórowych. Do tej pory bowiem śluby wieczyste składały jedynie siostry infirmerki, natomiast siostry służebne ponawiały je co roku[47].
Pomimo wprowadzonego dwóchórowego podziału, siostry miały stanowić jedną rodzinę zakonną. Wszystkie one uczestniczyły w tych samych dobrach duchowych, a mianowicie: miały korzystać z tych samych odpustów, przywilejów i łask duchowych w przypadku śmierci, obydwa chóry miały zapewnienie utrzymania oraz obowiązek zachowywania reguł, konstytucji oraz karności zakonnej[48]. Chociaż infirmerki i pomocnice miały własne odrębne przestrzenie realizowania powołania zakonnego, to jednak te przestrzenie miały się wzajemnie przenikać. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment Zadania Sióstr Służebnych, ukazujący uzasadnienie tej wzajemności odniesień między siostrami pierwszego i drugiego chóru. Ich zapis mówi: „Jak Maria i Marta w odmienny sposób Pana Jezusa przyjmowały, były jednakże jedna drugiej potrzebne i miłowały się szczerze jako siostry rodzone, tak i siostry służebne z siostrami infirmerkami, choć w odmienny nieco sposób Panu Jezusowi służą, ścisłą i serdeczną miłością łączyć się powinny, jako jednego Ojca Świętego i jednej Matki Zakonu córki i jako siostry duchowe w Sercu Pana Jezusa z sobą zjednoczone i jako potrzebujące nawzajem pomocy swojej i razem dopiero jedną całość stanowiące”[49].
Mimo iż podkreślano rodzinną jedność, jaka miała cechować życie sióstr, to jednak od samego początku obserwuje się pewne niezadowolenie, z biegiem czasu narastające, wprowadzające rozdźwięk, który jeszcze za życia Założycielki się nasilał. Zewnętrzne różnice między chórami zamiast zacierać się poprzez wewnętrzne usposobienie i wzajemny siostrzany stosunek coraz bardziej się uwydatniały. Świadczą o tym słowa Matki Kazimiery, jakie napisała w sprawozdaniu na Kapitułę Generalną w 1922 roku, w których Założycielka zwracała uwagę na brak wzajemnego szacunku do siebie, uprzejmości i miłości między siostrami obydwu chórów[50]. Problem ten Matka podejmowała wielokrotnie w czasie wizytacji przeprowadzanych w domach Zgromadzenia, o czym świadczą protokoły powizytacyjne[51].
Trudna sytuacja nabrzmiewała coraz bardziej. Wśród sióstr służebnych zaczęły wzrastać dążenia zmierzające do unifikacji chórów. Potrzebę tę dostrzegały także władze Zgromadzenia. Od czasu Kapituły Generalnej, która odbyła się w 1946 roku, sukcesywnie, tam, gdzie nie sprzeciwiało się to przepisom konstytucji, niwelowano różnice między chórami. Zapis w Kronice Zgromadzenia mówi, że pierwszymi krokami jednoczenia było utworzenie wspólnego nowicjatu, ujednolicenie obowiązujących modlitw, czego wyrazem było m.in. odprawianie jednakowego officjum oraz wprowadzenie ośmiodniowych rekolekcji i jednakowych ceremonii dla wszystkich sióstr. Ponadto zaprzestano przestrzegania zewnętrznej precedencji. Siostry pomocnice i infirmerki zaczęły uczęszczać na wspólne posiłki – zniesiono tzw. dwa dzwonki; zniwelowano również różnice w materiałach i fasonach ubrań, odzież dostosowana została do potrzeb związanych z pracą, pełnionymi zadaniami i funkcjami podejmowanymi przez poszczególne siostry. Wyrazem dążenia do zjednoczenia chórów stały się także wspólne niedzielne rekreacje, w których przygotowanie włączane zostały także zdolniejsze siostry drugiego chóru. Znamiennym stało się także to, że, pomimo iż siostry drugiego chóru nie posiadały głosu czynnego i biernego, to jednak niektóre z nich proszone były o wydanie opinii o kandydatkach do poszczególnych stopni życia zakonnego lub w sytuacjach związanych z wydaleniem sióstr[52].
Pomimo utrzymującej się różnicy zdań co do połączenia chórów – większość sióstr oceniała pozytywnie ten fakt. Na Kapitule Generalnej w 1952 roku siostry miały przedyskutować i podjąć ostateczną decyzję o unifikacji. Wcześniej swój projekt przedstawiły Księdzu Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, którego zaproszono na obrady Kapituły. Znamienna jest treść przemówienia, jakie wygłosił Arcypasterz do sióstr w związku z połączeniem chórów. Ksiądz Kardynał dał przykład wielu zgromadzeń, które w tym okresie prosiły o zgodę na unifikację i zatwierdzenie jednego chóru, ku czemu Kościół się skłonił. Jednak to nie ilość chórów ma stanowić o obliczu Zgromadzenia. Kardynał Wyszyński przestrzegał, by główną przyczyną unifikacji nie była pycha ludzka, zawiedzione nadzieje i ambicje czy zwykła próżność i niezadowolenie. Takie motywacje dowodziłyby braku pokory i schorzenia wewnętrznego, które prowadzi do osłabienia ducha zakonnego. U podstaw połączenia Zgromadzenia w jeden chór – według Kardynała Stefana Wyszyńskiego – muszą stać racje nadprzyrodzone, mające na celu odnowienie i umocnienie ducha. W jednym z przemówień skierował do sióstr znamienne słowa: „Nie jest ważne, czy są dwa czy trzy chóry. Ważnym jest duch, który ożywia. Może być jeden chór i może być piekło, a może być pięć chórów i może być niebo. Niewiele się zmieni, jeśli nie odmieni się ducha”[53].
Ostatecznie, podczas obrad Kapituły Generalnej w 1952 roku, siostry podjęły decyzję o unifikacji chórów. Jako główny powód podano: wyraźne życzenie i przychylność Kościoła co do unifikacji chórów w wielu już zgromadzeniach. Kolejnym atutem był fakt, że wiele kandydatek z rodzin wiejskich przychodzących do Zgromadzenia nie miało odpowiedniego wykształcenia i trafiało do drugiego chóru, co uniemożliwiało im podejmowanie dalszej nauki, chociaż odznaczały się wieloma zdolnościami. Te talenty dane przez Boga Zgromadzenie powinno było wykorzystać, umożliwiając siostrom zdobycie odpowiedniego wykształcenia do pełnionych zadań i funkcji. Ważnym powodem była też sytuacja niesnasek, tarć i nieporozumień między siostrami pierwszego i drugiego chóru. Zwrócono uwagę, że tę siłę należy wykorzystać ku dobru duchowemu, a nie ku podziałowi. Czynnikiem przemawiającym za zjednoczeniem stał się także nowy ustrój społeczno-polityczny. Należało dokonać unifikacji, aby nie została narzucona ze strony władz państwowych, co byłoby zgubne dla ducha. Spodziewano się także polecenia zjednoczenia ze strony Kościoła, zgadzającego się z powszechną opcją na rzecz unifikacji, panującą w zgromadzeniach zakonnych. Kronika notuje, że część sióstr przyjęła fakt połączenia chórów jako konieczny wymóg sprawiedliwości, jednak najważniejszym czynnikiem skłaniającym do unifikacji była troska o wzrost siostrzanej miłości i jedności w Zgromadzeniu[54].
Uroczyste połączenie chórów nastąpiło 14. marca 1953 roku. Ogłoszenia dekretu unifikacyjnego dokonał Kardynał Stefan Wyszyński w czasie zorganizowanej w tym celu uroczystości. Został on odczytany po Mszy św. odprawionej przez Arcypasterza. Po ogłoszeniu unifikacji do zebranych sióstr Kardynał Wyszyński powiedział: „Oblicze każdego poszczególnego członka, jest obliczem Zgromadzenia”[55], pragnąc w ten sposób uwrażliwić wszystkie franciszkanki od cierpiących na odpowiedzialność za własną rodzinę zakonną. Dzień ten siostry nazwały dniem epokowym Zgromadzenia[56]. Pełne zrównanie chórów miało wejść w życie z chwilą wydania dekretu zatwierdzającego tekst zmienionych konstytucji. Poprawione i dostosowane do jednochórowego Zgromadzenia konstytucje siostry otrzymały 26. września 1954 roku. Źródła zanotowały świadectwo o ożywieniu ducha Zgromadzenia, jakie te zmiany wniosły. Siostry zaczęły interesować się nowymi konstytucjami. U większości franciszkanek uwidocznił się zapał do „odnowienia ducha zakonnego”[57].
Znamiennym stał się fakt, że w połączeniu chórów siostry zaczęły upatrywać szczególnego błogosławieństwa Bożego, które przejawiło się we wzroście liczby zgłaszających się kandydatek. Zgromadzenie bowiem od szeregu lat borykało się z brakiem nowych powołań. Zaobserwowano, że już od pierwszych miesięcy po unifikacji „zaczęły częściej napływać nowe powołania. Bóg wreszcie zlitował się nad przykrym zastojem”[58]. Z tego znaku siostry odczytały wyraźną wolę Bożą, jaka przejawiła się w reorganizacji Zgromadzenia[59].
Ukazując kształtowanie obrazu wspólnoty, należy jeszcze pokazać kształtowanie się sposobu władzy. Trzeba stwierdzić, że na przestrzeni lat istnienia Zgromadzenia w tym względzie nie było znaczących zmian i ewolucji. Od chwili zaistnienia Zgromadzenia na jego czele stoi przełożona generalna nosząca także tytuł Matki Generalnej. Początkowo jej kadencja trwała dwanaście lat, od 1946 roku skrócona do sześciu lat z możliwością wyboru na drugie sześciolecie, a w wyjątkowych sytuacjach za zgodą Stolicy Apostolskiej na trzecią kadencję. Pomocą Matce Generalnej w zarządzaniu Zgromadzeniem służą cztery siostry tzw. radne, początkowo zwane dyskretkami, wchodzące w skład rady generalnej oraz ekonomka i sekretarka generalna. Kadencja zarządu łączy się z czasem trwania kadencji przełożonej generalnej. Przełożoną generalną i jej radę wybiera kapituła generalna. Na czele wspólnot domowych stoją siostry przełożone miejscowe danych placówek, których kadencja trwa trzy lata z możliwością przedłużenia do sześciu lub dziewięciu lat, gdy zachodzą ku temu słuszne powody. Pomocą dla sióstr przełożonych są siostry radne domowe. Prawa i obowiązki tak Matki Generalnej, jak i jej rady oraz przełożonych domowych z ich radami określają kolejne redakcje ustaw Zgromadzenia w rozdziałach poświęconych zarządowi Zgromadzenia. Analizując odnośne punkty konstytucji w poszczególnych ich redakcjach, należy stwierdzić, że nie ma zmian w głównych kwestiach tychże praw i obowiązków, mogą jedynie występować pewne różnice w sformułowaniu zdań ich dotyczących lub w określeniu zadań poszczególnych osób. Nie dotyczy to jednak zasadniczych spraw, które wpływałyby w znaczny sposób na całokształt Zgromadzenia[60].

2.2.         Duchowość komunii


Ustawy Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących mówią, że siostry są zobowiązane do życia wspólnotowego, na które składa się: wspólnota życia liturgicznego i modlitwy, wspólnota norm i praktyk zakonnych, wspólnota siostrzana wynikająca z więzi wzajemnej miłości, wspólnota służby cierpiącym, wspólnota mieszkania i stołu oraz wspólnota dóbr materialnych[61]. Po przyjrzeniu się organizacji zewnętrznej formy życia wspólnotowego sióstr franciszkanek koniecznym jest spojrzenie na to, co tę wspólnotę ożywia i jednocześnie zespala od wewnątrz.
W zachowanych notatkach z konferencji ascetycznych na temat życia zakonnego, wygłoszonych do sióstr w początkowych latach tworzenia Zgromadzenia, zakonne życie wspólnotowe zostało porównane do życia powiększonej rodziny. Już same tytuły, jakich używają siostry, wzajemnie się do siebie zwracając, a więc matko, siostro, ukazują pewne podobieństwo do rodziny żyjącej w świecie. Tak jak w rodzinie tworzą się silne więzy łączące poszczególnych członków między sobą, tak również w rodzinie zakonnej te więzy muszą się wytworzyć. Chociaż nie są one więzami krwi, ale jako duchowe, nawiązywane w imię jednego celu, jakim jest realizacja drogi życia zakonnego i życia razem w Imię Chrystusa, powinny być one o wiele silniejsze niż w rodzinie naturalnej. Rodzinną wspólnotę zakonną powinna łączyć jedna myśl, jedno serce, jedna wola i jedne uczucia. Troska, smutek, ból, radość, sukces jednej siostry powinny odczuwać wszystkie siostry wspólnie, we wzajemnej miłości, bez wyróżnień, że ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy, według zasady: jedna za wszystkie, wszystkie za jedną. W świecie rozbicia wartości rodzinnych te duchowe rodziny zakonne powinny być przykładem wzajemnej miłości i jedności. Wzorem, z którego mają siostry czerpać przykład, jest życie Świętej Rodziny z Nazaretu i wzajemne odniesienia do siebie Jezusa, Maryi i Józefa[62].
Znakiem szczególnym wspólnoty zakonnej jest przede wszystkim miłość. To właśnie miłość jest fundamentem, duszą i pociechą życia zakonnego. W słowach kierowanych do franciszkanek podczas nauk duchowych znajduje się ostrzeżenie, że jeśli w zakonie braknie miłości, wówczas zachowuje się tylko pozory wspólnoty, a domy zakonne stają się grobami pobielanymi, pełnymi robactwa i zgnilizny; bez miłości „Zgromadzenie zamiera, nie ma swej ozdoby”[63].
Założyciel naucza, że miłość jest znakiem rozpoznawczym, po którym rozpoznaje się prawdziwych uczniów Chrystusa. Długie modlitwy, dobre uczynki, wielkie dzieła prowadzone przez zakon, surowe życie będą niczym, jeśli w tym wszystkim zabraknie prawdziwej, bezinteresownej miłości braterskiej[64]. Dlatego pierwsze dokumenty ustawodawcze Sióstr Franciszkanek od Cierpiących zawierają obligujący zapis: „[...] kochać mają [siostry cierpiących – L. Cz.] wszystkich miłością świętą, duchowną i powszechną, czyli jednakową jako rodzina zjednoczona w miłości Jezusa i Maryi [...] wszystkie nareszcie kochać się będą szczerze, nie zazdroszcząc jedna drugiej, ale ciesząc się z dobra każdej, jak ze swego, uważając to, co druga robi, jakby sama robiła. Ustępować będą sobie w zdaniu, starając się, aby jedno wszystkie myślały i do jednego dążyły, unikając wszelkiego sporu i nieporozumień. Znosić będą nawzajem swoje wady i jedna drugiej dźwigać ciężary, strzegąc się tego wszystkiego, co by tę miłość wzajemną skazić mogło. Jeśli zaś kiedy miały nieszczęście tę świętą miłość naruszyć niech się zaraz w Imię Pańskie przeproszą”[65].
O rozwój ducha miłości w Zgromadzeniu troszczyła się w sposób szczególny sama Matka Kazimiera. Jej bogata korespondencja i nauki, jakie kierowała do swych duchowych córek, pełne są zachęt, rad, a czasami wręcz nakazów zabiegania o umocnienie miłości we wspólnocie. Założycielka uważała, że miłość wzajemna jest matką wszelkich innych cnót. Nauczała, że jeśli w Zgromadzeniu będzie zachowane posłuszeństwo i miłość, wówczas wszystkie inne cnoty będą się rozwijać[66]. W słowach kierowanych do sióstr Matka Kazimiera często powtarza: „Jeszcze jedno moje zlecenie: miłujcie się wzajemnie”[67], „Dalej moje Siostry miłujcie się wzajemnie, ta miłość niech będzie ogniskiem dobroczynnem, po miłości Pan Jezus poznawać będzie swoje wybrane”[68], jak również: „Postępuj z miłością, tym najwięcej zyskasz”[69]. Uczy, że dzięki wzajemnej miłości siostry mogą przetrwać najtrudniejsze warunki, największe przeciwności, jakie mogą się pojawić w życiu zakonnym[70].
Według Założycielki, od wzajemnej miłości siostrzanej zależy również wzrost miłości Bożej w duszach poszczególnych sióstr. Nie można bowiem mówić o miłości Boga, nie kochając bliźniego. Dlatego Matka Kazimiera zachęcała, aby siostry były wrażliwe na te uczucia, które kryje ich serce, a które mogą ranić miłość we wspólnocie i starały się zawsze naprawiać wzajemne relacje. W czasie jednego z przemówień prosiła, aby siostry nigdy w swoim sercu nie kryły uczucia niechęci czy jakiejkolwiek urazy do współsióstr. Matka zauważa, że żyjąc we wspólnocie, nie sposób jest uniknąć pewnych konfliktów, ale zwraca uwagę, iż takie sytuacje należy eliminować. W sytuacjach nieporozumień franciszkanki powinny szybko się przeprosić, nawzajem sobie przebaczyć i zapomnieć urazy. Postawa wzajemnej miłości jest konieczna, aby siostry mogły codziennie zbliżać się do Jezusa[71]. Również o. Honorat kładł duży nacisk na wzajemną miłość w zgromadzeniach. Zwracając się do swych duchowych córek, zalecał, aby na cotygodniowych kapitułach win wiodącym tematem czytań, wskazań ascetycznych była wzajemna miłość siostrzana. Siostrom przełożonym zaś nakazywał, „aby za przestępstwo przeciwko miłości surowe pokuty naznaczały”[72].
Drugą cechą, bez której prawdziwe wspólnotowe życie zakonne istnieć nie może, jest jedność Zgromadzenia. Można by powiedzieć, że jedność i miłość to dwa skrzydła unoszące wspólnotę zakonną w realizacji planów Bożych. O. Honorat wskazywał na jedność jako na główną siłę zgromadzeń zakonnych, dlatego siostry powinny starać się zachować jedność serc, umysłów, ducha, zasad, czynów, celu, środków i stać się jakby jednym człowiekiem[73]. Aby osiągnąć taką jedność, musi być podjęty wspólny wysiłek wszystkich sióstr. Jedność ta bowiem nie może być wytworzona w sztuczny sposób, „na siłę”, bo może okazać się niewolą. Dokumenty źródłowe sióstr franciszkanek zawierają znamienną naukę: „Aby panował Duch Chrystusowy, musi panować jedność... nie mury, w których mieszkacie, nie kaplica, w której się schodzicie, nie Matka nawet wami rządząca tę jedność stanowią. Może przyjść chwila: i tych murów, i kaplicy zabraknie, Matka może umrzeć, a jednak tej jedności nie powinno zabraknąć. Cóż więc ją stanowi? To wspólność celu, intencji, myśli, pragnień, dążeń, wspólnych umiłowań. By wyrabiać w sobie tę jedność ze Zgromadzeniem, trzeba koniecznie wspólnej miłości. Tę jedność wyrabia się latami”[74].
Jedność rodziny zakonnej to zadanie, wysiłek i odpowiedzialność każdej siostry, gdyż podobnie jak bez miłości, tak też bez jedności upada i niejako umiera duch Zgromadzenia[75]. W naukach kierowanych do sióstr franciszkanek znajduje się znamienne ostrzeżenie: „Nie powinno być we wzorowej rodzinie zakonnej jakby kilka rodzin, kółek i kółeczek, sprzecznych ze sobą i pełnych niezgody. To zgubiło niejeden zakon”[76].
Analizując teksty źródłowe Zgromadzenia dotyczące życia wspólnotowego, nasuwa się wniosek, że pierwszym krokiem w kierunku budowy jedności wspólnot franciszkanek od cierpiących jest budowanie wzajemnych odniesień w życiu codziennym. Założyciel wskazuje, że siostry powołane są z różnych stanów, środowisk, posiadają różne wychowanie i wykształcenie, zdolności i wykształcenie. Może to mieć bardzo korzystny wpływ na wspólnotę, budzić naturalne sympatie, zrozumienie, powodować spontaniczne reakcje niesienia pomocy, ale może także, co jest rzeczą również naturalną, prowadzić do zaznaczenia się różnicy zdań, przekonań i wywoływać pewne podziały. Może się również zdarzyć, co często jest wynikiem ludzkiej słabości, ułomności, że pewną zadrę w życiu wspólnym pozostawi nieuprzejme, szorstkie słowo, brak delikatności, pochmurna twarz, czy niechętne usłużenie sobie nawzajem. O. Honorat zaleca, aby w takiej sytuacji siostry wzajemnie się przeprosiły i nie nosiły żadnych urazów. Nad tym wszystkim bowiem powinna górować świadomość, „że są oblubienicami Króla Niebieskiego i że to On je złączył w jednej wspólnocie i chce aby okazywały sobie miłość”[77]. Noszenie wewnętrznych urazów, niechęci, prowadzi jedynie do uprzedzeń, co w miarę upływu czasu może prowadzić do coraz większego pogłębiania się rozdźwięku, a nawet do nienawiści, a to jest już rozerwaniem jedności Zgromadzenia[78].
Aby we wspólnotach jedność była coraz bardziej umacniana, musi ona być budowana stopniowo, w pewnym sensie hierarchicznie. Bardzo ważną rolę w budowaniu wspólnoty odgrywają właściwe, oparte na posłuszeństwie i wzajemnym zaufaniu relacje między przełożonymi a siostrami podwładnymi[79]. Na ten fakt zwraca szczególną uwagę ostatnia redakcja konstytucji, która podkreśla znaczenie roli przełożonych we wspólnocie zakonnej. Zapis ustaw mówi: „Przełożone powinny gorliwie wypełniać swój urząd i wraz z powierzonymi sobie siostrami starać się budować wspólnotę, w której szuka się i miłuje przede wszystkim Boga”[80]. O. Honorat w swoim nauczaniu zleca przełożonym czuwanie nad duchem jedności. Jeśli we wspólnocie zauważa się pewne oznaki świadczące o istniejących podziałach, to – jak pisze Założyciel – pierwszym zadaniem sióstr przełożonych jest, aby z wyczuciem, rozsądnie i dyskretnie, starały się rozwiązać zaistniałe trudne sytuacje, przywracając jedność wspólnoty. O. Honorat przestrzega, że przyzwolenie na to, by jakaś niezgoda, nieporozumienie trwały dłużej, może spowodować upadek nie tylko danej wspólnoty, ale nawet całego Zgromadzenia. Założyciel dopuszcza nawet radykalne posunięcia wobec tych, którzy nie chcą się poprawić i swoją postawą burzą jedność wspólnoty. Mówi, że „lepiej jest więc natychmiast wyłączyć winnych, którzy by oporni byli na napomnienia”[81].
Jednak jak wynika z przytoczonego wcześniej zapisu konstytucji, budowanie wspólnoty to nie tylko rola i odpowiedzialność sióstr przełożonych[82]. Kolejnym zatem krokiem jest umacnianie więzi między poszczególnymi siostrami, oparte na serdeczności, miłości i zrozumieniu[83]. Ogromnym bogactwem i źródłem jedności jest wielopokoleniowość wspólnoty zakonnej. Dzięki przebywaniu razem wielu sióstr w różnym wieku, o różnym doświadczeniu, umiejętnościach i bogactwie duchowym można wzajemnie się ubogacać. Siostry mogą wymieniać te dobra, jakimi Bóg każdą obdarzył, uczyć się wzajemnego szacunku, przebaczenia, naprawiania krzywd, a także przezwyciężania antagonizmów, które mogą się niekiedy rodzić[84]. Dlatego też Matka Kazimiera zaleca, aby siostry unikały wywyższania się, przechwalania[85], wzajemnego osądzania[86]. Wówczas we wspólnotach będzie panować jedność oraz święta, duchowa i powszechna miłość, która wypełni myśli i serca sióstr, a w codziennym życiu będzie się objawiać poprzez słowa i uczynki[87].
Tym, co scala wspólnotę, jest przede wszystkim modlitwa. Jest ona siłą, która jednoczy każdą grupę[88]. Dlatego siostry nie powinny zwalniać się bez słusznych racji ze wspólnie przeżywanej Eucharystii czy innych wspólnych modlitw. Czynnikiem jednoczącym jest także dobrze przeżyty czas rekreacji. Rekreacje, wspólne spotkania budują komunię siostrzaną. Mają one być odprężeniem po pracy, pomagać do wzajemnego poznania, wzrostu wzajemnej miłości. Dlatego ustawy Zgromadzenia kładą nacisk na to, aby regulamin dnia przewidywał czas wspólnej rekreacji[89]. Siostry franciszkanki korzystają z rekreacji zasadniczo zawsze przy obiedzie i kolacji, a w szczególne dla Zgromadzenia uroczystości i święta mogą rozmawiać cały dzień[90]. Ważne jest, aby wspólnie organizowane rekreacje były dostosowywane do potrzeb sióstr. Mogą być one połączone z okolicznościowymi akademiami, imieninami poszczególnych sióstr, uwzględniające drobne atrakcje, niespodzianki, wprowadzające pogodny nastrój[91]. Ważnym czynnikiem, który ma wspomagać życie wspólnotowe, jest ustalany dla każdego domu regulamin dnia, który zapewnia siostrom odpowiedni czas na modlitwę, pracę, odpoczynek[92].
Rozważając duchowość komunii, nie można pominąć troski o chore siostry we wspólnocie. Patrząc w duchu wiary na doświadczenie cierpienia i uznając w nim tajemnicę udziału w Krzyżu Chrystusa, siostry franciszkanki od cierpiących z wielką miłością i oddaniem powinny pochylać się nad chorymi współsiostrami, aby w jak najlepszy sposób zaspokoić wszystkie doczesne potrzeby chorych, jak również zatroszczyć się o ich duchową stronę. Dlatego też każdy większy dom, gdzie istnieją odpowiednie ku temu warunki lokalowe, powinien dysponować odpowiednio urządzonymi wydzielonymi pokojami przeznaczonymi tylko dla chorych sióstr. Do obsługi chorych winna być wyznaczona odpowiednia siostra infirmerka[93]. Oprócz zapewnienia doczesnej opieki i pielęgnacji bardzo ważna jest pomoc duchowa dla chorej. Należy zatroszczyć się, aby odpowiednio wcześnie zapewnić siostrze możliwość skorzystania z sakramentu pokuty u spowiednika, o którego prosi. W miarę możliwości należy także zapewnić jej jak najczęstsze przyjmowanie Komunii św., odnowienie profesji zakonnej oraz skorzystanie z sakramentu namaszczenia chorych[94]. Wsparciem dla ciężko chorej siostry ma być także zamówiona w jej intencji Msza św.[95]; za umierającą wspólnota powinna odprawić godzinną adorację wynagradzającą[96] oraz w miarę możliwości poprosić kapłana, który jej duszę poleci Bogu[97].
Miłość siostrzana nie kończy się ze śmiercią siostry. Dusze zmarłych sióstr mają ze strony Zgromadzenia zapewnioną pomoc duchową. Za zmarłe współsiostry są odprawiane Msze św. gregoriańskie, Msze św. w ciągu roku, za każdą zmarłą wszystkie siostry Zgromadzenia odmawiają cały Różaniec, ofiarują w jej intencji Komunie św., odpusty oraz inne indywidualne modlitwy. Tym sposobem całe Zgromadzenie jednoczy się w tajemnicy świętych obcowania, tworząc wspólnotę sióstr żyjących w wymiarze doczesnym i wiecznym[98].
Aby wspólnoty sióstr franciszkanek od cierpiących mogły rozwijać się w duchu miłości, wzajemnym szacunku, a tym samym stawać się zaczynem dobra w otoczeniu, siostry muszą czuwać, aby nie pozwolić na przenikanie do tych wspólnot ideologii współczesnego świata, rozbieżności zasad, celów i dążeń, relatywizmu wartości i życia tylko dla siebie. Świat tymi zasadami tchnie i często bezwiednie mogą być one przenoszone za mury klasztorne i burzyć jedność wspólnot. Dlatego siostry muszą być czujne i umieć rozeznać, czy to, co świat wnosi w ich wspólnoty, dzieli czy też buduje jedność Zgromadzenia. Zawsze powinny patrzeć na życie pierwszych chrześcijan, w nim szukać przykładu i nim się umacniać[99].

3.       Wymiar apostolski

3.1.         Życie kontemplacyjno-czynne


W Konstytucjach Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących z roku 1988 znajduje się zapis, że „pierwszym i podstawowym obowiązkiem wszystkich sióstr powinna być kontemplacja rzeczy Bożych oraz ustawiczne zjednoczenie z Bogiem w modlitwie”[100] oraz, że „działalność apostolska i dobroczynna należy do samej istoty życia zakonnego”[101]. Zestawienie tych dwóch zapisów pozwala zobaczyć drogę, jaką mają podążać siostry, realizując swoje powołanie w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. O. Honorat zawarł tę prawdę już w pierwszych konstytucjach, jakie zredagował dla nowo powstającej wspólnoty. Zawierają one zapis określający styl życia sióstr, a brzmi on: „Rodzaj ich życia: połączony”[102], co w istocie oznacza kontemplacyjno-apostolski wymiar powołania zakonnego. Cechą tego życia w ujęciu Założyciela jest połączenie czynów miłości Boga, miłości bliźniego i miłosierdzia[103]. Sam Błogosławiony przejął ten ideał od św. Franciszka, który jako pierwszy w Kościele zainspirował „mieszany” charakter życia zakonnego. Święty z Asyżu doskonale potrafił połączyć życie modlitwy z życiem apostolskim i przez to całego siebie oddać Bogu[104].
Przekazując zgromadzeniom przez siebie założonym ideał życia połączonego, o. Honorat był przekonany, że jest to najdoskonalszy sposób wypełnienia powołania. I chociaż uważał, że życie zakonne poświęcone kontemplacji jest bardzo ważne i Kościół bez niego nie może się obejść[105], to jednak swoim zgromadzeniom zalecał realizację powołania na drodze kontemplacyjno-czynnej. Spoglądając na człowieka jako na jedność cielesno-duchową, Założyciel wyodrębnił stopnie służby Bogu. Pierwszy, według niego najniższy stopień, to jedynie czynne, fizyczne zaangażowanie. Na drugim stopniu Błogosławiony umieścił życie bogomyślne, czyli jedynie kontemplacyjne zaangażowanie człowieka w służbę Bogu. Na najwyższym zaś, trzecim, postawił życie kontemplacyjno-czynne, gdzie w służbę Bogu zaangażowany jest cały człowiek[106].
Wyjaśniając dalej, Założyciel pisze, że praktykowanie jednego tylko sposobu życia: czy to kontemplacyjnego, czy czynnego, jest realizacją jedynie pewnej części natury ludzkiej, która jako duchowa i zmysłowa zarazem najpełniej może rozwinąć się dopiero w zjednoczeniu na drodze modlitwy i działania. Dzięki temu zjednoczeniu bowiem wszystkie władze człowieka oddane są na służbę Bogu i bliźnim, pozwalając na realizację „dwóch największych przykazań: kochaj Boga nade wszystko i kochaj bliźniego, jak siebie samego”[107]. Takie życie daje także większą możliwość wzrostu w coraz liczniejszych cnotach oraz pozwala na zagospodarowanie i wykorzystanie wszystkich talentów złożonych przez Stwórcę w naturze człowieka[108].
Aby obrazowo ukazać wagę jedności tych dwóch czynników natury ludzkiej, Błogosławiony używa przykładu sióstr: Marty i Marii. Obie razem przedstawiają pełnię ewangelicznych cnót. Marta krzątająca się przy posługach domowych ukazuje niższą cząstkę życia czynnego. Maria, zatopiona w kontemplacji u stóp Chrystusa, wyobraża życie bogomyślne – a więc lepszą cząstkę. Jednak dopiero połączenie tych dwóch, wprawdzie nierównych części, daje pełnię Ewangelii, którą mają realizować siostry franciszkanki od cierpiących jako naśladowczynie Chrystusa i wierne córki św. Franciszka[109].
 Poprzez apostolski wymiar życia zakonnego siostry przyczyniają się do wzrostu chwały Bożej, troszczą się o zbawienie bliźnich nie tylko przez własną modlitwę, ale także przez czyn i słowo[110]. Franciszkanki mają dążyć do tego, by ich czynności zewnętrzne były przepojone modlitwą, czystą intencją podobania się Bogu w myśl ustaw nadanych Zgromadzeniu[111]. Zatem znamiennym i zarazem najistotniejszym jest fakt, że doświadczenie kontemplacji jest jakby na usługach apostolatu, gdyż, jak zaznacza Założyciel: „Życie czynne o tyle może być użyteczne i bogate w owoce, o ile jest połączone z wysoką bogomyślnością”[112]. Konstytucje Zgromadzenia mówią, że źródłem apostolstwa sióstr franciszkanek jest wewnętrzne zjednoczenie z Bogiem; ta więź ma je ugruntowywać i pogłębiać. Tak więc obraz wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem ujawnia się w działalności apostolskiej. Można powiedzieć, że jaka modlitwa, jaka więź z Bogiem, takie jest apostolstwo[113]. Bogactwo życia wewnętrznego, rozwinięte życie religijne i ascetyczne są duszą apostolstwa, ożywiają je i ubogacają. Bez modlitwy i ascezy wysiłki apostolskie sióstr nie przyniosą trwałych owoców[114]. Aby móc coś dać tym, do których franciszkanki są posłane, same muszą napełniać swoje wnętrze światłem Bożym i tymi darami, których Bóg może udzielić tylko na modlitwie[115]. Dlatego już od początków swej drogi życia zakonnego siostry muszą zabiegać o pewną równowagę, aby „nigdy na żadną stronę się nie przechylały, łącząc zawsze zewnętrzne zajęcia z modlitwą i ćwicząc się wszechstronnie w zaparciu samej siebie”[116].
Życie kontemplacyjno-apostolskie nakłada na franciszkanki odpowiedzialność i obowiązek troski o własne uświęcenie i jednocześnie wymaga gotowości na poświęcenie się dla dobra bliźnich[117]. Wymaga to często ofiary i wyrzeczeń ze strony sióstr, co może z kolei rodzić pragnienie życia bardziej wzniosłego i doskonałego, „czegoś wyłącznego”. Przewidując trudności i pokusy, na jakie mogą natrafić siostry, o. Honorat zachęcał do wiernego trwania w realizacji życia „mieszanego”. Nauczał, że trwając w życiu kontemplacyjno-czynnym, nawet jeśli ono będzie wymagało zaparcia się siebie, kiedy będzie połączone z doświadczeniem rezygnacji z własnych pragnień, siostry wytrwają w najdoskonalszym sposobie służby Bogu i bliźnim[118].
Wzorem życia połączonego, jaki powinny naśladować franciszkanki jest, według Błogosławionego, życie Zbawiciela, który w pojęciu o. Honorata „w Nazarecie we dnie pracował, a nocami modlił się; podobnie z apostolstwem: we dnie apostołował, a nocami oddawał się modlitwie”[119]. Kontemplacyjno-apostolski styl życia doskonale realizowała także Maryja, św. Józef i wielu świętych, którzy poszli śladami Chrystusa. Używając tych wzorów, o. Honorat jeszcze dobitniej chciał podkreślić, że życie połączone, łączące w sobie zalety i zasługi życia czynnego i kontemplacyjnego, za którym przemawia tak wiele dowodów i przykładów, „uważa się słusznie za najwyższe”[120].
Kończąc powyższe rozważania, zasadnym zdaje się przytoczenie słów Założyciela, który pozostawia siostrom życie połączone w pewnego rodzaju testamencie. Pisze on: „To życie połączone niech będzie waszym najwyższym zadaniem i ostatnią metą, do której dążyć mamy, niech będzie naszą regułą, do której się stosować powinniśmy, niech będzie naszym drogowskazem, według którego kierować byśmy się mogli – i naszą skalą, według której możemy się oceniać, jak daleko z drogi zbłądziliśmy – tego się więc trzymając, otrzymamy podwójną w niebie koronę i za modlitwę, i za czyny, która będzie zapłatą naszą w wieczności”[121].

3.2.         Apostolska posługa cierpiącym


Chrystus przyszedł na świat, aby przynieść ludziom zbawienie. Całe Jego życie, działalność apostolska, a także podjęta męka, śmierć i zmartwychwstanie miały cel zbawczy. Zadanie kontynuacji tej misji Zbawiciel zlecił swoim uczniom i jest ona przedłużana w Kościele między innymi przez rodziny zakonne powołane do tego celu[122]. Również o. Honorat zakładał kolejne zgromadzenia życia ukrytego ze względu „na potrzebę Kościoła i dla ratowania bliźnich”[123].
Takie powołanie w społeczności Kościoła ma także Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. W dokumentach ustawodawczych znajduje się zapis, że siostry uczestniczą w zbawczej misji Chrystusa i realizują ją poprzez życie oddane Bogu i działalność apostolską, jaką jest posługa cierpiącym. Ich życie ma być czytelnym znakiem i uobecnieniem Chrystusa, który uzdrawia chorych i okazuje miłosierdzie wszystkim cierpiącym[124]. Kolejne redakcje ustaw zwracają uwagę na to, by siostry w swoich posługach względem cierpiących starały się im przynieść jak największą ulgę fizyczną, ale przede wszystkim powinny troszczyć się o duszę tych, do których są posłane. Dlatego, jak mówi zapis ustaw, „główną ich cechą będzie apostolstwo ciche, ukryte przed światem, głównym pragnieniem zbawienie dusz, głównym staraniem pozyskiwanie serc ludzkich dla Boga i pociągnięcie ich do miłości Bożej”[125]. Posługę względem cierpiących siostry franciszkanki mają pełnić w poczuciu siostrzanej jedności z wszystkimi potrzebującymi. Postawa, jaką przyjmują franciszkanki w swojej apostolskiej działalności, ma świadczyć, że każdy cierpiący człowiek jest ich duchowym bratem i siostrą[126].
Analizując tę braterską więź z wszystkimi cierpiącymi, w Obowiązkach szczegółowych Sióstr Cierpiących znajduje się zalecenie, aby siostry w duchu wiary podchodziły do ludzkiego cierpienia i starały się przede wszystkim odczytać, jaki cel pragnie osiągnąć Bóg, dopuszczając to doświadczenie i ukazać jego sens przede wszystkim samemu cierpiącemu człowiekowi, który w danej chwili może tego celu i sensu nie dostrzegać. Troszcząc się o przyniesienie ulgi w cierpieniu swemu podopiecznemu, siostra franciszkanka ma zawsze pamiętać, że jej troska o ciało jest przede wszystkim drogą zamierzoną do zrealizowania Bożych planów wobec cierpiących. Skierowanie ich uwagi na pożytek duchowy, jaki mogą odnieść z przyjęcia cierpienia, ma być nadrzędnym celem franciszkanki od cierpiących. „Właśnie z tego względu będzie bardzo ważne jej posłannictwo, przez które stanie się prawdziwą Siostrą Cierpiących”[127] – mówią pierwsze teksty ustawodawcze Zgromadzenia.
Choroba wprowadza człowieka w stan rekolekcji, dając mu to, co dają święte ćwiczenia. W czasie rekolekcji wielu ludzi przyjmuje ponownie odrzuconego niegdyś Chrystusa. Cierpienie nie tylko oczyszcza, ale i przemienia. Wiedząc, że doświadczenie cierpienia nie jest przypadkiem, że dopuszczone przez Stwórcę ma do wykonania w duszy chorego określone zadanie, siostra franciszkanka powinna wszystkich powierzonych jej opiece z delikatnością nakłaniać do nawrócenia się do Boga. Zwrócenie się w przeżywaniu cierpienia ku Ojcu Niebieskiemu z pewnością przyniesie choremu pociechę, pokój i ulgę duchową, i fizyczną[128]. Dlatego też franciszkanka pochylająca się nad człowiekiem doświadczonym chorobą winna zawsze pamiętać, że wszelkie posługi mu oddawane: troska o zdrowie ciała, staranie o ulgę w cierpieniu, zaspokajanie wszelkich innych potrzeb i sam sposób obejścia się z podopiecznym „ma jej posłużyć do pozyskania serc swych chorych, szczególniej zaś obojętnych w religii lub nawet bezbożnych, niemoralnych i rozpaczających, żeby w stosownej chwili mogła w ich serca zlewać pociechy moralne, wpajać uczucia religijne i chrześcijańskie zasady”[129].
Największym darem dla chorego jest nie tylko ulga w cierpieniu, ale zabezpieczenie jego zbawienia[130]. Już pierwsza ustawa Zgromadzenia ukazuje przygotowanie chorych do dobrej śmierci jako główne zadanie sióstr[131]. Stąd też siostry z ogromnym wyczuciem, delikatnością i znajomością psychiki chorego mają czuwać, aby podopieczni, a w szczególności umierający, nie pozostawali bez sakramentów. Wszystkie wysiłki należy kierować ku temu, aby zwyciężyła w nich łaska Boża[132]. Zalecenia dla pielęgnowania chorych zawierają wskazanie, by już od pierwszego kontaktu z chorym siostry starały się usposobić go tak, aby wyraził pragnienie przyjęcia sakramentów świętych. Należy w miarę możliwości uświadomić chorych o wielorakich skutkach pojednania z Bogiem. Łaska Boża bowiem nie tylko przynosi pokój wewnętrzny, ale niejednokrotnie pomaga w zwyciężeniu choroby i skuteczniejszym czyni leczenie[133].
Założycielka przestrzegała jednak, aby siostry franciszkanki unikały nawracania chorych „na siłę”. Taka postawa może zniechęcić chorego i przynieść skutek zupełnie odwrotny[134]. Franciszkanka posługując choremu i starając się zwrócić jego uwagę na sprawy Boga, zbawienia i wieczności musi to czynić z uszanowaniem przekonań drugiego człowieka[135]. Jeśli zauważy, że nakłanianie do przyjęcia sakramentu chorych czy też spowiedzi drażni chorego, nie powinna być natarczywa, lecz szukać sposobnej chwili i okazji, by móc porozmawiać „o Bogu, o wieczności, o Sakramentach Świętych i o obowiązku ich przyjęcia”[136]. Widząc zbliżający się koniec życia podopiecznego, siostry mają wykazać szczególną gorliwość i uczynić wszystko, co w ich mocy, aby chorzy zdecydowali się pojednać z Bogiem. Jeśli chory nie wyraża chęci na zwrócenie się ku Bogu, franciszkanka ma obowiązek wykorzystać wszelkie możliwe środki, a także użyć wpływu najbliższych osób, przyjaciół, członków rodziny, a także swoich współsióstr czy też kapłana[137], aby „zabezpieczyć” życie wieczne swych podopiecznych. Jak mówią źródła, to dążenie ma być „zdecydowane i nieustraszone [...], ale z zachowaniem wielkiego taktu i delikatności”[138].
Karty historii wielokrotnie dają świadectwo nawróceń, jakie w ostatniej chwili życia dokonywały się w obecności sióstr[139]. Świadoma tego Założycielka kładła bardzo duży nacisk, by siostry nie opuszczały chorych aż do ich ostatniego tchnienia[140]. Obowiązkiem franciszkanki jest towarzyszenie choremu, szczególnie w ostatnich godzinach jego życia. W instrukcjach, które zachowały się w dokumentacji Zgromadzenia, siostry znajdują szczegółowe objaśnienie, co powinny czynić, gdy pacjent jest konający. Głównym zadaniem franciszkanek w takiej chwili jest jeszcze bardziej wzmożona troska o zapewnienie życia wiecznego umierającego. Czuwająca przy konającym siostra w miarę możliwości powinna postarać się o sprowadzenie kapłana, który mógłby pobłogosławić chorego, udzielić absolucji. W przypadku, kiedy kapłan nie może przybyć do umierającego podopiecznego, obowiązkiem franciszkanki od cierpiących jest „aktami i modlitwą polecić chorego, odmówić z nim modlitwy, akty skruchy, podać gromnicę”[141].
Uważając wszystkich nieszczęśliwych za swoich bliskich, franciszkanka od cierpiących z całą gorliwością ma oddać swoje życie na służbę dla nich, nie czyniąc żadnych różnic z powodu wyznania, narodowości i zajmowanego stanowiska. Jedynym wyznacznikiem pierwszeństwa do posługi sióstr jest wielkość potrzeby, w jakiej znajduje się podopieczny[142]. Aktywną siłą, która przebija wszelkie mury oddzielające człowieka i jednoczy z innymi, jest jedynie miłosierna miłość[143]. Instrukcje dla sióstr opiekujących się chorymi bardzo mocno podkreślają zachowanie odpowiedniej postawy wobec osób innych wyznań. Zalecają one, by siostry miały na celu zawsze dobro chorego i troskę o jego duszę. Nigdy nie wolno im zmuszać chorych innych wyznań do zmiany przekonań religijnych. Jeśli sami nie będą wyrażać takiej chęci, nie można na nich wywierać nacisku czy też na siłę nawracać. Wówczas należy poprzestać na modlitwie w intencji takich chorych, nie kryjąc tego przed nimi, ale też bez ostentacyjnych zachowań[144], aby nie rozdrażniać pacjentów i nie wywoływać agresji, przekleństw i bluźnierstw. Siostra ma obowiązek, aby w niebezpieczeństwie śmierci, jeśli chory sobie tego życzy, poprosić duchownego jego wyznania[145].
Samarytańska postawa franciszkanek nie pyta, kim jest człowiek, który potrzebuje pomocy, ale śpieszy, by służyć każdemu potrzebującemu. Kardynał Wyszyński w przemówieniu skierowanym do franciszkanek od cierpiących mocno tę prawdę zaznaczył. Podkreślił, aby w apostolskiej posłudze, jaką pełni Zgromadzenie wobec człowieka cierpiącego, „nie wyróżniać chorych w pielęgnowaniu ich, choćby byli to ci, co zatracili w sobie podobieństwo Boże; wszak i do nich Bóg schylił się, by ulepić ciało i tchnął w nich swoje podobieństwo”[146].
Posługa sióstr franciszkanek to posługa zupełnej bezinteresowności. Pozytywna ocena pracy i służby na rzecz innych, wyrazy wdzięczności są pewną gratyfikacją i wynagrodzeniem podejmowanych trudów apostolskich, jednak nie powinny one stanowić o poświęceniu sióstr na rzecz cierpiących[147]. Radość, jaką daje zbliżenie bliźnich do Boga, przyniesienie ulgi cierpiącemu, pozyskanie przede wszystkim jego duszy dla nieba ma być jedyną zapłatą dla zakonnicy[148]. Proste, ale bogate w swej treści zawołanie Zgromadzenia: „Wszystko dla Jezusa przez Maryję i Józefa”, którego siostry używają, wyraża oddanie wszystkiego umiłowanemu nade wszystko Bogu. Przywołując słowa św. Pawła: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste jako zapłatę” (Kol 3,23), siostry wiedzą, że całe ich bogactwo życia doczesnego łączy się z wiecznością, a na ziemi, idąc śladami Ukrzyżowanego, służą za Jego przykładem tym, do których On ich posyła[149]. Kontemplacja Chrystusa w tajemnicy Jego wcielenia, ukrzyżowania, Eucharystii oraz w zbawczych chwilach pochylenia się nad cierpiącym pokazuje bezinteresowną miłość Zbawiciela, prowadząc do umocnienia takiej postawy w oddaniu bliźnim[150].
Matka Kazimiera przestrzegała swe duchowe córki, aby nigdy osobiście nie przyjmowały wynagrodzeń za swą pracę. Jeśli ktoś chciał pracę sióstr wynagrodzić, mógł to uczynić, przekazując zapłatę lub inny dar na rzecz Zgromadzenia. Założycielka w ten sposób chciała uchronić siostry przed pokusą interesowności i troszczyła się, by w ich posługę nie wkradało się swoiste łapówkarstwo. W jednym z listów przypomina: „Jesteście wynagradzane przez szpital, nie osobiście”[151]. Pochylając się nad cierpieniem drugiego człowieka, zakonnica staje nieustannie w sytuacji wyboru, który ma być zawsze wyborem na korzyść i dla dobra chorego. Nie może nigdy sugerować się dobrem własnym lub jakąkolwiek korzyścią materialną czy nawet moralną. Wyjątkiem są te sytuacje, które stanowiłyby zagrożenie dla jej życia duchowego i powołania. Wówczas ma nie tylko prawo, ale obowiązek zrezygnować z pracy[152].
W posłudze cierpiącym siostry franciszkanki przejmują ideały swej Założycielki, która z miłości do Chrystusa pragnęła służyć najbardziej potrzebującym[153]. Ich duch apostolski ma wypływać z miłości Chrystusa Ukrzyżowanego. Obraz Cierpiącego Oblubieńca siostry mają nosić w swoim sercu i ten obraz odczytywać w każdym człowieku, szczególnie w doświadczonym różnorakim cierpieniem, czy to fizycznym, moralnym, czy też duchowym[154]. W pomocy cierpiącym to Chrystus Ukrzyżowany staje w samym centrum posługi sióstr, On wzywa je, żeby spotkać Go w każdym z tych nieszczęśliwych braci. Miłość i służba im okazywana są przejawem miłości do Niego samego i posługą Jemu wyświadczoną[155]. Wezwanie do chorego jest wezwaniem Boga, a każde nawiedzenie cierpiących jest nawiedzeniem Boga[156].
Według wskazań dla sióstr poświęcających się chorym, apostolska służba cierpiącym jawi się jako swoista liturgia, jako kapłańska celebracja ofiary. Łoże cierpiącego człowieka jest ofiarnym ołtarzem, zaś hostią ofiarną staje się sam Jezus Chrystus obecny w cierpiącym człowieku. Stąd tak wielki nacisk, aby przed chorym siostra zachowywała się z uszanowaniem i czcią, jak przed Najświętszym Sakramentem, pamiętając na słowa Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). W Radach znajduje się zapewnienie i jednocześnie znamienna zachęta: „z wyjątkiem tabernakulum (cyboryum), gdzie mieszka Jezus Chrystus, nigdzie ten boski Mistrz nie jest tyle obecnym, co w osobach cierpiących. Czcij Go w twoim chorym, zachowuj się przed nim z uszanowaniem. Zbliżaj się do niego z tem czułem przejęciem się, jakiego byś doznawała czuwając przy łożu Jezusa Chrystusa, bo On sam ciebie upewnia, że wszystko, cobyś czyniła dla tego chorego, dla Niego samego uczynisz”[157].
Swoją misję apostolską franciszkanki pełnią przede wszystkim przez posługę w środowiskach, gdzie cierpi człowiek[158]. Nie jest to jednak jedyny sposób wcielania w życie charyzmatów przekazanych Zgromadzeniu przez Założycielkę. Konstytucje wyraźnie mówią o współdziałaniu w apostolskiej służbie cierpiącym przez każdą pracę pełnioną w Zgromadzeniu, niezależnie od wykształcenia, zajęć wykonywanych we wspólnocie czy też sprawowanych funkcji[159]. Każda praca, jaką wykonują siostry, niekiedy bardzo uciążliwa, trudna, jak w kuchni, w pralni, w ogrodzie służy tym, które pielęgnują chorych lub oddają się bardziej bezpośredniemu posługiwaniu apostolskiemu[160].
Każda siostra osobiście ma przyjąć za własny wspólny cel Zgromadzenia, jakim jest uczestnictwo w zbawczej misji Chrystusa[161], dlatego wszystkie siostry uczestniczą w apostolstwie poprzez modlitwę, ofiary, przykład świętego życia, zainteresowanie pracą innych, wyręką w sprawach doczesnych[162]. Szczególnie cennym przejawem jest miłość łącząca w zgodnym wysiłku pracowników zakonnych. Ważne jest, by rozwinęła się współpraca między poszczególnymi siostrami, domami zakonnymi, by zaistniała wspólnota modlitwy za siebie wzajemnie, wspólnota ofiar, doświadczeń, dzielenie się wiadomościami o pracy innych, co przynosi pożytek duchowy, rodzi większy zapał i zbudowanie. O. Honorat naucza, że dzięki wspólnocie wszyscy członkowie zakonu, bez względu jaką pracę wykonują, mają udział w zasługach innych. Siostry wykonujące prace domowe uczestniczą w dobrach nauczających, posługujących chorym, w działalności misyjnej. Założyciel podkreśla ogromną rolę sióstr pozostających jakby z dala od głównego nurtu apostolskiego Zgromadzenia i zauważa, że jeśli „ci podrzędni członkowie, obok swych prac, wspomagają tamtych jeszcze modlitwą, wówczas może się zdarzyć, że cała zasługa im będzie przypisana, a nie tamtym”[163].

3.3.         Sposoby apostolstwa


Cała działalność apostolska Sióstr Franciszkanek od Cierpiących to dzieło miłosierdzia realizowane na różne sposoby. Dokumenty Zgromadzenia jasno określają hierarchię tych sposobów i na pierwszym miejscu stawiają apostolstwo modlitwy jako najważniejszy środek pozyskania dusz dla Chrystusa[164]. Znajduje się ona na samym początku, gdyż zawsze odgrywa najważniejszą rolę w trosce o zbawienie człowieka. Wagę modlitwy w apostolstwie ukazuje postawa samego Chrystusa, który całe swoje posłannictwo łączył z modlitwą do Ojca, Jego apostolska działalność była przeniknięta modlitwą[165]. Znaczenie modlitwy w apostolstwie ukazuje Pismo św. Pokazuje ono, że dzięki modlitwie można osiągnąć to wszystko, czego niepodobna uzyskać przez własne wysiłki i podejmowane prace, a „Bóg daje pewne rzeczy tylko tym, którzy Go proszą”[166]. Modlitwa jest zatem pierwszym środkiem, aby u Dawcy dobra uzyskać łaski, jakie będą potrzebne dla dobra innych[167].
Założyciel, kierując nauczanie do swych duchowych córek, mocno podkreśla, że w swojej pracy apostolskiej mają przede wszystkim troszczyć się o dusze, a w szczególności o tych, których zbawienie wieczne jest zagrożone. Jako najskuteczniejszy sposób apostolstwa w takiej sytuacji o. Honorat zaleca właśnie modlitwę, gdyż najważniejszą w sprawie nawrócenia jest pomoc i łaska Boża; bez niej nie można liczyć na żadne własne sposoby działania. Modlitwę należy podejmować z wiarą, że prośby zanoszone za grzeszników nigdy nie pozostają bez Bożej odpowiedzi i zawsze odnoszą skutek, choćby nie był on w danej chwili dostrzegalny lub nie taki, jakiego się oczekuje[168].
Jak ważna jest modlitwa w posłudze franciszkanek wobec cierpiących, mówi już pierwsza ustawa Zgromadzenia. Zaleca ona, aby siostry w swojej pracy liczyły najwięcej na pomoc Bożą. Świadome, że ich pierwszym zadaniem wobec chorych jest troska o duszę i wieczne zbawienie podopiecznego, muszą dołożyć wszelkich starań, by człowieka cierpiącego przybliżyć do Boga. Najlepszym przygotowaniem do oddania takiej posługi i często jedynym, co będzie mogła uczynić franciszkanka, jest według Założycieli modlitwa. Siostra swoją modlitwą ma uprzedzać każdą posługę, do jakiej będzie wezwana. Sama prośba o pójście do chorego jest już dla niej wezwaniem do modlitwy w intencji tej osoby, mimo że jej jeszcze nie widziała. Te akty modlitewne mają towarzyszyć każdej czynności przy chorym i przedłużać posługę wobec niego, także po zakończeniu wymaganych zabiegów. Każde wezwanie modlitewne zaniesione za podopiecznego staje się swoistym misjonarzem, który nawet pod nieobecność sióstr będzie pracował, wyjednując choremu wielorakie łaski, natchnienia, ulgę w cierpieniu, nawrócenie. Franciszkanki mają pamiętać, że nie wolno im się zniechęcać brakiem widocznych skutków swej posługi i modlitwy, lecz im trudniejszy okaże się chory, tym bardziej powinny zwiększać intensywność swej modlitwy. Ogromną wagę mają tutaj trudy i ofiary włączane w Msze św. ofiarowane za chorych i prośby zanoszone do Boga w imię zasług Męki Chrystusa[169].
Podkreśla się także ogromną rolę modlitwy wstawienniczej i orędownictwo patronów Zgromadzenia. Szczególnymi patronami, do których siostry winny się uciekać, są: Matka Boża Nieustającej Pomocy, św. Józef, św. Franciszek i św. Elżbieta Węgierska. To oni mają być wzorem kontemplacji i służby bliźniemu[170]. W modlitewniku Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących znajduje się wiele modlitw, które siostry odmawiają, przyzywając wstawiennictwa Świętych Patronów[171].
Doceniając rolę modlitwy jako najważniejszego sposobu apostolstwa, siostra franciszkanka ma nie tylko sama modlić się za oddanych jej opiece, ale także winna modlić się z nimi i z ich najbliższymi. Z ogromną delikatnością i szacunkiem dla wewnętrznych przekonań chorego powinna wykorzystać wszelkie możliwości, by zachęcić podopiecznych do modlitwy, wiedząc, że może ona przynieść ulgę w cierpieniu, wyciszenie i nadzieję w niejednokrotnie bardzo trudnej sytuacji[172].
Znamiennym jest również fakt, że apostolstwo modlitwy jest dostępne w zasadzie każdej siostrze. Może się w nie włączyć każda franciszkanka czy to pracująca bezpośrednio z chorym, czy też wykonująca wszelkie inne prace, bo „wszyscy mogą brać udział w umacnianiu od wewnątrz Ciała Chrystusowego – przez nieprzerwaną modlitwę za dusze”[173]. Zdarza się, że siostry, które są oddane pielęgnowaniu chorych, niejednokrotnie nie mogą poświęcić modlitwie dłuższego czasu. Kolejne redakcje ustaw zalecają w takim wypadku praktykowanie modlitwy aktami strzelistymi. Przez te krótkie modlitwy zanoszone w intencji pełnionej posługi siostry mogą wyjednywać sobie pomoc Bożą i błogosławieństwo. Uwidacznia się w tym wypadku szczególna rola całego Zgromadzenia, które obowiązane jest wspierać posługę sióstr „modlitwą i ćwiczeniami pobożnymi”[174].
Apostolstwo sióstr franciszkanek to w następnej kolejności apostolstwo ofiary[175]. Założyciel naucza, że nie tylko modlitwą można apostołować, ale trzeba włączyć w tę posługę wszelkie ofiary. Siostry mają wykorzystywać każdą okazję, by w intencji prac apostolskich ofiarować dobrowolne umartwienia, ale także to wszystko, co zdarza im się wycierpieć wbrew ich woli. Mogą to być wszelkie niedogodności fizyczne i moralne, choroby, doświadczenie braków, trudności w pracy, w życiu wspólnym, wszelkie walki i cierpienia duchowe. Wszystko to stanowi ogromny skarb, którego zmarnować nie wolno, bo jak pisze Założyciel: „Moglibyśmy zań kupić zbawienie dla wielu dusz i mieć przed Bogiem zasługę apostolstwa”[176].
Według o. Honorata, życie wieczne bliźnich ma być dla sióstr tak cenne, że dla ratowania go mają być gotowe ponieść każdą ofiarę, pamiętając o postawie Chrystusa, który oddał życie za człowieka[177]. Dlatego podejmowanie w tym duchu wszelkich cierpień należy zawsze łączyć z ofiarą Chrystusa, bo dzięki temu nabierają one nowej wartości, a skuteczność ofiary Chrystusa staje się gwarantem skuteczności ofiarniczej postawy sióstr[178]. W łączności z zasługami Chrystusa nawet jedno niewielkie cierpienie podjęte za bliźnich może przeważyć szalę wielu grzechów, wywołujących kary Boże i wyjednać pomoc w nawróceniu dla grzeszników. Stąd Założyciel zachęca: „Ofiarujmy się przeto chętnie Boskiemu miłosierdziu na wszystko, cokolwiek na nas dopuścić zechce”[179]. Oddanie siebie w ofierze za zbawienie bliźnich zakłada zawsze wyniszczenie siebie, lecz jest ono tym doskonalsze, gdy ktoś czyni to z narażeniem własnego życia[180].
Tą myślą przepojone są ustawy i wskazania dla sióstr franciszkanek. Każda siostra podejmująca życie zakonne w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek od Cierpiących powinna być świadoma swych zadań apostolskich. Ma przejąć się duchem apostolstwa, pragnieniem zbawienia dusz i odznaczać się gotowością na wszelkie ofiary. Poświęcając się służbie bliźniemu, siostry podejmują wyrzeczenie się pewnego komfortu życia, mieszkania, założenia własnej rodziny. Jednak według myśli Założycieli zawartej w ustawach, to wyrzeczenie sięga dalej, zakłada bowiem rezygnację z wszelkich radości i pociech życia zakonnego, podjęcie ryzyka grożących niebezpieczeństw, aż do gotowości utraty własnej wolności, zdrowia, a nawet życia, jeśli dobro bliźniego będzie tego wymagać[181].
Ofiarowaniem na rzecz chorego siostry franciszkanki mają otaczać już pierwsze chwile swej posługi wobec potrzebującego, o czym było już wyżej wspomniane. Zapis Obowiązków szczegółowych mówi, że „idąc do chorego, powinna siostra zaofiarować z góry na intencję jego duszy wszystkie swoje trudy i przykrości, które tam będzie ponosić, [...] składając na ołtarzu serca swego w ofierze błagalnej wszystkie swoje niewygody, nieusposobienia, cierpkie obejście, upokorzenia, pozbawienie ćwiczeń, pomocy i pociech duchowych”[182]. Cały trud, doznawane przykrości, ponoszone ofiary siostra ma łączyć z ofiarą krzyżową Chrystusa, ufając głęboko w ich zbawczą skuteczność, tym usilniej, im bardziej przykry jest pacjent, im posługa bardziej wymaga samozaparcia[183].
Bardzo ważną rolę w apostolstwie przypisuje się siostrom, które na skutek cierpienia nie mogą pełnić już swoich obowiązków[184]. Z tej racji należy bardzo mocno podkreślać rolę ich ofiar, modlitw i cierpień w dziele apostolatu. Trzeba pamiętać, że każdy ból i cierpienie, które jest złączone z ofiarą Chrystusa może zmienić świat i go odkupić. Pozorna bezczynność w połączeniu z Męką Chrystusa pozyskuje znacznie więcej dusz dla Boga niż bardzo gorliwe, czynne działanie[185]. Człowiek słaby fizycznie i poddany cierpieniu staje się źródłem mocy dla innych. Jak pisał św. Paweł, dopełnia on w członkach swoich tego, czego nie dostawa cierpieniom Jezusa Chrystusa (por. Kol 1, 24)[186]. Ustawy zobowiązują siostry, by poprzez cierpienie wnosiły wkład w apostolskie dzieło Zgromadzenia i ukazują je jako podwójną konsekrację, czyli podwójne wezwanie. Pierwsze dokonuje się przez powołanie zakonne, a drugie przez trudną sytuację, która winna być wykorzystana do podjęcia ofiary dla zbawienia innych[187].
Mając świadomość wagi i potrzeby apostolstwa cierpienia i ofiary, siostry muszą wciąż na nowo odnawiać swoje postanowienie i wsłuchiwać się w zalecenia o. Honorata, który w liście okólnym zwraca się do sióstr: „Rozpocznijmy na nowo życie nasze, ofiarując się Bogu według jego pragnienia na ofiarę całopalną i przebłagalną wraz z ofiarą Zbawiciela, i starajmy się o wierniejsze zachowywanie naszych zobowiązań, abyśmy dla siebie i dla drugich pożądanego miłosierdzia Bożego dostąpiły”[188]. Wobec powyższego w każdej siostrze franciszkance od cierpiących musi budzić się świadomość, że jej życie i posługa cierpiącym będzie wymagać postaw heroicznych i może prowadzić do najwyższej ofiary, ofiary swego życia[189].
Dobro bliźniego można osiągnąć, działając tylko na wzór Mistrza, który przychodzi jako lekarz i cierpiący Sługa Jahwe. W całej swojej działalności zło dobrem zwycięża, pochyla się nad ludzką niedoskonałością, błędami i ranami grzechu. Siostra jako świadek miłości i miłosierdzia Boga podejmuje walkę z wszelkimi przejawami zła, występującego w formie grzechu, choroby, cierpienia po to, aby doprowadzić człowieka do pełnej jego realizacji, do przemiany, czyniąc z siebie całopalną ofiarę na wzór swego Boskiego Oblubieńca[190].
Z apostolstwem ofiary wiąże się apostolstwo czynu. Czyny miłosierdzia stają się szczególnie uprzywilejowane, gdyż sam Jezus przeszedł przez życie dobrze czyniąc i uzdrawiając (por. Dz 10, 38), a miłość bliźniego ukazywał swoim przykładem[191]. Zatem każdy akt miłosierdzia siostry franciszkanki powinien być przepojony miłością, gdyż, jak to wyraża zapis aktualnych konstytucji Zgromadzenia, tylko miłość, która będzie wytrwała, cierpliwa i pełna zaparcia się siebie może odnieść zwycięstwo tam, „gdzie ani słowa, ani przekonywanie nie odniosły skutku”[192].
Powołaniem siostry cierpiących jest nieść każdemu posługę miłości, broniąc jego życia, wspomagając je, szczególnie w chwilach największego zagrożenia[193]. Jednak siostry winny pamiętać, że miłość prawdziwa nie czeka okazji do wielkich ofiar i poświęceń, ale korzysta z każdej najmniejszej sposobności do okazania współczucia i posługi. Do serca innych przemawia się bardziej poprzez cierpliwe oddanie w małych rzeczach codziennych niż w rzeczach wielkich, zdarzających się rzadko i domagających się działania[194]. Franciszkanka poświęcająca się chorym ma być gotowa na każde wezwanie, nieważne, jakiej wagi będzie ta posługa. Założycielka zwracała uwagę, że każde wezwanie do człowieka cierpiącego jest istotne, co wyraziła w słowach: „Jeśli będziecie wezwane do chorych, nie dokończcie zdrowaśki, a idźcie natychmiast do cierpiących”[195].
Apostolstwo sióstr zgromadzeń ukrytych to przede wszystkim apostolstwo dobrego przykładu. Założyciel naucza, że najskuteczniejszym misjonarzem jest postawa, jaką przyjmują siostry w środowisku, gdzie przychodzi im żyć i pracować. Swoim postępowaniem pełnym pokory, powściągliwości, miłości nieprzyjaciół, wzgardy świata, uczciwości, miłości bliźniego, często posuniętej do heroizmu, a także praktykowaniem wielu innych cnót chrześcijańskich wprawiają w zdumienie, niepokoją otoczenie, pociągają ku czynieniu dobra, same niejednokrotnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy[196]. Jest to zbawienny niepokój, który nie wnosi zamętu, nie jest agresywny, ale tworzący Bożą atmosferę przemieniającą otoczenie. O. Honorat mówi, że „ludzie lepszego ducha już przez to samo tylko, że gdzieś są, choćby nic osobliwego nie czynili, wywierają wpływ dobroczynny”[197].
Swoją postawą, która ma być zachowaniem wzorowej katoliczki i przykładem uczciwego życia siostry franciszkanki mają wcielać w życie polecenie Chrystusa: „Tak niech świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli dobre wasze uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 15)[198]. Wiąże ono posługę Siostry Cierpiących ze środowiskiem, w którym pracuje, obejmując nie tylko chorego, ale także jego rodzinę, bliskich i pozostały personel. Stąd też jej postawa musi być zawsze czytelna i klarowna, świadcząca o głoszonych wartościach, szczególnie w dziedzinie etyki pielęgniarskiej, bez względu na mogące spotkać ją konsekwencje. Siostra, idąc przez życie i czyniąc dobro, staje się ewangelicznym zaczynem i obrazem Chrystusa, zwłaszcza w Jego trosce o chorych i cierpiących[199].
Zatem franciszkanka przyjmująca postawę pełną pokory i zawierzenia staje się apostołem w środowisku, w którym się znajduje. Prawdę tę wyraża treść pierwszych tekstów ustawodawczych: „Wszyscy [...], którzy przyglądać się będą postępowaniu Siostry od Cierpiących – poważnemu, cichemu, łagodnemu, słodkiemu, cierpliwemu, pełnemu miłości, a zarazem pobożnemu i skromnemu – jej przykładem zachęcać się będą do pobożności, do szanowania chorego, do przestrzegania cichości i wzajemnego dobrego współżycia”[200]. Postawa dyspozycyjnej miłości, poświęcenia, oddania się choremu w każdej chwili, staje się najlepszym świadectwem o Prawdzie, której się służy, a która może natchnąć poświęceniem[201].
Wzorem apostolstwa dobrego przykładu jest dla sióstr św. Franciszek z Asyżu. Zakonodawca nigdy nie pojmował apostolatu tylko jednostronnie, dla niego całe życie miało być apostolskie. Św. Franciszek uważał, że to, czego naucza się innych, należy przede wszystkim realizować we własnym życiu. Dlatego starał się, aby jego czyny były głoszeniem Ewangelii, a dopiero później swoje postępowanie uzupełniał słowem. Ten przykład mają wprowadzać w życie franciszkanki od cierpiących[202].
Rozważając wpływ apostolski, jaki wywiera przykład życia sióstr, należy zwrócić uwagę na możliwość także negatywnego oddziaływania. W jednej z konferencji ascetycznych wygłoszonych do pierwszych franciszkanek w Zgromadzeniu można znaleźć ostrzeżenie: „[...] ale i złe, o ile się zakradnie, również się ujawnia i zgubny wpływ wywiera”[203]. Stąd franciszkanki od cierpiących muszą być czujne, by w swym postępowaniu nie ulegały duchowi tego świata, ale wszędzie, gdzie się znajdą, powinny wnosić pokój i ducha pobożności. Pomocą w osiąganiu tego celu ma być dla nich troska o wymawiane słowo. Siostry powinny sobie cenić nie tylko dar mowy, ale także dar milczenia. W swojej posłudze winny unikać próżnych rozmów, a oddawać się raczej pilniejszemu spełnianiu obowiązków wobec chorych. Postawa służby, przeniknięta modlitwą i skupieniem, wywiera pozytywny wpływ na chorego, przynosząc ulgę nie tylko jego ciału, ale także oddziałuje na jego duszę[204].
Jednak, jak wiadomo, słowo jest niewątpliwie jednym z podstawowych sposobów nawiązania kontaktu z drugim człowiekiem. Stąd też należy ono do podstawowych sposobów realizowania misji apostolskiej Sióstr Franciszkanek od Cierpiących[205]. Konstytucje Zgromadzenia wymieniają je jako ostatni sposób działalności sióstr i podkreślają, że posługiwanie się słowem musi być zawsze umiejętne i roztropne[206]. Wskazuje to na fakt, że ono samo nie wystarcza, a może być jedynie pewnym zapleczem dla życia apostolskiego, na co wskazuje Założyciel, powołując się na przykład św. Franciszka. O. Honorat podkreśla: „że same słowa [...], choćby na chwilę poruszyły serce, nie są dostatecznymi do ustalenia się na dobrej drodze, że potrzeba nadto dobrego przykładu”[207].
Według zaleceń Założyciela należy unikać wszelkiego krasomówstwa, gdyż często jest ono jedynie drogą do pychy. Słowa używane w apostolstwie muszą być zawsze proste, pokorne. Franciszkanka musi pamiętać, że to Bóg jest jej mocodawcą i tylko wtedy jej słowa będą skuteczne, gdy będzie im towarzyszyć Jego siła[208]. Dlatego o. Honorat mówi, że siostra więcej może zdziałać skromną postawą i prostym, a gorącym słowem niż uczonymi rozprawami i wymownymi naukami[209]. W rozmowie nie chodzi bowiem o to, by cierpiącemu przedstawiać jakieś teorie, udzielać rad, pouczać, fałszywie pocieszać i koniecznie „coś” powiedzieć. W tym miejscu należy bardzo mocno podkreślić rolę i umiejętność słuchania. Ważne jest, aby stworzyć chorym możliwość wyrażenia swoich uczuć, wysłuchać, a w odpowiednim czasie skierować uwagę cierpiącego na sprawy ducha, Boga i wieczności. Należy jednak zawsze czynić to z ogromną delikatnością, pamiętając o szacunku dla przekonań i świata wewnętrznych przeżyć drugiej osoby [210].
Założyciel w swoim nauczaniu podejmuje jeszcze jeden bardzo ważny aspekt związany z apostołowaniem poprzez słowo, a mianowicie uwrażliwia na treść prowadzonych rozmów. Błogosławiony przestrzega siostry, by w swojej posłudze nie wdawały się w rozmowy próżne i światowe, które mogą być jedynie prowokacją, ale nigdy nie wywrą zbawiennego wpływu na bliźnich. W liście okólnym do sióstr o. Honorat zapisał naukę, którą warto tutaj przytoczyć: „Mylą się te zakonnice, które sądzą, że biorąc udział w próżnych rozmowach, pociągają osoby światowe do Boga, i że zniechęciłyby je, mówiąc o rzeczach Królestwa Bożego dotyczących. One chętnie wprawdzie to widzą, że zakonnica do ich zwyczaju się stosuje, ale rzadko kiedy, aby zgorszenia stąd nie miały, bo odczuwają to instynktownie, że służebnice Boże tylko o rzeczach dotyczących ich wzniosłego powołania mówić powinny i tego tylko od nich oczekują”[211].
Podsumowując, można stwierdzić, że siostry franciszkanki w swej apostolskiej posłudze używają wielu sposobów, by chorego zbliżyć do Boga. Ważnym jest w tej posłudze apostolstwo przykładnego życia, miłosierdzie okazywane w czynach oraz roztropne prowadzenie dialogu, które pozwala na przekazanie pewnych prawd o Bogu i skierowanie uwagi chorego na rzeczy ostateczne. Najważniejszym jednak zdaje się być apostolstwo modlitwy, bez której nawet największe wysiłki, ofiary, długie rozmowy nie przyniosą skutku, jeśli Bóg ze swoją łaską nie wkroczy i nie otworzy serca chorego na przyjęcie nawrócenia. Dlatego franciszkanka od cierpiących powinna tylko tyle czasu spędzać na zewnętrznych posługach wobec cierpiących, ile rzeczywista potrzeba tego wymaga, ceniąc sobie przede wszystkim modlitwę jako najskuteczniejszy środek oddziaływania i jej poświęcać jak najwięcej czasu[212].

4.       Wymiar maryjny

4.1.         Naśladowanie Maryi


Zbawiciel wiedząc, że pójście za Nim i naśladowanie Jego drogi jest rzeczą bardzo trudną, zostawił nam jako wzór Maryję, która mając ludzką naturę może być przykładem najpełniejszego oddania Bogu. O. Honorat ukazując Maryję jako przykład do naśladowania dla człowieka, naucza, że w osobie Maryi Chrystus odzwierciedlił wszystkie swoje cnoty, całą swą doskonałość, jakiej pragnie w każdym człowieku[213]. Maryja jest zatem wzorem, który mają naśladować siostry franciszkanki od cierpiących, aby jak najlepiej wypełnić wolę Bożą i osiągnąć doskonałość. W Maryi jak w obrazie jaśnieją wszystkie cnoty, jakie osoba konsekrowana winna nabywać; każda franciszkanka winna w Jej świetle konfrontować swoje życie, zobaczyć, „co w sobie poprawić, czego unikać i czego się trzymać”[214].
Już pierwsza ustawa dana siostrom przez Założyciela zawiera rozdziały dotyczące praktyki naśladowania cnót Maryi. Według zawartego w nich nauczania, Matka Najświętsza jest dla franciszkanek wzorem posłuszeństwa. Całe życie doskonale posłuszna Bogu, żyjąca jedynie dla swego Syna, pokorna Służebnica Pańska, pełniąca wolę Boga bez pytań i wątpliwości, ukazuje siostrom przykład posłuszeństwa wobec przełożonych, wobec ustaw i przepisów zakonnych, którym siostry mają pozostać wierne[215].
Maryja to także wzór doskonałego ubóstwa, które przejawia się w całym Jej życiu. Jej serce było całe zatopione w Bogu, nie była przywiązana do żadnych bogactw ziemskich, dlatego Jej życie może stać się dla franciszkanek przykładem praktykowania ubóstwa, gdzie jedyną wartością, o którą warto zabiegać, jest sam Bóg[216].
Niepokalana jest dla każdej osoby konsekrowanej przykładem oddania Bogu w oblubieńczej miłości. Założyciel, zalecając swym duchowym córkom rozważanie przywileju dziewictwa Najświętszej Maryi Panny, starał się ukazać Jej wolność od wszelkiego grzechu, czy niedoskonałości przeciwnej cnocie czystości i zachęcić, by siostry ten ideał wcielały we własne życie[217]. Czystość Maryi mają naśladować i realizować franciszkanki od cierpiących, wystrzegając się z Jej pomocą wszystkiego, co byłoby przeciwne tej cnocie[218]. „Jakże powinien was zachęcać przykład Niepokalanej Panienki – pisze Błogosławiony – do strzeżenia tego skarbu czystości, którąście Bogu przyrzekły”[219].
Życia Matki Najświętszej nie ominęło także doświadczenie cierpienia. W chwilach najcięższych prób siostra może wpatrywać się w Maryję, podążającą za Chrystusem na Golgotę, która bez słów i użalań, bez oznak rozpaczy, idzie z miłością za swym cierpiącym Synem aż pod krzyż. Na czas ciemności duchowych, bólu i cierpienia Założyciel zaleca swym duchowym córkom, by często kontemplowały obraz Maryi z drogi krzyżowej. Błogosławiony pisze: „Oto spotykamy Chrystusa ciężki krzyż niosącego i widzimy, jak go wkłada na nas [...]. Wtedy jedynym naszym ratunkiem jest wpatrywanie się w Maryję, idącą za Chrystusem po drodze Kalwaryjskiej. Wszak On ani słowa do Niej nie rzekł; były nawet chwile, że nie spojrzał na Nią i znikał Jej z oczu, a jednak szła za Nim spokojna”[220]. Maryja z drogi krzyżowej, jak mówi o. Honorat, jest dla siostry franciszkanki Mistrzem cierpienia[221].
Znamienną w życiu Maryi była cnota pokory i cichości. Wybrana na Matkę Boga, błogosławiona między niewiastami, spośród ludzi przeznaczona do największej chwały niebieskiej, nigdy nie zdradziła swego dostojeństwa. Zatopiona w trudzie domowych prac, w zaciszu nazaretańskiego domu pozostawała znana tylko Bogu[222]. Prowadziła życie proste, wykonując najbardziej zwyczajne obowiązki całym sercem oddana Bogu. Zasłoną chroniącą prawdę o doskonałości i szczególnym wyborze Maryi była Jej prostota i zwyczajność, jaką odznaczało się wiele izraelskich kobiet[223]. Dlatego siostry franciszkanki, zapatrzone w ukrycie Maryi, mają tak jak Ona pozostać ukryte przed światem i jednocześnie całkowicie poświęcone Bogu i bliźnim[224]. Przez naśladowanie Matki Najświętszej siostry powinny starać się, by ich życie stawało się obrazem Maryi w Jej tytułach: Uzdrowienia chorych, Ucieczki grzeszników, Pocieszycielki strapionych i Wspomożenia wiernych[225].
Maryja to także wzór czci i chwały oddawanej Bogu. O. Honorat wskazuje swym duchowym córkom betlejemską szopkę jako szkołę uwielbienia Boga, gdzie najlepszą Nauczycielką jest Matka Najświętsza. Założyciel zachęca, by siostry wpatrywały się w Maryję w przy żłóbku Jezusa i łączyły się z Nią w adoracji, jaką Ona uczciła Boże Dziecię[226].
Zatem każda siostra, chcąc jak najlepiej wypełnić swoje powołanie, powinna prosić Maryję pokornie i serdecznie, aby ją nauczyła tak, jak Ona, Jezusa czcić, Jego miłować, naśladować i wiernie Mu służyć[227]. O. Honorat zachęca, by siostry w naśladowaniu Maryi korzystały z daru, jakim są tajemnice Różańca Świętego. Rozważanie tajemnic z Jej życia, przypatrywanie się zawartym w nich wzorom zawsze będzie prowadzić poprzez uwielbienie i umiłowanie do naśladowania. Założyciel mówi, że „w Różańcu doskonałość nabywa się, można powiedzieć jakby bez pracy, przez samo tylko przyglądanie się świętości Maryi”[228].
W konkluzji można stwierdzić, cytując: „Postawił Ją nam Wszechmocny jako wielki znak na niebie i na ziemi, byśmy widzieli, jak po chrześcijańsku żyć. Ustawił Ją Miłosierny jako wielki żywy drogowskaz, by poszukujący łatwo odnajdywał drogę. Zapalił Ją nam Wielki jako jasną Gwiazdę na niebie, by każdemu wskazać kierunek. Napisał nam Wszechmądry tę Żywą Księgę, by nawet analfabeta mógł Ją przeczytać dla swego ocalenia. Bo postawił Ją nam Bóg jako Pierwszą Chrześcijankę i Przewodniczkę nas, Pielgrzymującego Ludu”[229].

4.2.         Zawierzenie Maryi


Z naśladowaniem Maryi nierozerwalnie łączy się doświadczenie pośrednictwa i zawierzenie Jej macierzyńskiej miłości każdego człowieka. W swoich boskich zamiarach Stwórca przewidział macierzyńską rolę Najświętszej Maryi Panny wobec ludzkości[230]. Całe życie Maryi u boku swego Syna zmierzało do wydarzenia na Kalwarii, kiedy Chrystus umierając, uczynił Ją Matką wszystkich ludzi[231].
O. Honorat od chwili nawrócenia przez całe swoje życie, dążył do Chrystusa z Maryją i przez Maryję, będąc przekonanym, że jest Ona niezastąpioną Wspomożycielką na drodze do Boga[232]. Tę prawdę przekazał w duchowym dziedzictwie zgromadzeniom, które zakładał. Błogosławiony w swoim nauczaniu kierowanym do sióstr ukazuje Maryję jako „potężną Obronicielkę”, która nieustannie wstawia się za swymi dziećmi u Boga i ma moc wyjednać wszystkie potrzebne im łaski. Ona nie odmawia żadnej pomocy tym, którzy się do Niej uciekają[233]. W Maryi można znaleźć najpewniejszą ucieczkę. Jest Ona „portem nieomylnym”, w którym nie zagraża żadne niebezpieczeństwo[234]. Matka Kazimiera zalecała siostrom, aby swoje życie zawierzały Maryi ufne w Jej macierzyńską opiekę, gdyż jedynie Ona, Wszechwładna Pani i Matka, może zapewnić im prawdziwe szczęście, spokój i wyjednać błogosławieństwo Nieba[235].
W duchu zawierzenia Maryi franciszkanki od cierpiących przeżywają swoje powołanie już od pierwszych kroków stawianych w zakonie. Od początku istnienia Zgromadzenia, z każdą ceremonią związaną z wchodzeniem w kolejny etap życia zakonnego, siostry polecały się Matce Najświętszej przez specjalny akt oddania, zawierzając Jej swoje życie zakonne, uświęcenie, służbę bliźnim. W kolejnych aktach zwracały się do Maryi jako do swojej Pani, Mistrzyni, Przewodniczki, Matki, Nadziei, Pośredniczki, Ucieczki[236]. Według aktualnych Ceremoniałów uroczystości zakonnych franciszkanki zawierzają swoją drogę życia zakonnego Maryi specjalnym aktem, który odczytują przed przyjęciem do próby. Sama ceremonia powinna odbywać się w kaplicy, „jeśli to możliwe przy [...] ołtarzu, na którym winien być umieszczony obraz Matki Boskiej”[237].
Podejmując refleksję dotyczącą zawierzenia się Maryi, nie można pominąć sprawy tzw. niewolnictwa. Praktyka ta jest związana z osobą Założyciela, który sam oddał się Maryi w niewolę miłości i takie oddanie zalecał również zgromadzeniom przez siebie założonym[238]. Chociaż w aktach modlitewnych napisanych przez Założyciela dla sióstr franciszkanek na różne okazje zawarte są treści dotyczące oddania się Maryi w niewolę, to jednak trudno stwierdzić, na ile to „niewolnicze” oddanie przybierało świadomy wyraz u poszczególnych sióstr[239]. Analizując treść tychże aktów i modlitw odmawianych w Zgromadzeniu przy różnych okazjach wydaje się bardziej zasadne stwierdzenie, że oddanie się Maryi w niewolę miłości znalazło swój wyraz i było realizowane właśnie w formie zawierzenia Matce Najświętszej tak osobistego życia każdej siostry, jak również całego Zgromadzenia. Do chwili obecnej franciszkanki oddają się Maryi, nazywając się „Jej własnością”[240].
To przylgniecie sióstr do Maryi jako najlepszej Matki i Orędowniczki wiąże się zapewne z faktem, że podobnie jak inne zgromadzenia założone przez o. Honorata, które otrzymały w Maryi Patronkę w jednym z Jej tytułów, tak również siostry franciszkanki szczególnie czczą Maryję jako Matkę Nieustającej Pomocy. Jak przemożne i skuteczne jest orędownictwo tej najlepszej z Matek świadczą zapisy znajdujące się w Archiwum, a stanowiące dowód Jej cudownej interwencji w życiu Zgromadzenia[241].
W dokumentach archiwalnych zachowane są zapisy świadczące o kilkakrotnych aktach oddania całego Zgromadzenia Najświętszej Maryi Pannie[242]. Także obecnie, począwszy od codziennych modlitw porannych, siostry składają w dłonie Maryi swoje życie, posługę, a także tych, do których są posłane, z prośbą o pośrednictwo w ofiarowaniu swego życia Bogu[243]. W każdą niedzielę franciszkanki odnawiają swoje oddanie Patronce Zgromadzenia – Matce Bożej Nieustającej Pomocy, czyniąc Ją Panią i Matką Zgromadzenia, dzieł apostolskich, swych dóbr doczesnych i duchowych. Analizując treść aktów ułożonych przez o. Honorata dla Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących można zauważyć, że modlitwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest swoistą syntezą treści modlitw danych przez Założyciela.
Ponieważ ten akt oddania jest aktem własnym Zgromadzenia – pośród wielu modlitw Kościoła kierowanych do Matki Bożej w Jej tytule Nieustającej Pomocy – warto go w tym miejscu przytoczyć w całości. Brzmi on: „Maryjo, Matko Nieustającej Pomocy, polecamy ci w pokorze Zgromadzenie nasze, któregoś raczyła zostać szczególniejszą Patronką. Prosimy Cię tedy, strzeż je od wszelkiego zła, a szczególnie zachowaj od najmniejszego nawet rozluźnienia. Niechaj w nim kwitnie ubóstwo, czystość, posłuszeństwo, ścisłe przestrzeganie reguły, duch modlitwy i gorliwość o zbawienie dusz najbardziej opuszczonych. Wyjednaj u Boskiego Odkupiciela obfite błogosławieństwo dla naszych prac apostolskich. Przełożonym naszym, siostrom i przyjaciołom udzielaj ustawicznej pomocy i opieki. Wszystkie duchowe i doczesne dobra naszego Zgromadzenia weź pod swoją macierzyńską obronę. O Maryjo, o Pani nasza, o Matko nasza pomnij, żeśmy Twoje, przeto nas strzeż i broń jako rzecz i własność swoją. Amen”[244].
W nowennach przed uroczystościami maryjnymi odprawianymi w ciągu roku swoje rozważania siostry kończą modlitwą zawierzenia i prośbami o wstawiennictwo Maryi[245]. W Zbiorze modlitw zawarte są teksy licznych modlitw odmawianych przez siostry franciszkanki, a skierowanych ku Matce Najświętszej, z wiarą w Jej opiekę[246].

5.       Wymiar pokutny

5.1.         Życie pokutne


Duch i życie pokutne należy do istotnych wymogów życia zgromadzeń założonych przez o. Honorata. Wynika to z faktu, że podstawą ich drogi duchowej Założyciel uczynił regułę franciszkańską i przykład życia świętego Zakonodawcy. Sam św. Franciszek swoje postępowanie za Chrystusem rozpoczął od czynienia pokuty[247] i do tej pokuty zachęcał swoich naśladowców[248]. Dlatego też, pisze o. Honorat, „nikt nie może nazywać się synem [córką – L. Cz.] św. Franciszka, jeśli nie czyni uczynków pokuty, jeśli w sercu nie żywi chęci umartwiania się”[249], a każde odstąpienie od czynienia pokuty Założyciel uważa za odejście od powołania[250].
Dla św. Franciszka życie pokutne wiązało się z drogą nawrócenia[251]; w ten sam sposób rozumiał je bł. Honorat[252]. Także konstytucje Sióstr Franciszkanek od Cierpiących podkreślają, że pokuta, która jest znamiennym rysem duchowości Zgromadzenia, umożliwia siostrom wewnętrzną przemianę i nawrócenie[253]. Ustawy zwracają również uwagę, że poprzez życie pokutne franciszkanki uczestniczą w zadośćuczynieniu samego Jezusa[254]. Jednocześnie konstytucje wskazują, iż najwyższym wzorem pokuty dla franciszkanek od cierpiących jest Chrystus, dlatego idąc za Ukrzyżowanym Oblubieńcem w duchu pokuty, „powinny nieść swój codzienny krzyż, uczestnicząc w Jego cierpieniach”[255].
Tak więc życie pokuty franciszkanki od cierpiących to życie ciągłego nawracania i podążania za Mistrzem niosącym krzyż, to dążenie, aby Chrystus całkowicie ją przeobraził i odzwierciedlił się w jej życiu. Nie może się to jednak dokonać bez umartwienia, oraz czynów i praktyk pokutnych, które ściśle się ze sobą wiążą i nawzajem przenikają. Niemożliwym jest bowiem, aby na tej drodze przemiany „wytrwać i zwlec z siebie starego człowieka, bez wielkiego umartwienia ducha i ciała”[256]. Katechizm Ustaw przypomina siostrom, że szatan, ciało i świat będą nieustannie zastawiać na nie pułapki; skuteczną metodą ich uniknięcia jest dla franciszkanek właśnie umartwienie[257]. Założyciel przestrzega także, że dogadzanie ciału i lekceważenie umartwień zakonnych staje się przeszkodą w zjednoczeniu z Jezusem i jednocześnie zaprzecza zaszczytnemu tytułowi – oblubienicy Chrystusa, jaki przysługuje siostrom[258].
Już pierwsze konstytucje Sióstr Franciszkanek od Cierpiących wskazują na praktykę wewnętrznego i zewnętrznego umartwienia. Do zewnętrznych zaliczają umartwienie oczu, uszu, smaku, języka, a także pożądliwości związanych z chęcią posiadania pewnych rzeczy, szukania wygód[259]. Do umartwień wewnętrznych ustawy zaliczają zaparcie się swego zdania, woli, wyobraźni, uczuć, chęci przypodobania się czy też zaimponowania innym[260].
Tradycyjnie w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek od Cierpiących istnieje wiele zaleceń i przepisów dotyczących aktów pokutnych i praktyki umartwienia. Pierwszą z nich jest praktyka postów, związana z umartwieniem smaku. Siostry zachowują wszystkie posty zalecane prawem kościelnym, konstytucjami Zgromadzenia oraz okolicznościowe posty, mające związek np. z podejmowaną intencją modlitewną. Według wskazań ascetycznych norm Zgromadzenia, siostry powinny również starać się w duchu umartwienia, o ile jest to możliwe, aby nie przyjmować pokarmów poza określonymi posiłkami. W środy, jeśli pozwalają na to warunki, siostry zachowują wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w celu uproszenia błogosławieństwa Bożego dla prac apostolskich[261].
Kolejną praktyką pokutną sióstr franciszkanek jest zachowanie milczenia w określonych godzinach. Teksy ustawodawcze i ascetyczne Zgromadzenia, jak również nauczanie samej Założycielki, kładą ogromny nacisk na tę praktykę, uznając ją za jeden z najważniejszych aktów pokutnych, który wiąże się z umartwieniem języka, będąc jednocześnie środkiem do osiągnięcia doskonałości. Dla franciszkanek od cierpiących milczenie jest przede wszystkim najwierniejszym stróżem modlitwy, łask wewnętrznych, czystości sumienia, pokoju domowego, wierności w obowiązkach i obserwancji zakonnej[262]. Matka Kazimiera wielokrotnie napominała siostry, aby przestrzegały milczenia i starały się być mu wierne, bowiem brak „zakonnej ciszy cechującej życie wewnętrzne, [...] przynosi niemałą szkodę duszy[263]. W listach do swych duchowych córek przekazała wiele napomnień i zachęt do czuwania nad „językiem”. Założycielka przypominała wielokrotnie, aby siostry czuwały nad wypowiadanymi przez siebie słowami. W jednym z listów, jakie skierowała do sióstr, napisała: „Unikaj próżnego gadulstwa, a znajdziesz więcej czasu na modlitwę”[264], a także: „Nade wszystko czuwaj i pracuj nad tym, aby nie krytykować, nie szemrać na starszych, to wybitnie złe. [...] nie pracujesz nad językiem, o moja siostro, te rozmowy to źródło naszych upadków [...] czuwaj nad obecnością Bożą, a wtedy mowa twoja będzie rozważna z Boga i dla Boga, o to się staraj, błagaj, błagaj o pomoc Matki Najświętszej, a na pewno ci nie odmówi”[265]. Aktualność pouczeń Założycielki potwierdza zapis ostatniej redakcji konstytucji Zgromadzenia, który brzmi: „Siostry używać będą cennego daru mowy tylko dla dobra, pamiętając na słowa Pisma Świętego: „jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym” (Jk 3, 2). W duchu umartwienia i wynagrodzenia za grzechy popełnione mową, unikać będą niepotrzebnych rozmów”[266].
Ustawy Zgromadzenia ściśle określają czas zachowania milczenia przez siostry[267]. Według przepisów własnego prawa partykularnego, franciszkanki zachowują tzw. ścisłe milczenie od godzin wieczornych określonych regulaminem dnia do modlitw porannych[268]; ponadto zachowują milczenie podczas śniadania, ze względu na skupienie po Mszy św. Także w ciągu dnia siostry powinny zachować skupienie i nie nadużywać niepotrzebnie mowy[269]. Swobodne rozmowy przewidziane są w czasie rekreacji podczas posiłków oraz w oznaczonym na nie czasie. Przez cały dzień siostry mogą rozmawiać w pierwszy i drugi dzień Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Zesłania Ducha Świętego, w Wigilię Bożego Narodzenia od łamania się opłatkiem, w uroczystości i święta patronalne Zgromadzenia, w dzień zjazdu na rekolekcje, a także w dniu imienin Matki Generalnej i przełożonej domu[270]. Franciszkanki nie korzystają z rekreacji w piątki Wielkiego Postu oraz w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę[271].
Z umartwieniem języka i zachowaniem milczenia wiąże się także umartwienie słuchu. Założycielka uwrażliwiała siostry, by wystrzegały się niepotrzebnej ciekawości i słuchania tego, co do nich nie należy, bo to „często zaśmieca naszą wyobraźnię”[272] – pisała w jednym z listów. Jako jeden z ważnych punktów pracy wewnętrznej Matka Kazimiera wyznaczała swoim duchowym córkom wystrzeganie się „słuchania nowinek”[273].
Kolejnym ćwiczeniem pokutnym, wspólnym dla wszystkich sióstr franciszkanek, była tzw. dyscyplina – inaczej biczowanie. Dyscyplina praktykowana była przez siostry od początku formowania się Zgromadzenia, na co wskazują kolejne redakcje ustaw. To ćwiczenie pokutne odbywały siostry w każdy piątek przez czas trzech pacierzy. W dni surowszych postów i w okresie Wielkiego Postu biczowanie było wydłużone do pięciu pacierzy[274]. W 1965 roku Matka Generalna, Władysława Kuroczycka, zwróciła się do władz kościelnych o zmianę dyscypliny na akt modlitewny. Wówczas pozwolono tym siostrom, które ze słusznych powodów nie będą mogły odprawić dyscypliny, na zastąpienie jej odprawieniem Drogi Krzyżowej w każdy piątek lub odmówienie pięciu pacierzy z podniesionymi rękoma[275]. W Archiwum Zgromadzenia zachowały się narzędzia pokutne, jakie stosowały franciszkanki w czasie biczowania. Są to: metalowe i sznurkowe dyscypliny, a także ostro zakończone paski metalowe do zakładania na ręce i nogi oraz do noszenia w pasie[276].
Ćwiczeniem pokutnym, jakie siostry praktykują także aktualnie, jest tzw. kapituła win. Ten akt pokutny polega na publicznym wyznaniu zewnętrznych wykroczeń, przede wszystkim przeciwko regule, karności zakonnej, miłości bliźniego i przyjęciu pokuty naznaczonej za nie przez siostrę przełożoną. Do czasu reformy po Soborze Watykańskim II siostry odbywały kapitułę win w każdy piątek[277]. Siostry zbierały się pod przewodnictwem przełożonej, której obowiązkiem było przygotowanie stosownego czytania, napomnienie sióstr, wskazanie najważniejszych uchybień, które trzeba jak najszybciej starać się naprawić oraz naznaczenie pokuty[278]. Nauczając swe duchowe córki Założyciel napominał, aby kapituły win nie stały się rutynowym wyznaniem win, ale aby zawsze towarzyszyła im chęć prawdziwej poprawy i podniesienia ducha[279]. Zaniedbanie kapituły, według o. Honorata, jest jedną z przyczyn upadku gorliwości i ducha zakonnego[280]. Natomiast Matka Kazimiera to ćwiczenie pokutne łączyła ze spowiedzią i porównywała je do przystrajania szaty godowej oblubienicy. W jednej z nauk skierowanych do sióstr powiedziała: „Już przez sakrament Pokuty przyodziane jesteście tą białą czystą szatą, a obecne wyznanie wasze na kapitule jest jeszcze przyozdobieniem tej szaty jakby w drogocenne klejnoty”[281]. Ceniąc kapitułę win, jako środek uświęcenia i pomnożenia łaski Bożej w duszy, Założycielka zachęcała franciszkanki do brania w niej udziału i nie pozwalała zwalniać się z niej z błahych powodów[282].
W posoborowych redakcjach ustaw Zgromadzenia, odbycie kapituły win zalecane jest dwukrotnie w roku: w Wielkim Poście i przed uroczystością św. Franciszka. Szczególny akcent położony jest nie tyle na wyznanie poszczególnych win przez siostry, ile na wspólne zastanowienie się nad życiem duchowym w danej wspólnocie. W czasie kapituły, oprócz oskarżenia się, siostry mają rozważyć, czy życie zakonne prowadzone w domu przynosi chwałę Bogu i służy dobru bliźnich, zastanowić się, czy jest zachowana karność zakonna, a także wspólnie przemyśleć i podjąć środki zaradcze, które mogłyby pomóc zniwelować niedociągnięcia w tym względzie[283].
W Zgromadzeniu istnieje także praktyka naznaczania pokut za różne przewinienia i uchybienia, także poza kapitułą win. W dokumentach źródłowych wyszczególnione są pewne ich formy, które dziś nie są już praktykowane. Do takich pokut zalicza się m.in. oskarżenie się w refektarzu lub w czasie rekreacji z popełnionej winy z prośbą o modlitwę, stanie w kącie lub klęczenie na środku refektarza ze zniszczoną rzeczą, jedzenie obiadu na ziemi lub żebranie posiłku u sióstr, całowanie nóg siostrom wchodzącym do kaplicy lub refektarza. Trudno dziś oceniać zasadność takich form pokuty, lecz należy stwierdzić, że na pewno wymagały one przezwyciężenia siebie i upokorzenia, przynosząc zwycięstwo nad miłością własną[284]. Aktualne redakcje konstytucji Zgromadzenia nadal doceniają praktykę naznaczania pokut za przewinienia sióstr, zwracając uwagę, że siostry same znając ich wartość dla życia duchowego, powinny chętnie o nie prosić[285].
Siostry franciszkanki od cierpiących czynią pokutę i podejmują związane z nią praktyki pokutne nie tylko wewnątrz własnego Zgromadzenia. Kiedy w 1948 roku kardynał August Hlond podjął ideę, aby zgromadzenia zakonne zjednoczyły się w modlitwie, dołączając akty pokutne w intencji świata, Ojczyzny, kapłanów i osób konsekrowanych, franciszkanki podjęły to wezwanie. W tzw. kwartalne dni pokuty, które dla Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących wypadały 2. stycznia, 2. kwietnia, 2. lipca i 2. października, siostry praktykowały odprawienie adoracji Najświętszego Sakramentu, post ścisły, odbycie dyscypliny, odprawienie Drogi Krzyżowej w powyższych intencjach[286]. Przed Wielkim Jubileuszem Odkupienia, zgromadzenia zakonne postanowiły jeszcze bardziej ożywić i z nową gorliwością podjąć praktykę dni pokuty. Konsulta Przełożonych Wyższych w 1999 roku ustaliła następujące intencje modlitw w tych dniach: „dziękczynno-błagalna – o Miłosierdzie Boże dla świata, w intencjach Ojca Świętego, Kościoła i naszej Ojczyzny oraz wynagradzająca – za niewierności nasze, za niewierności kapłanów, osób konsekrowanych, za zgorszenia i zdrady”[287]. Siostry Franciszkanki od Cierpiących na kwartalne dni pokuty mają wyznaczony: 23. luty, 23. maj, 23. sierpień i 23. listopad. Praktyką dnia pokuty jest całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z odmówieniem wszystkich części Różańca, Droga Krzyżowa odprawiona indywidualnie lub wspólnie, post ścisły dla sióstr, które mogą go zachować[288].
Błędem byłoby ograniczenie życia pokuty i pełnienia aktów pokutnych jedynie do praktyk ogólnie przepisanych i stosowanych w Zgromadzeniu. Konstytucje Sióstr Franciszkanek od Cierpiących zalecają, aby siostry z całego swego życia czyniły swoisty akt pokutny i wykorzystywały w tym celu każdą sposobność, jaką niesie codzienność. Rozważając cierpienia Chrystusa, Jego poniżenie, doznane zniewagi w czasie Męki, jakich doświadczył czyniąc pokutę za grzechy świata. Także franciszkanka, na podobieństwo swego Mistrza i Oblubieńca, ma przyjmować wszelkie trudne doświadczenia w duchu pokuty[289]. Ustawy zalecają także, aby dla podkreślenia franciszkańskiego charakteru Zgromadzenia i wypływającego z tego faktu obowiązku pokuty siostry położyły nacisk na ofiarowanie w tym duchu prac, cierpień, niewygód życia wspólnego, umartwienie języka, aby nie nadużywać daru mowy, na zbliżenie się w duchu pokuty i prawdziwej miłości do sióstr, z którymi rozdziela je różnica poglądów oraz na wzajemne przepraszanie się za popełnione względem siebie winy, a także na panowanie nad nastrojami, staranie się o usposobienie pogodne, wyrażające radość franciszkańską[290]. Siostry mogą podejmować pewne praktyki pokutne i umartwienia indywidualnie, niezależnie od sposobów przepisanych w ustawach Zgromadzenia. Zawsze jednak muszą to czynić w porozumieniu ze spowiednikiem. Na zewnętrzne akty pokutne franciszkanki powinny mieć pozwolenie siostry przełożonej domu[291].
Bardzo ważne jest, aby wielość podejmowanych praktyk pokutnych nie doprowadziła do zbytniego zaabsorbowania sióstr w poszukiwaniu i wybieraniu jedynie zewnętrznych sposobów umartwienia. Teksty ascetyczne, już od początków tworzenia duchowych zrębów Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, zalecają franciszkankom zachowanie pewnej równowagi, jeśli chodzi o praktykę umartwień. Przestrzegają, aby zbytnie zaangażowanie w akty zewnętrzne nie przesłoniło najważniejszego celu życia pokutnego, jakim jest nawrócenie[292]. Prawdę tę podkreśla także aktualna redakcja konstytucji, w której znajduje się zapis, że „siostry z należytą roztropnością będą praktykować umartwienia zewnętrzne, które zawsze muszą się łączyć z wewnętrzną przemianą i zwróceniem ku Bogu”[293].

5.2.         Postawa pokory


Nabywanie cnoty pokory i jej praktykowanie w codziennym życiu jest szczególnym przywilejem tych, którzy pragną podążać drogą życia zakonnego w rodzinie franciszkańskiej[294]. Świadomość przynależności do Zgromadzenia, które żyje według franciszkańskiej reguły, jak również poczucie bycia dzieckiem Serafickiego Ojca powinno ożywiać powołanie franciszkanek od cierpiących i przenikać ich życie „duchem najgłębszej pokory, gołębiej prostoty, ewangelicznego ubóstwa i wzgardy świata, najgorętszej miłości Boga i bliźniego”[295]. W nauczaniu o. Honorata cnota pokory jest główną cnotą chrześcijaństwa. Bez tej cnoty wszystkie inne nie będą miały żadnej wartości, a posiadanie jedynie doskonałej pokory może, według Założyciela, zastąpić pozostałe cnoty[296]. Pierwsza redakcja ustaw nazywa cnotę pokory fundamentem, na którym siostry mają budować życie radami ewangelicznymi, a przede wszystkim swoje posłuszeństwo. Pokora jest także najpewniejszym oparciem i opoką wszelkiej doskonałości zakonnej[297]. Zatem siostry franciszkanki powinny się starać, aby ona przenikała całe ich życie: ich umysł i serce, by objawiała się w myślach, uczuciach, w obejściu, uczynkach, zachowaniach, posługach względem bliźnich, w sytuacjach niosących niejednokrotnie upokorzenie[298].
W duchu pokory siostry powinny dążyć do zajęcia ostatniego miejsca, rezygnując nawet z należnych im po ludzku zaszczytów czy uznania. Ich pragnieniem ma stawać się pozostanie w ukryciu, jakoby bezimiennie, nierozpoznanymi i niedocenionymi przez otoczenie. Przepisy ascetyczne podkreślają tę prawdę w słowach: „Znosić mają [franciszkanki – L. Cz.] w cichości wszelkie upokorzenia, a nawet niech się z nich weselą, jak tego wymaga Zbawiciel i święty Patriarcha, pragnąc, aby wszyscy nimi gardzili”[299]. Pogodne i radosne przyjmowanie upokorzeń, wzgardy, wszelkich niedostatków i cierpień, choćby były one pozornie niewielkie, nic nie znaczące, ale znoszone wytrwale i z miłością – staje się znakiem zbawienia. Dlatego Założyciel podkreśla, że przyjmowanie upokorzenia, w wymiarze nadprzyrodzonym staje się rzeczą wielką[300]. Zatem każde odrzucenie, prześladowanie, lekceważenie i pogarda ze strony świata, które niosą z sobą doświadczenie upokorzenia, mają być dla siostry tą najlepszą cząstką, o którą warto i trzeba zabiegać[301].
Możliwość codziennego praktykowania pokory w życiu zakonnym sprawia, że zakon staje się dobrą szkołą tej cnoty[302]. Aby zdobyć jak najlepszą sprawność w praktykowaniu pokory, dokumenty ascetyczne zalecają siostrom franciszkankom potrójne ćwiczenie się w tej cnocie. Pierwszym zadaniem sióstr jest ćwiczenie w pokorze swego umysłu. Dokonuje się to poprzez uznanie swej niższości wobec swoich współsióstr, innych służebnic Pańskich i wszystkich ludzi. W ćwiczeniu umysłu w pokorze pomaga także rozważanie nie tylko swego błędnego postępowania, ale uznanie również zaniedbań dobra, opuszczenia dobrych uczynków, które siostra mogła wykonać, a jednak je zlekceważyła, jak również zobaczyć niedokładności w spełnianiu obowiązków[303].
W postępie na drodze pokory nieodzowne jest zdobywanie pokory serca. Można ją osiągnąć upokarzając się w duchu, wówczas gdy słyszymy pochwały, wyrazy uznania, docenienia, chętnie przyjmując nagany, upomnienia, nawet jeśli one są niesłuszne. Aby wyćwiczyć serce w cnocie pokory, siostry powinny pragnąć, aby poznano ich nędzę, aby nimi pogardzano i znosić to z miłości do Chrystusa[304]. Ważną rolę w zdobywaniu pokory odgrywają także zewnętrzne upokorzenia, a przede wszystkim: obieranie sobie zawsze ostatniego miejsca, ochotne wypełnianie najniższych obowiązków, posług, służenie współsiostrom i duch zależności nie tylko od przełożonych, czy też innych zwierzchników, ale przede wszystkim od równych lub niższych od siebie[305].
Do zdobywania cnoty pokory wzywa siostry przykład samego Chrystusa, który mówi: „Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca”(Mt 11, 29). Nie jest to powołanie do nadzwyczajnych czynów, do czynienia cudów, ale do cichości i uniżenia. Taka postawa najbardziej będzie zbliżać franciszkankę do wzoru, jakim jest dla niej jej Oblubieniec[306]. O wadze tej cnoty świadczy postawa Jezusa, który zanim wezwanie do pokory wypowiedział ustami, już ukazywał ją swoim życiem. Najbardziej objawia się to w Jego przyjściu na świat i w ukrytym życiu w Nazarecie, gdzie Zbawiciel w cichości i bez rozgłosu, w duchu poddania, oddawał się zwykłym codziennym zajęciom[307].
Zdobywanie cnoty pokory nie jest jednak rzeczą łatwą dla skażonej grzechem pychy natury ludzkiej, ale jest konieczne, by ta natura mogła obumrzeć i narodzić się na nowo[308]. Pokora bowiem jest antidotum na tę chorobę duszy, jaką jest pycha. Toteż Bóg w swojej dobroci niejednokrotnie dopuszcza różne wady, ułomności, niepowodzenia, które są źródłem upokorzeń, aby wybrane przez siebie dusze uchronić od pychy. Doświadczając własnej nędzy, siostry mogą coraz bardziej potrzebować bliskości Pana, zależności od Niego i Jemu tylko oddawać chwałę, nie przypisując sobie tego boskiego przywileju. Założyciel uważa, że „dla naszej pychy, potrzeba prawdziwych upadków, które by nam pokazywały jawnie, czym jesteśmy”[309].
O. Honorat przestrzega w swoim nauczaniu przed duchową pychą, która pod przykryciem pozornej uniżoności, małości, może mamić osobę pragnącą doskonałości i utrzymywać w poczuciu bycia lepszym, świętszym, doskonalszym od innych. Błogosławiony podkreśla to w słowach: „Trzeba pamiętać, że pycha nie tylko mieszka w komnatach, lśniących od bogactw i u osób piastujących wysokie godności, ale częstokroć wkrada się i do serca pokutnika, a najlepsze przez to uczynki, stając się jej przedmiotem, są powodem do grzechu. Kto więc, ubierając się nędznie, uważa się już przez to za doskonałego i pragnie tym oczy innych na siebie zwrócić, ten jeszcze gorzej postępuje, niż ci, co w strojach widzą swe szczęście, gdyż wtedy, uważając siebie za doskonałego, oszukuje i grzeszy”[310].
W przekazie, jaki niosą ze sobą liczne listy okólne kierowane do zgromadzeń przez siebie założonych, o. Honorat ukazuje rolę i znaczenie pokory, nie tylko dla konkretnej siostry, ale dla całego świata. Skażony bałwochwalczym kultem dla władzy, użycia, ludzkiego znaczenia i osiągnięć świat potrzebuje lekarstwa, które uleczy te zranienia. Dlatego Błogosławiony mówi, że świat, który zgubiła pycha, może ocalić tylko pokora i umartwienie[311]. W tej sytuacji dostrzega on ogromne znaczenie prawdziwie pokornych franciszkanek dla odradzania poganiejących społeczeństw oraz dla podniesienia wartości zasad i cnót chrześcijańskich w świecie[312]. O. Honorat zapewniał swe duchowe córki, że dla zbawczego wpływu na otoczenie i w pozyskiwaniu dusz dla Boga więcej może zdziałać dobry przykład, proste i gorące słowo, skromna i pokorna postawa osoby zakonnej niż wymowne kazania, pouczenia, czy też naukowe rozprawy[313]. Znaczenie pokory dla odradzania współczesnego świata podkreślał także Kardynał Stefan Wyszyński, zwracając się do sióstr franciszkanek od cierpiących: „Dzisiaj potrzeba pokornej służby. Im więcej oczy ludzkie są wyniosłe i dumne. Ta cnota pokory musi mieć miłośników w zakonie. Wśród świeckich jest pragnienie, by u nas widzieć ducha pokory, bo czasy są szatańskie, wyniosłe. Ludzkość uleczy się tylko pokorną służbą”[314].
Dla franciszkanek od cierpiących świadectwem i przykładem pokornego życia, z którego mogą czerpać naukę dla własnego postępowania jest postawa Matki Kazimiery Gruszczyńskiej. Jedna z sióstr zanotowała: „Na jednej z kapituł rocznych przed Ofiarowaniem MB, kiedy siostry były licznie zebrane, po krótkiej nauce o miłości wzajemnej, po obwinieniu się Matka kazała wszystkim siostrom wstać i klęcząc do każdej podchodziła, z wielkim przejęciem całowała nogi, przepraszając, że była im powodem niejednokrotnie do przykrości. Było to wielce budujące, płakały rzewnie, ale wobec stanowczej woli Matki, pomimo wielkiego stąd bólu, poddać się musiały. Poza tym wiele razy oskarżała się przed siostrami, że z powodu jej choroby nie mają w niej dobrego przykładu”[315].

5.3.         Postawa służby


O. Honorat naucza, że każdy człowiek jest wezwany do życia służebnego na sposób i w stanie, do jakiego Bóg go powołał. Jest to prawda, którą należy przyjąć w swoje życie, nią się przejąć i tak kierować swoim postępowaniem, by wszystko obracać ku realizowaniu tego celu. Bowiem jedynie przez służbę Bogu, która łączy się nierozerwalnie ze służbą bliźnim, człowiek może spełnić swoje zadanie na świecie[316].
Reguła mówi, że życie służby jest łaską, którą Pan obdarował tych, których wezwał na drogę życia zakonnego[317]. Założyciel, mówiąc o życiu osób konsekrowanych ukazywał je jako nieustanną służbę Bożą. Pisał: „Zakonnice, jako służebnice Boże są na bezustannej Jego służbie. Wszystko cokolwiek czynią – jako służbę Bożą spełniają. Ile razy na głos dzwonka lub przełożonych idą do jakiejkolwiek czynności, idą tam jako sługi Pańskie, czekające na głos swego Pana, bo całe życie jest służbą Bożą”[318]. Podążając za myślą o. Honorata, Matka Kazimiera uwrażliwiała swoje duchowe córki, aby każdy swój dzień starały się przeżyć w duchu coraz gorliwszej służby Bogu, przez co okażą Mu swoją miłość[319]. Postawa służby w życiu zakonnym przejawia się przede wszystkim w postawie modlitewnej łączności z Bogiem, w uczestnictwie i w przeżywaniu świętych tajemnic, w życiu liturgicznym, a także w posługach tak duchowych jak też doczesnych oddawanych Mu w bliźnich[320].
Ustawy Zgromadzenia mówią, że życie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących jest życiem służby bliźnim cierpiącym, jaką siostry podejmują dla miłości Chrystusa[321], a ostatnia redakcja konstytucji wskazuje, że jednym z warunków doskonałej miłości Boga, do jakiej siostry dążą, jest służba Kościołowi poprzez ofiarną miłość wobec chorych, biednych, cierpiących[322].
Przykładem wszelkiej służby jest Jezus Chrystus. Jak naucza o. Honorat, On sam przez całe życie przyjmował postawy służebne, pochylał się nad nędzą, biedą i chorobą ludzką, jak sługa. Jednak najbardziej wymownym znakiem i symbolem postawy służebnej, który siostra musi przyjąć w swoje życie, jest pochylenie się Jezusa do stóp swoich uczniów i umycie ich, co dokonało się w czasie Ostatniej Wieczerzy, tak jakby Pan chciał ten znak pozostawić w testamencie dla swoich naśladowców[323]. Prawdę tę wyraził Założyciel w skierowanym do sióstr liście okólnym. Napisał on: „Czyż myślimy, że możemy się szczycić, że jesteśmy Jego sługami, jeżeli Go w tej rzeczy nie naśladujemy? To jest pierwsza Jego dla nas nauka, to jest pierwsza postać, jaką Mądrość Przedwieczna przyjęła na siebie, aby nam dać wzór do naśladowania”[324].
Służba i przykład Chrystusa nabiera jeszcze jednego szczególnego znaczenia dla siostry franciszkanki od cierpiących. Wiąże się to między innymi z faktem, że misja apostolska, jaką siostry pełnią, jest bardzo ściśle związana ze służbą, jaką jest służba zdrowia. W tym kontekście jakże ważne jest, aby służba temu tak cennemu darowi, jaki Pan ofiarował ludzkości: życiu i zdrowiu była służbą na miarę daru i Ofiarodawcy. Już pierwsze konstytucje napisane dla Zgromadzenia zawierają zapis, że dla Sióstr Cierpiących wzorem służby jest sam Chrystus[325]. Kontemplacja postawy służebnej Chrystusa, Jego bezgranicznego poświęcenia dla człowieka staje się zwierciadłem, w którym siostra franciszkanka od cierpiących może zweryfikować swoją postawę służby wobec bliźnich[326].
Oprócz przykładu Chrystusa siostry w swoim służebnym życiu powinny kierować swój wzrok na Maryję, wierną Służebnicę Pańską, która w ciszy i w pokorze cała była służbą Bogu i bliźnim. Kierując swoje nauczanie do sióstr franciszkanek na jednej z kapituł generalnych Prymas Wyszyński podkreślił, że w świecie, gdzie mentalność ludzka skierowana jest na chęć posiadania władzy, rządzenia, panowania – istnieje wielka potrzeba świadków pokornej służby. Nawołując do kształtowania takich postaw ukazywał przykład Maryi, która nie nazywała siebie ani Panią, ani Matką Boga, lecz Sługą. Jako pokorna Sługa przyjęła Słowo i za tę cenę świat został uratowany. To dopiero po latach Kościół nazwał Maryję – Panią, Orędowniczką. Z przykładu życia Maryi Siostry Franciszkanki od Cierpiących powinny czerpać wzory dla własnego postępowania[327].

6.       Wymiar pasyjny

6.1.         Duch ofiary


Założyciel, kierując swoje nauczanie do duchowych córek w liście okólnym, zwraca uwagę na potrzebę ducha ofiary. Pisze, że największym pragnieniem Boga jest zbawienie świata, lecz aby to mogło się dokonać, potrzebuje On „ofiary serc czystych, dusz całkiem Jego miłości oddanych, gotowych na wszystkie prace i poświęcenie”[328]. O. Honorat zachęca siostry, aby drogę swego zakonnego życia podejmowały w duchu troski o zbawienie wieczne swoje i całego świata. Na wzór i w łączności z ofiarą Chrystusa osoby konsekrowane mają stać się ofiarą całopalną i przebłagalną, by zadośćczyniły i wynagradzały za grzechy, a przez to wyjednały miłosierdzie Boże dla świata[329].
Podejmowanie swego powołania zakonnego w duchu ofiary jest wpisane także w życie franciszkanek od cierpiących. Założycielka kierując swoje słowa do sióstr, zaznaczyła, że już samo wejście na drogę życia zakonnego jest pierwszym i największym „tak” powiedzianym Bożemu wezwaniu do ofiary. Jednak za tą pierwszą odpowiedzią musi podążać całe życie. Do tej pierwszej wielkiej ofiary siostry franciszkanki mają dopisywać drobne ofiarki, bez których ta pierwsza nic by nie znaczyła. W najdrobniejszych bowiem czynach przejawia się często największa miłość. Dewizą, która ma temu przyświecać, jest hasło Zgromadzenia: „Wszystko dla Jezusa”[330]. Każdy dzień życia sióstr jest wypełniony różnorodnymi okazjami do składania ofiary. W tym duchu siostry powinny przyjmować upokorzenia, umartwienia i pokuty[331], a także wiernie zachowywać zobowiązania życia zakonnego[332].
Duch ofiary wyraża się także w poddaniu się i wypełnianiu woli Bożej. Kiedy w latach pięćdziesiątych XX stulecia zwolniono siostry z pracy w szpitalach, w swoim przemówieniu do nich Kardynał Stefan Wyszyński podkreślił, że ofiara jest szczególnie wpisana w charyzmat Zgromadzenia, jakim jest służba cierpiącym. Zaznaczył jednak, że chociaż wydaje się, że to właśnie obszary posługi cierpiącym wymagają ogromnego poświęcenia i gotowości do ofiary, „to jednak jeszcze większą ofiarą staje się pozbawienie sióstr terenów apostolstwa. Bóg może wymagać ofiary nie tylko w pracy, ale i w braku pracy”[333].
Ważne jest, aby każda nawet najmniejsza ofiara podejmowana przez siostry była włączona w ocean Męki Chrystusa, co uczyni ją skuteczniejszą i zasługującą przed Bogiem[334]. Nie może w niej zabraknąć modlitwy, „która jest naturalna dla utrapionej duszy, a z niej Bóg zbiera wiele chwały”[335] oraz wzajemnego wsparcia we wspólnocie. Wzajemna miłość i wewnętrzny pokój dają siłę do znoszenia wszelkich ofiar[336].
Matka Kazimiera, podobnie jak o. Honorat, zwracała uwagę na to, aby ofiara sióstr nie była połowiczna, lecz zawsze połączona z czystą intencją. W jednym z listów zalecała duchowym córkom, by często czyniły rachunek sumienia, pytając samych siebie, jaka jest ich ofiara. Franciszkanki muszą postawić sobie pytanie, co tak naprawdę skłania je do życia ofiarniczego, czy nie ma w nich chęci zwrócenia na siebie uwagi, podkreślenia swej wartości wobec innych, co świadczyłoby o pragnieniu zaspokojenia miłości własnej. Aby ofiara była oczyszczona z egoistycznych pobudek, musi być – według Założycielki – spełniana z ochotą, bez narzekania, wymówek, w pełni podporządkowana woli Bożej; bez względu na konsekwencje i cenę, musi być całopalna. Pokój wewnętrzny jest zawsze dla sióstr wskaźnikiem i jednocześnie świadectwem ukazującym czystość ofiary. Można stwierdzić, że im czystsza i pełniejsza ofiara, tym większy pokój wewnętrzny panuje w duszach, pomimo bolesnego doświadczenia, jakie może dotykać[337].

6.2.         Doświadczenie cierpienia


Wskazując na przykład Chrystusa, który przez cierpienie zbawił świat, Założyciel naucza, że jedyną drogą do osiągnięcia zbawienia i wybłagania łask dla innych jest droga współcierpienia ze Zbawicielem. Prawo to jest udziałem wszystkich ludzi, szczególnie tych, którzy pragną wiernie podążać za Jezusem. O. Honorat podkreśla, że im ktoś chce być ściślej zjednoczony Chrystusem, im bardziej pragnie być bliżej Niego, tym bardziej musi być przygotowany na doświadczenie cierpienia[338]. Przez to stwierdzenie o. Honorat podkreśla, że droga cierpienia jest drogą uprzywilejowaną, a im ktoś jest bliżej Chrystusa, im bardziej chce za Nim podążać, im wierniej chce Go naśladować, im większą świętość chce osiągnąć, tym większe doświadczenia mogą być jego udziałem[339]. Wezwanie na drogę cierpienia jest dla sióstr zaszczytem i wyróżnieniem, bo jak stwierdza Błogosławiony: „Wielka to rzecz przecierpieć coś dla Boga”[340].
Matka Kazimiera, kierując do swych duchowych córek słowa na temat wagi cierpienia w ich życiu, ukazywała je jako drogę wybranych, stanowiącą swoisty skarbiec, w którym każde nawet najmniejsze doświadczenie ma swoją wartość. Uwrażliwiała, aby franciszkanki starały się dobrze wykorzystać łaskę cierpienia i nie zmarnowały tego skarbu danego przez Boga[341]. O. Honorat zaś podkreśla, że nic nie ma takiej zasługującej wartości, jak cierpienie ze względu na Boga, znoszone z cierpliwością, na co wskazuje wiele przykładów, które można odnaleźć w Piśmie św. Przede wszystkim świadczy o tym przykład Syna Bożego i Jego Matki, którzy doświadczając w swoim życiu tak wielkich cierpień, wyjednali światu ogromne łaski[342].
Przyjęcie cierpienia przez siostry to jedna z odpowiedzi na miłość Boga ku człowiekowi, powodująca jednocześnie wzrost świętości tego, kto je przyjmuje. Każde cierpienie bowiem ma moc oczyszczającą i uświęcającą, i jest jednocześnie wyrazem miłości. Założyciel zachęca zatem, aby znosić cierpienia z poddaniem się woli Bożej, starać się je ukochać jako łaskę, która najbardziej zbliża do Jezusa, Maryi, do tych przykładów, które uczą, jak cierpieć[343]. Celem obdarowania cierpieniem przez Boga jest także umocnienie powołanych, bo „Bóg serca wybranych hartuje łaską cierpienia”[344].
Dla siostry franciszkanki od cierpiących doświadczenie cierpienia, przyjęcie go w swoje życie ma szczególne znaczenie i jest zawsze związane z pełnionym apostolatem. Zwracając się w jednym z listów, o. Założyciel zachęca, by siostry przyjmowały cierpienie jako znak jedności z tymi, którym służą[345]. Na tę prawdę zwracał uwagę sióstr również Kardynał Wyszyński. Nauczając o podejmowaniu przez siostry posługi względem cierpiących, zachęcał je, aby własnych cierpień nie ześrodkowały tylko na sobie, aby przeżywały je w radości, która staje się świadectwem dla innych, a także rozbudza tę radość w sercach tych, którzy doświadczają trudności, bólu, którzy cierpią. W jednym z listów skierowanych do sióstr napisał: „Siostry mimo doznawanych cierpień i służby cierpiącym powinny uczyć się cierpieć z radością, by umiały nieść Bożą radość wszystkim, którzy muszą cierpieć. Rozważanie głębokiej miłości Boga ku człowiekowi, jaką objawił w tajemnicy krzyża, powinno pomóc zapomnieć, że coś nas boli. Otoczenie czeka na świadectwo cierpienia w radości. Tajemnica Wielkiego Piątku zawsze kieruje ku Niedzieli Zmartwychwstania, ta prawda ma być swoistą pedagogią cierpienia w radości”[346].
Odczytując w tym duchu swoje powołanie, siostra franciszkanka powinna starać się, aby jej zgoda na spotykające ją cierpienie była ochotna i radosna. Cierpienie nie może bowiem sprzeciwiać się szczęściu, jakiego mogą doświadczać siostry, mimo dotykającego ich trudu, bólu. Bóg zawsze daje je na miarę sił człowieka, umacniając go swoimi pociechami i miłością[347]. Błogosławiony Honorat naucza, że Zbawiciel zachęcając do znoszenia cierpień swoich uczniów, nie pozostawia ich samych. Obiecuje im szczęście, którego nikt im nie zabierze, szczęście, które będzie ich nagrodą w niebie. Tak więc Chrystus z jednej strony czyni swoich wybranych współuczestnikami własnych cierpień, z drugiej – własnego szczęścia i radości. Doświadczenie zjednoczenia z cierpiącym Chrystusem może napełnić duszę sióstr taką radością, której żadne prześladowanie ze strony świata, cierpienie ciała, walka duchowa czy nawet męczeństwo nie są w stanie tej radości odebrać[348]. Aby w pełni okazać swoją miłość ku Stwórcy i wyrazić całkowitą gotowość na przyjęcie cierpienia, siostry winny kształtować swe serca na wzór stosów ofiarnych, na których składano ofiary Bogu. Na tym swoistym ołtarzu mają składać Bogu, jak całopalenie, wszelkie uczynki i cierpienia[349].
  Zatem – jak wynika z powyższych rozważań – cierpienie jest drogą wybranych podążających za Jezusem. On dozwala doświadczyć im daru cierpienia, by dzięki niemu mogli wypraszać łaski dla siebie i dla bliźnich. Przeżywanie cierpienia jest szczególnym wyrazem apostolstwa sióstr franciszkanek, które oddają się posłudze cierpiącym. Ich postawa radosnej zgody i przeżywania cierpienia w pokoju serca i z radością wewnętrzną staje się świadectwem dla każdego doświadczonego wszelakim bólem, a także uczy, jak znosić cierpienie. Na drodze cierpienia nikt nie jest pozostawiony sam, zawsze towarzyszy mu Chrystus i Jego Matka, których całe życie związane było z wielorakim cierpieniem.

6.3.         Miłość krzyża


Chrystus wzywając do pójścia za Nim, kieruje do powołanych słowa: „Kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Krzyż staje się warunkiem pójścia za Jezusem i jego doświadczenie u progu powołania jest pewnym potwierdzeniem tego szczególnego wybrania. Założyciel naucza, że wzywając do podjęcia krzyża, Chrystus pragnie swoich wybranych prowadzić drogą tej miłości, którą sam podążał. Dlatego też, jak pisze o. Honorat, siostry nie powinny się dziwić, gdy u początku drogi życia zakonnego Tym, kogo najczęściej spotykają, jest Zbawiciel niosący swój krzyż i zapraszający do pomocy w dźwiganiu go[350].
W dokumentach Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących zawarte jest znamienne zdanie charakteryzujące ich powołanie już od pierwszych chwil w zakonie. Wchodząc w próg życia zakonnego, franciszkanka musi zmierzyć się z prawdą, która będzie towarzyszyć całemu jej życiu i świadomie podjąć wybór. To znamienne pytanie i odpowiedź na nie brzmi: „Czy wiesz, co Pan Jezus daje jako podarunek zaręczynowy tej duszy, którą na oblubienicę swoją powołuje? Swój krzyż, koronę cierniową, swoje gwoździe”[351]. Jeśli siostra tę drogę podejmie, to od tej chwili krzyż stanie się jej godłem, regułą, księgą życia i uświęcenia. Stanie się gwarantem jej szczęścia już tu na ziemi i w wieczności[352].
Zatem w świetle Chrystusowego krzyża żadne bolesne doświadczenie człowieka nigdy nie jest przypadkiem, to wszystko, co go dotyczy, nie jest zbiegiem okoliczności, złym losem, lecz zawsze darem Bożym i wyrazem Jego woli. Dlatego każdy krzyż, jaki siostry napotykają, czy jest on wynikiem relacji międzyludzkich, czy też obowiązków, słuszny czy też nie – winny przyjąć i pragnąć, aby w nim wypełniła się wola Boża[353]. Jeśli tę wolę Bożą siostry będą dostrzegać i chcieć ją zrealizować w swoim życiu, to – jak naucza Matka Kazimiera – chociażby ich życie było usłane krzyżami, będą szczęśliwe i radosne[354].
Przede wszystkim siostrom powinna towarzyszyć myśl, że krzyż jest bramą wprowadzającą człowieka do szczęścia wiecznego. Założycielka uczyła siostry, że tak jak Chrystus wszedł do chwały niebieskiej drogą krzyża, tak również franciszkanki, chcąc osiągnąć nagrodę wieczną, muszą przez tę bramę przejść[355]. Każda siostra wstępująca na drogę życia zakonnego, pragnąca świętości musi odkryć wartość krzyża. O. Honorat naucza, że Bóg podając człowiekowi krzyż, wręcza mu niezliczone skarby, łaski, pociechy duchowe i pomoc do osiągnięcia wiecznego szczęścia. Jeśli siostra pozna prawdziwą cenę krzyża, to nigdy nie będzie na krzyż narzekać, szemrać, bo zrozumie, że jedyną drogą do nieba, środkiem uświęcenia, sposobem osiągnięcia najwyższego stopnia chwały niebieskiej jest właśnie krzyż[356]. Franciszkanka zatem musi być czujna, by nie przeoczyć łaski krzyża, aby przez ucieczkę przed krzyżem nie utracić tych darów i łask, jakie Bóg przygotował dla niej za ochotne jego przyjęcie[357]. Na drodze krzyża Chrystus nie pozostawia swych oblubienic samych. On towarzyszy im nieustannie, wspierając swoją pociechą i miłością, rozlewa w ich sercach pokój i pośród cierpień oraz doświadczeń sam pomaga im nieść krzyż[358].
Doświadczając miłości Chrystusa i odczytując wartość krzyża, franciszkanka ma nie tylko „nieść swój krzyż za Panem Jezusem, ale biec naprzeciw niego, by przez to choć odrobinę ulżyć Panu Jezusowi, upadającemu pod ciężarem krzyża”[359]. Miłość do Chrystusa ma w niej budzić coraz większe pragnienie krzyża i dawać siłę, by z poddaniem przyjmować ten, który jej Bóg zsyła. Założyciel zachęcając swe duchowe dzieci do takiej postawy zapewnia, żeby bez lęku brały krzyż w swe życie, gdyż Bóg jako najlepszy Ojciec zna ich siły i wkładając krzyż na ramiona sióstr, zawsze uwzględnia ludzką słabość[360]. Wpatrując się w swego Mistrza, siostry powinny wszelkie przeciwności cenić sobie bardziej niż wiele pomyślności. Każdą pociechę, jaką Pan pozwoli im przeżyć, mają wykorzystać, by wzmocnić swe duchowe siły i przygotować się na przyjęcie krzyża, który może je nawiedzić[361].
Pójście drogą krzyża nie jest łatwe. Stąd siostry winny nieustannie wpatrywać się w Tego, który pierwszy ten krzyż podjął. Podążając za Chrystusem przez kolejne stacje drogi krzyżowej, siostra pokonuje kolejne stopnie, przechodzi do kolejnej klasy w Jezusowej szkole krzyża, by zdobyć najwyższy stopień, ukończyć tę szkołę w najwyższej klasie, jaką jest Kalwaria. Niewątpliwie swoim przykładem służy siostrom także Maryja, pierwsza uczennica w tej szkole, która szła ze swoim Synem aż na szczyt Golgoty[362].
Za wzór ukochania krzyża o. Honorat stawia siostrom także przykład świętych. Ich podążanie ku niebu to pójście po śladach Ukrzyżowanego. Założyciel naucza, że idąc ku wiecznej chwale, wszyscy oni szli nie wśród wybuchów radości i wesela, lecz przez wiele utrapień i trudów, wśród ciężkiej pracy i smutku. Strojem świętych nie są nigdy wieńce ziemskich radości, ludzkich zwycięstw i pozornej chwały, lecz najczęściej ich skronie zdobi korona cierniowa. Pokazując życie świętych, o. Honorat zwraca uwagę na odkrycie wartości krzyża. Święci, raz doświadczywszy tego daru jakim jest krzyż, już zawsze do niego się uciekają, wbrew ziemskiej logice jego pragną; jest dla nich portem ucieczki i zbawienia. Święci nigdy nie pozostawali sami na krzyżowej drodze, zawsze był z nimi ukrzyżowany Chrystus, dodając sił, zagrzewając swoją miłością do podejmowania trudu, umacniając, nawiedzając chwilami pociechy, dawał łaskę. Dlatego, jak pisze Założyciel: „Krzyżową obrawszy drogę, nie chcieli zboczyć z niej nigdy i Bóg też nie szczędził im krzyżów, bo On zna najlepiej cenę cierpienia”[363].
Zatem aby coraz bardziej zagłębiać się w tajemnicę królewskiej drogi krzyża, odkrywać jej wartość i otwierać swe serca na przyjmowanie go w swoim życiu, zaleca się siostrom franciszkankom kontemplację życia Chrystusa, szczególnie Jego Męki, także rozważanie życia Maryi i świętych, którzy tę tajemnicę Zbawiciela w szczególny sposób odzwierciedlili w swoim życiu[364]. Ustawy Zgromadzenia obligują wszystkie siostry przełożone, by jako odpowiedzialne również za duchowy rozwój swych podwładnych troszczyły się o umiłowanie przez nie krzyża. W duchu tej odpowiedzialności mają czuwać, aby przez nadmierną pobłażliwość, ustępliwość czy zaniedbanie nie znikło z życia sióstr ukochanie krzyża. Konstytucje nakładają na siostry przełożone obowiązek: „Niech słowem i przykładem uczą siostry, że bez samozaparcia i miłości Ukrzyżowanego nie ostoi się życie zakonne i apostolskie, ani nawet chrześcijańskie”[365].
Znamienny przykład ukochania krzyża pozostawiła siostrom franciszkankom od cierpiących Matka Kazimiera Gruszczyńska. Analizując korespondencję Założycielki z o. Honoratem widać, jak sama siebie nazywa „dzieckiem krzyża”. Doświadczona wielorakim cierpieniem fizycznym, duchowym, moralnym, w postawie zgody na krzyż pozostawiła swym duchowym córkom, jakby w duchowym testamencie, przykład swej życiowej drogi krzyżowej[366]. Zasadne wydaje się w tym miejscu przytoczenie niektórych myśli, jakie zawarła w swej korespondencji z o. Honoratem, świadczących o wartości i znaczeniu krzyża w jej życiu, co analogicznie można odnieść do życia każdej siostry. Matka Kazimiera zapisała między innymi: „Ojcze, ja nawet nie śmiem wypisać tego, co w mej duszy było z chwilą, kiedy zaofiarowałam się na wszelkie przykrości [...]. Uczułam taką błogość, jakby mnie kto rozkuł z jakich kajdan. Czułam się bliższą Pana swego. Zdaje się, od dziś to nowa data służby, ale służby pod krzyżem. [...] Dziś widzę wielkie skarby w tym krzyżu i dziękuję Panu Jezusowi, że dotąd był cierpliwy i nie przeniósł go na kogo innego. Mój Ojcze, zamiast kwestii i różnych pytań, wypowiedziałam co innego, z czego jestem kontentna, bo pragnę, aby Ojciec to przejrzał i zapytał Pana Jezusa, czy to – co ja piszę – jest rzeczywiście wolą Jego. Jeżeli tak, aby to łaską swą potwierdził i umocnił jeszcze w chwili wyboru, abym odtąd była dzieckiem krzyża i żebym już na nim skonała. [...] jestem spokojna, choć mam to przekonanie, że krzyż mnie nie opuści”[367] i dalej Matka Kazimiera pisze: „Drogie to są chwile, gdy człowiek nic nie widzi przed sobą tylko krzyż, i nikt go nie zrozumie tylko Bóg jeden. Od krzyża nie uciekam, pragnę cierpieć, czuję wyraźnie, że ręką Bożą ten krzyż mi podany”[368].
Konkludując, można stwierdzić, że droga życia zakonnego to droga krzyża. Krzyż jest nieodzownym narzędziem i bramą świętości dla każdej siostry. Przyjęcie wszelkich doświadczeń krzyża można nazwać swoistą kartą wstępu do nieba. Jednak droga krzyża nie jest drogą łatwą. Dlatego Bóg nie pozostawia na niej człowieka samego. W pielgrzymce drogą krzyżową zawsze przy siostrze jest jej Boski Oblubieniec. On swym przykładem nie tylko uczy, jak nieść krzyż, ale przede wszystkim pomaga go dźwigać. Wzorem przyjmowania krzyża jest dla sióstr także Matka Najświętsza i święci. Dla franciszkanek od cierpiących szczególnym przykładem przyjęcia i odczytania wartości krzyża w życiu jest Założycielka, Matka Kazimiera Gruszczyńska.

7.       Wymiar ukrycia

7.1.         Wieloaspektowe uzasadnienie życia ukrytego


Aczkolwiek historia Kościoła nie toczy się w próżni dziejowej, to nie można również wszystkich zachodzących w nim przemian i zjawisk tłumaczyć jedynie przyczynami historycznymi. Spłyceniem, a może nawet swego rodzaju błędem byłaby interpretacja powstania ukrytego życia zakonnego na ziemiach polskich jedynie w perspektywie przemian społecznych i politycznych, jakie zaistniały w Królestwie Polskim w drugiej połowie XIX wieku. Nie można także sprowadzić ukrycia jedynie do bezhabitowości. Świadomość, że ukrycie w życiu zakonnym jest szczególnym darem Bożym, towarzyszyła Siostrom Franciszkankom od Cierpiących od początku istnienia. „Życie ukryte to nie wynalazek Ojca Honorata na te czasy prześladowania – ono było w odwiecznych wyrokach Bożych postanowione, a na spełnienie owego, wybiła godzina”[369] – mówią dokumenty Zgromadzenia. W osobie Założyciela zaś siostry widziały skuteczne narzędzie w ręku Stwórcy, który pragnąc przeprowadzić swoje zamysły, wybrał go już przed wiekami[370].
Sam Błogosławiony również odczytywał sytuację polityczną w świetle Opatrznościowego zrządzenia, pozwalającego na ujawnienie jeszcze jednej formy życia zakonnego, jaką przewidział Bóg dla pragnących oddać się Jego służbie[371]. W nauczaniu skierowanym przede wszystkim do swych duchowych córek o. Honorat przedstawił teologiczne interpretacje ukazujące wartość ukrycia życia zakonnego, oddzielając go od wszelkich politycznych i społecznych racji.
Według Błogosławionego, ukrycie zyskuje swoją wartość poprzez zakorzenienie w tajemnicy Trójcy Świętej i Jej miłości. Trójjedyny Bóg, powołując do istnienia świat, stworzył go z miłości do człowieka i w tym świecie się ukrył. Z ukrycia, jak naucza o. Honorat, „spogląda na nas, chcąc wiedzieć, czy Go w tych darach poznajemy, czy odczuwamy w nich Jego miłość”[372]. Ta miłość ukryta jest słowem, jakie kieruje Bóg do człowieka i pragnie, by je odczytał, aby to Jego ukryte miłosne mówienie usłyszał, „bo chce, aby serca nasze odgadywały tę miłość Jego”[373] – podkreśla Błogosławiony. Założyciel uzasadniając swoje stwierdzenie, zapisał: „Rzeczywiście, jest to przymiotem miłości, że im jest prawdziwszą i szlachetniejszą, tym bardziej pożąda ukrycia, mało o sobie mówi, ale dużo czyni; nie szuka wdzięczności, ale okazji do poświęceń; nie chce być znaną ani zapłaconą, bo ma nagrodę w samym świadczeniu dobra tym, których miłuje. Najszczęśliwsza jest wtedy, gdy może uszczęśliwiać umiłowane przez siebie istoty, czyniąc im dobrze w ukryciu”[374].
Ukrytą miłość najpełniej wypowiedział Bóg w swoim Synu – Słowie Wcielonym. Całe życie Chrystusa – od poczęcia do Zmartwychwstania – jest drogą ukrytą; w Nim najpełniej wyrazi się i zrealizuje wartość ukrycia, by stać się świadectwem i wzorem realizacji tej cechy dla naśladowców pragnących pójść za Nim. O fakcie Wcielenia o. Honorat napisał, że „ta największa z tajemnic spełniła się w takim zaciszu i z taką prostotą. Potrzeba było [...], aby skromną i ukrytą, co do formy, a znowu szczytną i niedościgłą w swej treści była tajemnica zwiastująca przyjście naszego Pana”[375]. Prawda ukrycia kontynuuje się w życiu Zbawiciela w kolejnych etapach. Po Wcieleniu Jezus pozostaje ukryty pod sercem Maryi i nikt oprócz Matki Najświętszej nie wie, że obietnica Mesjasza zaczęła się realizować, „że Emmanuel raczył już z nami zamieszkać i że najwyższe dzieło Boskie zostało już rozpoczęte”[376].
Narodzenie Jezusa w ubóstwie stajni betlejemskiej to kolejny wyraz prawdy, że „miłość lubi ukrycie i chętnie przybiera obcą postać, ciesząc się nadzieją, że zostanie sercem odgadnioną”[377]. Założyciel wskazuje, że Chrystus zstępując na ziemię i rodząc się jako ubogie Dziecię, ukrył chwałę swego Bożego Oblicza. Aby odgadnąć Boga w tym Dziecięciu, potrzeba otwarcia serca na głos Bożej miłości, Bożego wybrania i dlatego ta ukryta prawda jest dostępna jedynie niektórym[378], a „Betlejemska stajnia staje się wyrazem i symbolem największego ukrycia”[379]. Nie było w niej bogactw królewskiego majestatu ani światowego splendoru, ale przepełniona była bogactwem miłości, którą Bóg Człowiek obdarował ludzkość, przychodząc na świat, bo „prawdziwa miłość bywa zawsze ubogą i obdartą; wszystko, co ma uważa nie za swoje i nie zazna spokoju, póki się nie podzieli z drugimi, owszem póki wszystkiego nie odda i nie zostanie zupełnie obnażoną i ubogą”[380] – pisze Założyciel.
Analizując nauczanie o. Honorata, zauważa się, że najwięcej prawd do teologicznego uzasadnienia ukrytego życia zakonnego czerpie on z czasu życia Zbawiciela w Nazarecie. Jest to najdłuższy i zarazem główny okres ukrytego życia Jezusa. Błogosławiony zauważa, że przez cały ten czas Zbawiciel ukrywał swą boskość pod postaciami wieku dziecięcego, lat młodzieńczych i ubogiego stanu; okres ten nazywa nieustającym cudem utajnienia i ofiarą miłości. Ten pozornie bierny ukryty okres życia Chrystusa o. Honorat ukazuje jako najbardziej wzorcowy w miłości czynnej, która uczy, jak kochać, jak pracować, jak trwać, ale nie w blasku ludzkich zachwytów i pochwał, lecz w ukryciu i jedynie „na oczach Boga”[381].
Rozważając dalej życie Zbawiciela, Założyciel uczy, że „Jezus jest Bogiem ukrytym, nie tylko przez czas swego pobytu w Nazarecie, ale i w całym życiu publicznym”[382]. Nauczając, działał zawsze w cichości i pokorze, Jego cuda wydają się przypadkowe, wywołane potrzebą, bez rozgłosu i okazałości. Ukrycie oraz cichość nadawały walor całemu Jego życiu[383].
O. Honorat zauważa także związek między wydarzeniami zbawczymi: Męką i śmiercią Chrystusa a miłością w ukryciu. Aby dokonać zbawienia ludzkości, Chrystus musiał zostać Bogiem ukrytym, musiał ukryć przed światem swoje Bóstwo i misję, bo „gdyby Go byli poznali, nigdy by byli Pana chwały nie ukrzyżowali” [384]. Jednak za najwyższy stopień ukrycia Założyciel uważa ustanowienie Eucharystii i obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. O tej tajemnicy Błogosławiony pisze: „Pan Jezus w Przenajświętszym Sakramencie ukryty ciągle zostaje, a to ukrycie Jego jest najwyższym aktem miłości Boga i ludzi i najskuteczniejszym środkiem obcowania z nimi, zbliżania ich do Boga”[385]. Podobnie chwała Zmartwychwstania Chrystusa i czas objawień Chrystusa przed wniebowstąpieniem otoczone były ukryciem i cichością, bo „miłość lubi się ukrywać [...]: chce zostać odgadniętą lub niespodziewanie się wyjawić [...], że łatwo odgadnąć iż tylko Miłość Przedwieczna zdobyć się na to może”[386].
Przyglądając się życiu Chrystusa za o. Honoratem nie trudno zauważyć, że „Zbawiciel z wielkiej miłości ku nam umyślił zstąpić na świat w ukryciu, okazując się jako jeden z nas i nie odróżniając się nawet w sposobie życia od innych ludzi”[387]. Jezus nie był otoczony blaskiem swego Boskiego Majestatu, ale pozostając ukrytym z miłości ku człowiekowi, mógł przebywać wśród ludzi jako jeden z nich, pouczając, dając swym życiem przykład cichości, pokory i ukrycia, mógł za człowieka oddać życie i „tę cechę cichości nadać całemu światu chrześcijańskiemu”[388].
W refleksji nad ukryciem Boga Trójjedynego nie można pominąć osoby Ducha Świętego. Bez Niego nie jest możliwe życie duchowe, On jest sprawcą uświęcenia, nieustannie zlewa swą łaskę, jest obecny w sakramentach, w każdej modlitwie[389]; z wielkiej miłości udziela się w ukryciu, często niespodziewanie, lecz zawsze przynosząc pełnię swych darów. Jest Tajemnicą, Miłością Ukrytą. Założyciel naucza, że „Duch, kędy chce, tam tchnie [...] nie wiadomo, skąd przychodzi, to jest, że sposób, czas i miejsce natchnień Jego niewiadome są, abyśmy zawsze byli na nie czujnymi; nieraz bowiem przypada całkiem niespodziewanie i w okolicznościach całkiem nieodpowiednich, zarówno co do miejsca i czasu, jak i co do zajęcia. [...] nie wiemy, gdzie Duch Święty zdąża, bo nawet i cel, jaki sobie zamierzył w tym lub w owym wypadku, często jest ukryty, abyśmy zawsze z wielką ufnością go słuchali i pokornie Mu ulegali”[390].
Z powyższych rozważań wynika, że o. Honorat rozumiał i ukazywał życie ukryte jako głęboko zakorzenione w Trójcy Świętej, a najpełniejszy wydźwięk znajduje ono w Osobie Jezusa. Jednak w kontekście rozważań o ukryciu Syna Bożego nie można pominąć tajemnicy ukrycia w życiu Jego Matki. Maryja towarzyszy Jezusowi przez całe życie i wiernie dorównuje kroku Jego ukryciu. O. Honorat zauważa, że Maryja: „Wszędzie i zawsze przedstawia się nam [...] jakby jedna ze zwyczajnych niewiast. Wiedziała, że Syn Jej chce być ukrytym ze swoją wielkością przed światem, więc i ona pragnęła być ukryta”[391]. Błogosławiony ukazuje Maryję jako tę, która oddała się Bogu zupełnie w cichości i ukryciu. Niepokalana, bez grzechu, przewyższała doskonałością wszystkich, wyróżniona i wybrana przez Stwórcę na Matkę Boga na zewnątrz nie różniła się zasadniczo niczym od współczesnych jej kobiet. To, co najcenniejsze, wszystkie tajemnice zachowywała w sercu[392]. „Przeszła tak cichutko przez ten świat, że oprócz Boga nie zwróciła na siebie prawie niczyjej uwagi”[393]. W swojej prostocie stała się wzorem życia dla wszystkich, którzy pragną służyć Bogu w ukryciu[394]. Mistrzem życia ukrytego jest również św. Józef. Chociaż odegrał w życiu Jezusa i Maryi niezastąpioną rolę Opiekuna, któremu Ojciec Niebieski zlecił pieczę nad Najdroższymi Istotami: swym Synem i Jego Matką, „Ewangelia nic prawie o Nim nie mówi”[395].
Źródłem, z którego Błogosławiony czerpał światło na wartość ukrycia, była Ewangelia. O niej o. Honorat pisze: „Owa tajemnica najwyższej miłości zawsze jest Ewangelią, czyli dobrą nowiną, i słusznie Pismo św. nazywa ją tajemnicą ukrytą przed wiekami, tj. zostającą zawsze w niejakim półcieniu. Jest nią już przez to samo, że jest najgłębszą z tajemnic Bożych, a raczej całkiem niezgłębioną i przez wszystkie wieki zgłębić się zupełnie nie dającą. Ale zdaje się, że Pan Bóg z umysłu zawsze ją w ukryciu utrzymuje, zapewne zostawiając lepsze jej wyjaśnienie na czas Opatrzności swojej zamierzony”[396]. Tak więc to Ewangelia stanowi skarbiec wzorów, z których można czerpać przykład naśladowania Chrystusa i z tego skarbca o. Honorat wydobył cenny klejnot zdobiący Kościół, jakim jest ukryte życie zakonne. To głęboki namysł nad treścią Ewangelii i otwarcie na działanie Ducha Świętego „pozwoliło Ojcu Założycielowi wniknąć w głębię tajemnicy ukrytego życia Najświętszej Rodziny w Nazarecie. Zrozumienie tej tajemnicy skłoniło go do utworzenia wielu zgromadzeń życia ukrytego”[397] – mówi ostatnia redakcja konstytucji Zgromadzenia.
Oprócz racji uzasadniających drogę zakonnego życia ukrytego płynących z Ewangelii Założyciel wskazuje na pierwowzór życia zakonnego, jaki ujawnił się wśród pierwszych chrześcijan. O. Honorat pokazuje, że już „między pierwszymi chrześcijanami było wiele dusz i świętych dziewic, które usłyszawszy słowa Ewangelii, gotowe były opuścić wszystko dla Chrystusa, ale rządząc się roztropnością, służyły Bogu w ukryciu przed światem i złożywszy śluby swoje [...], żyły nieznane nikomu [...] ze swego poświęcenia się Bogu”[398]. Życie ukryte podejmowali także Ojcowie Kościoła, narażeni niejednokrotnie na różne prześladowania[399], a także wielu świętych, którzy żyjąc pośród własnych rodzin, ukrywając ten fakt przed najbliższymi, prowadzili życie pobożne i pokutne. Przykład ich życia stał się zachętą dla kolejnych pokoleń, by w ukryciu i cichości służyć Bogu i osiągać świętość[400].
Przedstawiając teologiczne uzasadnienie ukrycia w życiu zakonnym, o. Honorat ukazał jego zakorzenienie w samym Bogu Trójjedynym, co znalazło swoją kontynuację w życiu Świętej Rodziny z Nazaretu i wielu świętych, którzy odczytali ten dar w swoim życiu i przyjęli go jako drogę naśladowania Chrystusa i własnego uświęcenia. Ten dar stał się także udziałem samego Założyciela, który przekazał go dalej swoim duchowym dzieciom.

7.2.         Realizacja ideału życia ukrytego


Według o. Honorata, „życie zakonne nie zależy na habicie, ani na klasztorze, ani na usunięciu się od wszystkiego, ani na wielości ćwiczeń lub pokut, ale na dążeniu do doskonałości przez opuszczenie sercem wszystkiego i przez zachowanie trzech rad ewangelicznych, czyli ślubów”[401]. Błogosławiony, wyjaśniając sposób życia zgromadzeń ukrytych, stwierdza, że zasadniczo nie różni się on od życia zakonów habitowych; bowiem również członkowie zgromadzeń ukrytych mają zatwierdzoną regułę przez Kościół, składają śluby zakonne, dążą do świętości na drodze rad ewangelicznych, lecz czynią to w ukryciu. Zatem powstanie tego typu zgromadzeń jest jeszcze jednym sposobem realizacji powołania zakonnego w całym bogactwie wspólnot zakonnych już istniejących w Kościele[402].
Podejmując ideał ukrytego życia zakonnego, franciszkanki w myśl swego Założyciela mają realizować drogę do świętości „bez żadnych oznak zewnętrznych”[403], gdyż wypełnienie woli Bożej, służba Chrystusowi w ukryciu i osiągnięcie zakonnej doskonałości nie jest uzależnione od zewnętrznego wyglądu, „ponieważ nie habit stanowi o zakonie, ale duch”[404]. Tak więc głównym zadaniem sióstr podejmujących ten rodzaj życia jest, według Założyciela, „najgłębsze ukrycie przed światem swego powołania”[405]. W świecie walki o to, by zaistnieć w otoczeniu, w czasach troski o rozgłos i autoreklamę, ukrycie jest złożeniem siebie na ofiarę dla Boga, lecz w sposób „utajniony”, tak, aby nikt na zewnątrz o tej ofierze nie wiedział. Jeśli z wstąpieniem do zakonu habitowego może wiązać się pewna moralna gratyfikacja, pewna cześć zewnętrzna, jak to określił Błogosławiony, to „w naszym życiu żadna tego nie znajdzie”[406]. Siostra wybierając życie ukryte, zgadza się na anonimowość, pewnego rodzaju bezimienność; ofiarę tę można podjąć jedynie z miłości do Chrystusa, za którą On odpłaca swoją miłością, co Założyciel potwierdza w słowach skierowanych do swych duchowych córek: „Śmiem przypuszczać, że Pan Jezus w wyborze dusz do naszego życia rządzi się samą tylko miłością i miłuje je więcej jak inne, bo więcej rachuje na nie, kiedy żąda od nich takiego bezinteresownego poświęcenia się”[407].
Zatem franciszkanki, obierając taką formę oddania się Bogu, wyrzekają się wszelkich oznak podziwu i wyrazów szacunku, jakie mogą towarzyszyć wstąpieniu do zakonu. To ofiarowanie się Bogu i zarazem przyjęcie łaski powołania ma być tajemnicą między siostrą i jej Oblubieńcem. O. Honorat wyjaśnia sens tej tajemniczości, jaka ma okryć życie sióstr, w następujących słowach: „[...] bo jeśli dobrze jest ukrywać dary Boże, to czyż nie należy ukryć głęboko tego daru, tej łaski nad łaskami, jaką jest powołanie, aby ono było tajemnicą między nami a Bogiem, aby pochwały ludzkie jej nie zabrudziły, aby ją czystą i niepokalaną zachowano do końca. Dobrze jest bowiem zachować tajemnicę królewską”[408]. Ukrycie staje się pomocą, by siostry mogły swoje oddanie przeżywać „w duchu pokory i w pragnieniu, aby Samemu Bogu być znanym i podobać się Jemu Samemu”[409]. Z drugiej zaś strony to pragnienie wyłączności dla Boga ma być dla sióstr bodźcem do szukania ukrycia[410].
Podejmując życie ukryte, siostry muszą być świadome, że wkraczają na drogę zaparcia się siebie i wewnętrznego umartwienia, bez których niemożliwe jest dążenie do świętości i praktykowanie ukrycia. Założyciel przewiduje, że taka forma realizacji powołania zakonnego będzie niejednokrotnie narażać siostry „na prześladowanie, na pracę ciężką, na tysiączne zawody i przykrości, na ciągłe upokorzenia, lekceważenia i wzgardę”[411], co częstokroć będzie wynikiem niezrozumienia ze strony otoczenia. Jednak to doświadczenie jest dla sióstr wielką pomocą na drodze świętości, która „nie jest dostępna dla oka i kocha się nadto w zapomnieniu i ukryciu”[412].
Założyciel uzasadniając wartość ukrycia, swoje rozważanie oparł na prawdach ewangelicznych ukazujących życie Świętej Rodziny i pierwszych naśladowców Chrystusa; ich życie stawia też za wzór swoim duchowym córkom. Życie Jezusa w Nazarecie i pragnienie pójścia za Nim ma być dla sióstr zachętą do życia cichego, unikania rozgłosu świata, zatopieniu w prostych czynnościach domowych, jak czynił to Zbawiciel. Od Jezusa franciszkanki mają czerpać wzór uczciwej pracy, życia w ukryciu i posłuszeństwie, unikając pochwał świata, a troszcząc się jedynie „o podobanie się Bogu”, a także wzór modlitwy i pełnienia dobrych uczynków[413]. Naśladowanie życia ukrytego Zbawiciela, to – według Błogosławionego – naśladowanie również Jego cichej miłości przez wierność w obowiązkach i w pełnionych zadaniach, szczególnie jawiących się jako przykre i nie dające satysfakcji, to akceptacja tych, z którymi przychodzi siostrze żyć, mieszkać, mimo różnicy charakterów, poglądów, to wierność stała, bez względu na własne upodobania. Taka wytrwała wierność przewyższa ofiarę z największego majątku, sławy, a nawet życia i jest wyrazem miłości, jakiej nauczał nas Zbawiciel w czasie swego ukrytego życia, pracując w warsztacie czy spełniając posługi domowe[414].
Według o. Honorata, klasztory powinny być odzwierciedleniem nazaretańskiego domu, „gdzie wypełnia się to wszystko, czego Pan Jezus nauczał w swym życiu ukrytym”[415]. Wejście w atmosferę Nazaretu sprawia, że franciszkanki „do tego życia powołane – życiem swym przynoszą pociechę Jezusowi utajonemu, przez to i same się z Nim, w Nim i jak On ukrywają i Jemu Samemu, Jego Ojcu Niebieskiemu, Matce Przenajświętszej i niebu są tylko znane, według słów Apostoła: ‘Żywot wasz ukryty jest z Chrystusem w Bogu’. In ipso, cum ipso, propter ipsum[416]. Takie ukrycie wymaga pełnego zanurzenia własnego życia w Bogu, to zjednoczenie z Nim we wszystkim, bez zostawiania sobie najmniejszej cząstki siebie, to pójście za Chrystusem wszędzie, przyjmując za swoje wszystkie tajemnice Jego życia: doświadczenia Betlejem, Nazaretu, Egiptu, „więzienia” tabernakulum[417]. Ukrycie z Chrystusem w Bogu niesie siostrom nadzieję i pocieszającą obietnicę, że Jego chwała, podobnie jak Jego ukrycie, będzie ich udziałem[418]. W tym nazaretańskim ukryciu towarzyszy siostrom także wzór i pomoc Maryi, „która nikomu poświęcenia swego nie wyjawiła, która łaski cudowne tak głęboko ukrywała w sobie, przez świat ten przeszła nieznana, przez to, że z Nią razem ukrywają łaski, jakie otrzymują od Boga”[419].
O. Honorat zauważa, że to ukryte zatopienie w Bogu wyrażające się w cichości życia, pracowitości, niejednokrotnie wymagające wielu wyrzeczeń, a nawet bohaterstwa i rezygnacji z siebie, to „poświęcenie się dla Boga, nikomu prócz Boga nieznane, nieuczczone przez nikogo, owszem zewsząd napotykające śmiech i wzgardę ludzi, jest największą ozdobą tych Zgromadzeń”[420]. Jeśli franciszkanki podejmą ten dar ukrycia i w pełni będą go realizować na wzór Jezusa, Jego Matki, Apostołów i świętych, to życie ich, jak zapewnia Założyciel, stanie się hymnem chwały i „wielką zasługą przed Bogiem”[421].
Proponując podjęcie ukrytego życia zakonnego, Założyciel podkreśla jego niezbędność w dawaniu świadectwa o Chrystusie wobec świata. Bowiem ukrycie przed światem, według o. Honorata, jest najdoskonalszym sposobem szerzenia Królestwa Bożego, wywierania zbawczego wpływu na innych i środkiem służącym do „szukania dusz ginących”[422]. Dlatego też główną cechą sióstr franciszkanek od cierpiących ma być apostolstwo ciche, ukryte i bez zbędnego rozgłosu[423].
Odczytując i analizując znaki czasu, Błogosławiony zwraca uwagę, że istnieją w życiu społecznym takie obszary, gdzie „dostęp sutanny lub habitu jest wprost niemożliwy”, gdzie ktoś rezygnuje z pomocy tylko dlatego, że czynią to osoby postrzegane jako „ludzie Kościoła”. W takich środowiskach i sytuacjach jest, według o. Honorata, miejsce sióstr życia ukrytego[424]. Ich postawa pełna miłości, bez uprzedzeń, przykład życia może przygotowywać serca na przyjęcie nawrócenia, zmianę zachowań, poglądów. Siostra ukryta może „samą obecnością swoją wpływać na otoczenie, choćby i słowa nauki nikomu nie powiedziała”[425]. Godłem sióstr mają być cnoty chrześcijańskie, o które winny się usilnie starać[426].
Aby sprostać temu zadaniu, siostry franciszkanki już na początku kształtowania Zgromadzenia otrzymały od swego Ojca Założyciela pewne wytyczne, które zawarł w napisanych dla nich konstytucjach i mimo mijających kolejnych lat pozostają zawsze aktualne. O. Honorat kieruje do każdej siostry franciszkanki od cierpiących zalecenie: „Zawsze przeto i wszędzie ma się ukazywać jako przykładna chrześcijanka, unikając tego wszystkiego, co mogłoby wydać jej wyższe dążenia... w całym obejściu swoim niech się strzeże wszelkiej przesady i wyszczególniania, ale niech wszędzie się zachowuje z naturalną prostotą i skromną swobodą, pociągając tym wszystkich do życia pobożnego... ale im więcej będzie unikać tych zewnętrznych znaków swego powołania, tym większą usilność przykładać powinna do wewnętrznego udoskonalenia, starając się aby wszystkie jej sprawy odznaczały się zawsze czystą intencją i doskonałym wyobrażeniem przed oblicznością Pańską, ustawicznie dążąc do tego, aby przeszła przez ten świat w cichości na wzór Przenajświętszej Matki swojej, całkiem jemu nieznana, Bogu tylko Jednemu ze swego wnętrza znana i upodobana”[427].
W związku z cechą ukrycia, jaką jest bezhabitowość, franciszkanki nie używają żadnych oznak zewnętrznych przynależności do zakonu, ich strój ma być prosty, skromny, ubogi, lecz dostosowany do pełnionych zajęć[428]. Także domy i mieszkania sióstr powinny być tak urządzone, aby odpowiadały ukrytemu charakterowi życia wspólnot, które w nich mieszkają[429]. Aby nie ujawniać ukrytego charakteru Zgromadzenia, siostry franciszkanki są zobowiązane do roztropności i dyskrecji w rozmowach z osobami spoza Zgromadzenia, a dotyczących spraw zakonnych[430].
Umiłowanie ukrycia w Zgromadzeniu szczególną troską otaczała także Matka Kazimiera. Przestrzegała swoje duchowe córki, by nigdy nie dały się odwieść od prawdziwego ducha ukrycia, by dobrze rozumiejąc ten dar, nigdy się go nie wyrzekły ani nie odstąpiły od niego. W zapisanych przez nią słowach zawiera się nauka: „Ja zaś Najdroższe Siostry [...] z głębi serca dodaję – Miłujcie trudności życia ukrytego – niech dla nas swoboda nigdy nie będzie ponętną – pamiętajmy zawsze, że nie przed rządem, ale przed światem mamy być ukryte – im która gorliwiej do tego dążyć będzie, bliższą swego Mistrza ukrytego w Nazarecie, który nie odkrył swej boskości aż po skonaniu, Niebo – Ziemia woła: „Syn to Boży”. Szczęśliwa będzie ta, gdy rozstawszy się z tym światem, tam uznaną będzie jako prawdziwa Zakonnica – o to jedynie powinnyśmy się starać, do tego dążyć, bo w tym wola Boża – tego też sobie i Wam, Siostry najdroższe, z całego serca życzę”[431].
Aby jeszcze bardziej ugruntować w siostrach poczucie wartości ukrycia, Matka Kazimiera zwracała się z prośbą do Założyciela, by ten przypieczętował to życie swym błogosławieństwem[432]. Pierwsze błogosławieństwo na życie ukryte siostry otrzymały już w początkowym okresie rozwoju Zgromadzenia. Założyciel napisał: „Niech was Bóg błogosławi, abyście w rozpoczętym życiu trwały do końca i abyście nikomu nie dały się odwieść żadnymi racjami od tego. Boże utwierdzaj, uświęcaj i daj wytrwanie”[433]. Czuwając przez cały czas kształtowania się nowych zgromadzeń, o. Honorat nie przestawał utwierdzać siostry w przekonaniu, że mają być wierne temu pierwotnemu powołaniu, jakim jest zaproszenie Chrystusa do kroczenia za Nim na drodze ukrytego życia zakonnego. Założyciel nauczał, że trwanie w tym powołaniu zapewnia wszelkie łaski potrzebne do własnego uświęcenia, a także do wypełnienia woli Bożej i owocnego apostolstwa[434].
O wierność ukryciu o. Honorat prosił swoje duchowe córki do końca swego ziemskiego życia. Pragnął, aby franciszkanki wiedziały, że ich Założyciel: „[...] kocha bardzo życie ukryte i zachowanie takowego poleca bardzo Zgromadzeniu Sióstr”[435]. Słowa, jakie nadesłał niedługo przed swoją śmiercią swym córkom, stały się duchowym testamentem, utwierdzającym Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w przekonaniu, że nigdy nie wolno im zdradzić tych wartości, jakie przekazał im o. Honorat, że mają ukochać ukrycie nie ze względu na brak habitu i swego rodzaju bezpieczeństwo przed prześladowaniami, ale przede wszystkim ze względu na Królestwo Niebieskie. Założyciel, nie mogąc już sam pisać, podyktował dla franciszkanek swoje przesłanie: „Tobie Matko Kazimiero i całemu Zgromadzeniu Waszemu z głębi serca błogosławię. Niech Was Bóg uświęca i utrzymuje w duchu Waszego powołania, byście zawsze trwały w życiu ukrytym i wiernie naśladując św. Ojca Franciszka, doszły wszystkie tam, gdzie On jest i na wieki cieszyły się szczęściem posiadania Boga”[436].
Chociaż zmiany polityczne, społeczne i gospodarcze niejednokrotnie stawiały Zgromadzenie wobec pytania o sens ukrycia, to jednak siostry nigdy nie uległy pokusie zmiany życia ukrytego i ujawnienia swego życia zakonnego. Należy tutaj nadmienić, że Zgromadzenie zawsze było jawne wobec władz kościelnych i podporządkowane wszelkim zarządzeniom Kościoła. Początkowo, podobnie jak wiele innych zgromadzeń honorackich, które wobec władz świeckich występowały jako różnego rodzaju stowarzyszenia[437], również Siostry Franciszkanki od Cierpiących ukrywały się pod szyldem zakładu dobroczynnego „Przytulisko”. Ustawa schronienia pozwalała na zapewnienie bytu prawnego dla podejmowanej przez siostry działalności dobroczynnej. W chwili nastania pewnej wolności, we wrześniu 1907 roku tajne dotąd stowarzyszenie pielęgniarek, faktycznie Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, zostało zarejestrowane pod nazwą: „Towarzystwo Opieki nad Pielęgniarkami pod wezwaniem św. Józefa”. Uniezależniło to funkcjonowanie sióstr od samego „Przytuliska”. Wkrótce, po zmianach wprowadzonych do ustawy w 1909 roku, „Towarzystwo Opieki nad Pielęgniarkami pod wezwaniem św. Józefa” zmieniło nazwę na „Towarzystwo Pielęgnowania chorych pod wezwaniem św. Józefa” i dla tej nazwy uzyskało rejestrację u władz polskich dnia 29. lipca 1919 roku. Na mocy uchwały Zarządu Warszawskiego Domu Schronienia „Przytulisko” z dnia 29. czerwca 1920 roku i Ogólnego Zebrania „Towarzystwa Pielęgnowania Chorych pod wezwaniem św. Józefa” z dnia 24. czerwca 1920 roku nastąpiło połączenie obu instytucji pod jedną nazwą „Towarzystwo Pielęgnowania Chorych Świętego Józefa – Przytulisko”, ze Statutem zarejestrowanym dnia 8. sierpnia 1920 roku. Następstwem tego połączenia było przepisanie domu przy ul. Wilczej 7 na własność Towarzystwa[438].
Kiedy w latach trzydziestych XX wieku wśród zgromadzeń zarejestrowanych jako stowarzyszenia podjęto myśl, czy nie należałoby ujawnić swojej działalności i tym samym zapewnić sobie opiekę prawną konkordatu, siostry pozostały wierne Założycielom i ich przesłaniu. W liście dotyczącym powyższych rozważań, podpisanym także przez ówczesną Matkę Generalną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących – M. Magdalenę Łazowską – znajduje się kolejna deklaracja trwania w życiu ukrytym. Siostry napisały między innymi: „Czy nie wypada raczej dbać z gorliwością pierwszych czasów o jak najściślejsze ukrycie, ażeby pod osłoną sukni świeckiej i świeckiego na pozór życia stać na straży zagrożonych ideałów i cichą pracą bronić dusze dziecięce i młodzieńcze przed szatańskimi zakusami na ich wiarę i moralność. [...] Pozostać ukrytymi, jak zalecał o. Honorat i jeśli cierpieć, to z woli Bożej, a nie za karę”[439].
Zasadniczą zmianę w życiu ukrytym przyniósł 1949 rok. Kiedy władze państwowe podjęły decyzję o likwidacji stowarzyszeń, przed groźbą likwidacji stanęło także, jak wiele innych, Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. W Kronice znajduje się notatka: „W 1949 roku za zgodą Władz Kościelnych Zgromadzenie podjęło decyzję o ujawnieniu się i zarejestrowaniu przez władze państwowe. Dotąd istniało pod nazwą Towarzystwo Pielęgnowania Chorych – Przytulisko”[440]. Podjęciu tej decyzji towarzyszyło wiele oporów, pytań, rozważań, lecz – jak zawsze – Zgromadzenie pozostało posłuszne Kościołowi i jego zaleceniom[441].




[1] Por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 92; K. Synowczyk, Apostolat, w: LDF, kol. 22.
[2] Breve Apostolskie „Nisi granum” wynoszące Honorata Koźmińskiego do chwały błogosławionego, w: Błogosławiony Honorat Koźmiński..., dz. cyt., s. 11.
[3]„Cokolwiek bądź taka jest wola Świętej Kongregacji, a zatem i Ojca Świętego, a zatem i Boga samego”. LOH z 21.XI, b.r., s. 248; por. LHFC-MK, s. 75; por. A. J. Nowak, Duchowość osób konsekrowanych, w: Vita consecrata – adhortacja. Tekst i komentarze, dz. cyt., s. 184.
[4] „Siostry przyrzekają posłuszeństwo i szacunek Papieżowi i Kościołowi Katolickiemu”. R 3; por. II KZFC 153, 154, 155; III KZFC 152, 153, 154; IV KZFC 184, 185, 186; V KZFC 184, 185, 186; VI KZFC 211; VII KZFC 216; por. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 201; por. K. Esser, Objaśnienia Reguły w świetle pism i wypowiedzi św. Franciszka, w: Franciszkańska Reguła życia, red. L. Hardick, J. Terschlüsen, K. Esser, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 1988, s. 99.
[5] Historia Zgromadzenia Religijnego..., dz. cyt., s. 20; por. E. Samsel, Istotne elementy duchowości..., dz. cyt., s. 64.
[6] „Bóg daje wam widoczny znak swego błogosławieństwa przez to, że Kościół bierze was pod swoją szczególną opiekę i potwierdza wasze Zgromadzenie i Ustawy. Łaska to wielka i nie wszystkie Zgromadzenia w kraju naszym cieszyć się nią mogą. Jesteście już teraz jakby sanktuarium Kościoła, które nikt dotknąć nie może, oparte o tę skałę niewzruszoną Kościoła, otoczone jakby murem obronnym waszych Ustaw Zakonnych”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 20.XI.1923 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 106; por. Dane historyczne dotyczące przebiegu zabiegów przez Kazimierę Gruszczyńską w Rzymie w sprawie zatwierdzenia Zgromadzenia w 1888 i 1905 r., rps, w: AFC, s. A. I, T. I/9, s. 1; K. Gruszczyńska; Kwestionariusz o Zgromadzeniu..., dz. cyt., p. 4.
[7] W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 1, s. 149.
[8] LGDR 30; por. W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 1, s. 149.
[9] Por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 183.
[10] LGDR 39; „Przyszłą pracę to jest pielęgnację chorych, chcemy rozpocząć i wykonywać z błogosławieństwem niebios”. LGDR 19.
[11] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 281; por. Napomnienia, dz. cyt., s. 25.
[12]  Są to jedynie przykłady listów znajdujących się w AFC: LGDR 1, b.d.; LGDR 2, b.d.; LGDR 3, b.d.; LGDR 4, 1.X.1909; LGDR 5, 20.XII.1909; LGDR 6, 14.III.1910; LGDR 7, 24.XII.1918; LGDR 9, IV.1919; LGDR 12, b.d.; LGDR 13, 23.III.1921; LGDR 14, 9.IV.1925; LGDR 15, 18.IV.1924(1926?); LGDR 16, 14.IV.1927; LGDR 17, 8.VII.1924; LGDR 18, 2.VIII.1924; LGDR 20, b.d.; LGDR 21, 24.XII.1918; LGDR 22, 17.IV.1919; LGDR 23, 17.IV.1919; LGDR 25, 5.III.1920; LGDR 26, 9.V.1920; LGDR 29, 24.XII.1921; LGDR 30, 24.V.1921; LGDR 39, 12.VII.1924; LGDR 40, 8.VII.1924; LGDR 41, 28.VII.1924.
[13] III DZFC 100; por. II DZFC 101; W każdy pierwszy czwartek miesiąca siostry, zgodnie z zaleceniami Wydziału Spraw Zakonnych, modlą się za kapłanów. W Zgromadzeniu praktykowana jest tzw. Godzina Święta. Por. Pismo ogólne Wydziału Spraw Zakonnych z dnia 6.IX.1961 r., odpis, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej 1958 – 1970, w: AFC, s. B. II, T. I/3.
[14] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 93.
[15] Tenże, Nowenna do św. Franciszka Serafickiego, Nakładem Księgarni w Nowym Mieście 1913, s. 5; por. K. Synowczyk, Apostolat, dz. cyt., kol. 31.
[16] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 47; por. Wiadomość o nowych zgromadzeniach ..., dz. cyt., s. 43; Odpowiadając na pytanie: czym są dla Kościoła zgromadzenia ukryte, Założyciel napisał: „Są pomocą jego nader potrzebną, z pewnego względu niezbędną i jakby necesittate medii konieczną. Są to kolumny podtrzymujące chwiejącą się budowę świętej wiary na świecie, są to ankry ścieśniające ten budynek, niedopuszczające rozwolnienia jego; są to misjonarze i misjonarki ukryte, pracujące wśród nowożytnych pogan i apostatów od wiary Chrystusowej. Są to płomyki tego ognia, który Zbawiciel rzucił na naszą ziemię, aby rozgrzewały stygnącą miłość Jego. Są to wzory ewangelicznej doskonałości, ukazujące się wśród społeczeństwa naszego”. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 43; por. tenże, List do o. Bernarda Edwarda Christen, czerwiec – lipiec 1887 r., w: Listy do przełożonych i współbraci Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów 1867 – 1916, red. H. Szumił, G. Bartoszewski, Instytut Bł. Honorata Koźmińskiego OFMCap, Warszawa 1997, s. 20; por. K. Lemańska, Fenomen ukrytego życia zakonnego na przykładzie zgromadzeń założonych przez o. Honorata Koźmińskiego, Polihymia, Lublin 1995, t. 2, s. 86.
[17] O wpajanej w sumienia franciszkanek wnikliwości, trosce i zaangażowaniu w życie Kościoła świadczy nauczanie Założycielki kierowane do swych duchowych córek. W jednym z przemówień zwracała się do sióstr: „Słyszałam niedawno jak to ksiądz na kazaniu mówił, jaki to duch zepsucia moralnego w świecie ówczesnym panuje, a teraz doszło mnie jeszcze, jakie to zasadzki szatan zastawia na Kościół nasz katolicki w kraju naszym przy pomocy tych związków z Ameryki. Na to rozporządzają milionami i pod pozorem pomocy materialnej, różnych darów itp. Chcieliby pod tym pozorem szerzyć swój wpływ masońsko-protestancki. Czyż na to obojętnie patrzeć możemy. Wielkim uczuciem jest przywiązanie do tej doczesnej matki Ojczyzny – wiemy, do jakich ofiar ludzi skłaniało, ale nie mniejszym powinno w nas być ku matce naszej Kościołowi i tego życiem naszym i czynem dowieść powinnyśmy”. Urywki przemówienia Matki dn. 16.II.1921 r. przed ślubami s. Ireny i przyjęciu do nowicjatu, w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 4; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 72 – 73.
[18] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, 90.
[19] W Archiwum Zgromadzenia zachowane zostały notatki z konferencji ascetycznej wygłoszonej do sióstr przez księdza Fajęckiego. Warto w tym miejscu przedstawić jej fragment: „Dawniej nie widać było tych sił podziemnych, szatańskich, działających z taką siłą i mocą. Obecnie w wolnej Polsce występują one pod postacią różnych bezbożnych stowarzyszeń, zawiązków itp. Te siły mają swobodę działać jawniej. Oto na te warunki Pan Bóg te zgromadzenia ukryte zachowywa. Aby siłom szatańskim opór stawiały. Abyście na siłę złego, przeciwstawiały siłę dobrego. Abyście były Apostołkami dobra wobec apostolstwa zła. Apostołkami Chrystusa, apostołowały słowem, przykładem, modlitwą i pracą. Na wszystkie strony szatan Królestwu Bożemu przeszkadza. W tym czasie Kościół musi walczyć, a wy musicie w obronie Jego występować”. Urywki nauki Ks. Fajęckiego z dn. 19.XI.1921 r., Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 77 – 78.
[20] Por. Urywki przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej na ceremonii w dzień ofiarowania Matki Bożej dn. 21.XI.1921 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 8; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 90.
[21] Urywki nauki Ks. Fajęckiego z dn. 21.XI.1921 r., w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 87 – 89.
[22] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 65, 67; por. M. Dańko, Franciszkańska służba Kościołowi w świetle pism o. Honorata Koźmińskiego, w: Ku doskonałości zakonnej, dz. cyt., s. 199.
[23] Por. H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 24; LOH z 16.IV.1885 r., s. 29; LOH z XII.1894 r., s. 124; LOH z XII.1906 r., s. 316; LOH z XII.1909 r., s. 432.
[24] Por. LOH z XII.1894 r., s. 124.
[25] Por. Urywki przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej na ceremonii w dzień ofiarowania Matki Bożej dn. 21.XI.1921 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 8; Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 90.
[26] Urywki nauki Ks. Fajęckiego z dn. 19.XI.1921 r., w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 79 – 80.
[27] „Ta gorliwość o naprawę, czystość i ozdobę domów Bożych, która była pierwszym objawem działalności Bożej w Świętym Patriarsze, udzieliła się tradycjonalnie wszystkim zgromadzeniom jego. Weszła w ich ustawy i w ich ducha, i zauważano to zawsze, że w miarę, jak które z tych zgromadzeń wierniejsze jest obserwancji swej reguły, o tyle też jest gorliwsze w przestrzeganiu czystości i ozdoby domu Bożego”. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 17; por. LOH z 16.IV.1885 r., s. 21.
[28] Tamże, s. 57; „Wiadomo bowiem, że z upadkiem ducha religijnego upada pobożność, a z nią upadają i kościoły”. Tamże, s. 16.
[29] Tamże, s. 60.
[30] Por. Dokumenty konsekracji kaplicy w „Przytulisku”, w: AFC, s. D. I, T. VI/8, Przytulisko.
[31] Por. Księga wizyt kanonicznych..., dz. cyt., s. 136 – 143; W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 2, s. 90 – 104.
[32] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 20.XI.1923 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 107.
[33] „Św. Franciszek troszczył się nie tylko o odbudowę budynków, ale wykazywał niezwykłą troskliwość o wszystkie rzeczy, tyczące się chwały Bożej, o aparata kościelne, bieliznę kielichową, ornaty. Z otrzymywanych ofiar fundował sprzęty i szaty liturgiczne”. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 16.
[34] Tamże, s. 58.
[35] Por. Obowiązki siostry zakrystianki, w: AFC, s. A. III, T. III/46, s. 1.
[36] Por. III KZFC 275; IV KZFC 304, 305, 306, 307, 308; V KZFC 304, 305, 306, 307.
[37] Obowiązki siostry zakrystianki, dz. cyt., s. 1.
[38] W związku z Rokiem Eucharystii, siostry podjęły postanowienie: „W kaplicach naszych i Kościołach Parafialnych, którymi się nasze siostry opiekują, jeszcze bardziej zwiększyć troskę o wygląd Domu Bożego, a szczególnie ołtarza. Szczególnie zwrócić uwagę na przepisy liturgiczne oraz estetykę i czystość”. Kilka myśli i uwag..., dz. cyt., p. I.
[39] LGS 74; „Przy odnowieniu kaplicy Ksiądz Prymas powiedział siostrom w dniu 28 września 1950 roku >>by w odnowionej świątyni, odnawiały ducha<<”. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 112.
[40] Por. LGW 6.
[41] VII KZFC 25; por. K. Esser, Objaśnienia Reguły w świetle..., dz. cyt., s. 101.
[42] Oryginał dyplomu znajduje się w Domu Głównym Zgromadzenia, w Warszawie przy ul. Wilczej 7.
[43] Por. M. Zawada, Teologia wspólnoty zakonnej, w: Formacja zakonna, t. 7, red. J. W. Gogola, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2002, s. 17.
[44] Por. K. Gruszczyńska, Historia Zgromadzenia Sióstr..., dz. cyt., s. 7 – 8; por. K. Dębowska, Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących..., dz. cyt., s. 177.
[45] Por. I KSC, s. 2; II KZFC 5; III KZFC 5; IV KZFC 5; por. K. Dębowska, Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek..., dz. cyt., s. 177.
[46] Por. Historia Zgromadzenia Religijnego..., dz. cyt., s. 13 – 14.
[47] Por. tamże; I KSC, s. 14.
[48] Por. IV KZFC 5.
[49] Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 159.
[50] Por. K. Gruszczyńska, Sprawozdanie za ostatnie dwunastolecie z dn. 27 stycznia 1922 roku, w: Pierwsza Księga Sprawozdań na Kapitułę.., dz. cyt., s. 4.
[51] Por. Księga wizyt kanonicznych..., dz. cyt., s. 70, 76, 81, 84, 100, 109, 131.
[52] Por. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 164n; W. Bursiak, List okólny z 17.IV.1953 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1.
[53] Przemówienie Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego na Kapitule Generalnej w 1952 roku..., dz. cyt., s. 171; por. W. Bursiak, List okólny z 17.IV.1953 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1.
[54] Por. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 196; tamże, s. 195.
[55] Tamże, s. 199.
[56] Por. tamże, s. 200; W kronice znajduje się świadectwo obrazujące nastrój, jaki zapanował w pierwszych dniach po ogłoszeniu unifikacji: „Dzień ten miał nastrój poważny, modlitewny. [...] na ogół panuje cisza. Siostry drugiego chóru zachowują się godnie i poważnie. Widać u nich ciche zadowolenie i pokój. Siostra [J. P], jakkolwiek bardzo przeciwna tej zmianie, po raz pierwszy widziana, jak pomaga wycierać naczynia w refektarzu. Po zniesieniu chórów, Przełożona Generalna M. W. Bursiak zarządziła kapitułę win wspólną z drugim chórem. Siostry drugiego chóru głęboko przeżyły tę wspólną z pierwszym chórem kapitułę win”. Tamże, s. 202.
[57] Tamże, s. 234; por. W. Bursiak, List okólny z 17.IV.1953 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1; tenże; List okólny z 26.IX.1954 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1.
[58] Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 205 – 206.
[59] Por. tamże, s. 206.
[60] Por. I KSC, s. 40 – 62; II KZFC 159 – 251; III KZFC 152 – 243; IV KZFC 211 – 297; V KFZC 211 – 296; VI KZFC 233 – 252, 257 – 296, 300 – 305; VII KZFC 239 – 295, 301 – 311.
[61] Por. IV KZFC 84; V KZFC 84; VI KZFC 42; VII KZFC 46; por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 4, s. 198 – 199.
[62] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1917 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 24 – 25; M. Chorembalska, Okólnik na Boże Narodzenie 1974 r., w: Okólniki m. Mileny Chorembalskiej..., dz. cyt., s. 1; por. M. Sokołowski, Teologia drogi zjednoczenia z Chrystusem, Wydawnictwo RETHORS, Warszawa 2007, s. 150; M. Zawada, Teologia wspólnoty zakonnej, dz. cyt., s. 17.
[63] Nauka Ks. Fajęckiego z dn. 22.XI.1919 r., w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 44.
[64] Por. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 180; „Miłość wzajemna jest najpierwszym przykazaniem boskiego naszego Zbawiciela, jest główną cechą, po której się poznaje prawdziwych uczniów i wybranych Pańskich”. LOH z 31.XII.1899 r., s. 188; „Nade wszystko starajcie się o miłość między sobą. ‘Po tym poznają, żeście uczniami moimi’ powiedział Jezus”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 29.VI.1925 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 119.
[65] Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 84 – 87; „Miłość wzajemna powinna przejąć Sióstr serca, myśli i jaśnieć w ich rozmowach, obejściu, uczynkach i w całym życiu tak, żeby od wszystkich były stąd znane i uznawane za prawdziwe uczennice i Oblubienice Chrystusa....będą się wzajemnie szanować nie tylko w postawie, ruchach i słowach, ale w całkowitym obejściu, uważając się jako Oblubienice Pańskie i jako tabernakuły w których ustawicznie Pan Jezus przebywa”. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 174 – 175.
[66] Por. Przemówienie Matki Kazimiery Gruszczyńskiej przy dzieleniu się opłatkiem dn. 24.XII.1926 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 15; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 139 – 140.
[67] Urywki przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej na Wielkanoc dn. 17. IV.1927 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 16; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 141 – 142; LGS 39.
[68] LGW 2.
[69] LGS 65; por. LGS 51; LGS 55.
[70] Por. LGW 4; LGW 5.
[71] Por. Urywki przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej na kapitule dn. 20.XI.1921 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 7; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 85 – 86; „Módlcie się o tę Świętą miłość Bożą, bo tego nam jedynie potrzeba, ale z tą miłością niech się łączy miłość bliźniego, miłość wzajemna. Tej miłości Pan Jezus się domaga; jestem przekonana, że się kochacie, ale jak się wszystkie cnoty udoskonalają i trzeba nad tem czuwać wypracowywać, tak również i tę cnotę wzajemnego znoszenia się. Niech miłość Boża i miłość siostrzana panuje”. LGBN 17; por. W. Kuroczycka, List okólny z 24.05.1958 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 2 – 3; M. Chorembalska, Okólnik na Boże Narodzenie 1973 r., w: Okólniki m. Mileny Chorembalskiej..., dz. cyt., s. 2; por. A. Cencini, Wspólnota zakonna wspólnotą świętych i grzeszników, Wydawnictwo SALWATOR, Kraków 2004, s. 84 – 85.
[72] LOH z 27.I.1906 r., s. 291.
[73] Por. LOH z 31.XII.1899 r., s. 188; por. M. Łazowska, Okólnik z 24.XII.1928 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Magdaleny Łazowskiej 1927...1946, mps, w: AFC, s. B. II, T. I/1, s. 1; K. Dębowska, Okólnik nr 28 z 1992 r., w: Okólniki m. Krystyny Dębowskiej..., dz. cyt., s. 5.
[74] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 29.XI.1926 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 138 – 139; „Siostry stanowią jedną rodzinę zakonną. Miłość wzajemna ma być więzią życia we wspólnocie i umocnieniem jedności Zgromadzenia”. VI KZFC 4.
[75] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 21.XI.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 53 – 54; „Każdy bowiem człowiek stworzony nie tylko do szczęścia własnego, ale pragnie je widzieć wśród otoczenia najbliższej mu rodziny, tak i w Zgromadzeniu każdą jednostkę obchodzić powinno dobro ogólne, powinny wspólnie radować się i smucić, mieć wspólne cele, myśli, dążenia, słowem ożywione być powinny jednym duchem”. Tamże.
[76] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1917 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 27.
[77] LOH z 31.XII.1899 r., s. 188 – 189.          
[78] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 29.XI.1926 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 138.
[79] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 21.XI.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 54.
[80] VII KZFC 222; por. RC 14; FC 17, 20.
[81] O. Honorat z Białej, Nauki o Trzecim Zakonie..., dz. cyt., s. 182.
[82] Por. VII KZFC 222.
[83] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 21.XI.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 54.
[84] „Bierzcie jedne od drugich, ale raczej dobro. Młodsze niech biorą od starszych doświadczenie, cnotę, wytrwałość, a nie biorą się do wprowadzania reform. Starsze niech zaczerpną od nich tego zapału pierwszej gorliwości, a nie patrzą z uprzedzeniem na młodsze, przyganiając, że tak nie bywało za dawnych czasów. W ten sposób uzupełniać się wzajemnie będziecie”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 21.XI.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 55; por. tamże, s. 56; por. VII KZFC 57; por. K. Synowczyk, Duchowość komunii Rodziny..., dz. cyt., s. 208.
[85] Por. LGS 51.
[86] Por. LGS 69.
[87] Por. Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 84.
[88] „Otóż pokarmem dusz jest znajomość Jezusa Chrystusa, miłość Jezusa Chrystusa i sposoby i środki nabycia tej znajomości i miłości”. S. R. Rybicki, Apostolskie powołanie zgromadzeń..., dz. cyt., s. 171; por. A. Marchetti, Zarys teologii życia..., dz. cyt., cz. 3, s. 125.
[89] Por. VII KZFC 56; II DZFC 46, 47; III DZFC 48, 49.
[90] Są to: pierwszy i drugi dzień Bożego Narodzenia, Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego, wieczór wigilijny od chwili łamania się opłatkiem, uroczystość Matki Bożej Nieustającej Pomocy, uroczystość św. Franciszka z Asyżu, dzień imienin Matki Generalnej i przełożonej domu oraz dzień zjazdu na rekolekcje. Por. II DZFC 42, 43, 48; III DZFC 44, 45, 50.
[91] Por. II DZFC 47; III DZFC 49; W kronikach znajdują się notatki o sposobach organizowania wspólnych rekreacji, np.: „24 grudnia 1951 roku o godzinie 16.15 urządzony został opłatek w pracowni. Zmieniono na okres Bożego Narodzenia dekorację, ustawiono choinkę. Przemówienie Matki Generalnej (Wiktorii Bursiak), wspomnienie o o. Honoracie i Matce Kazimierze oraz serdeczność sióstr wytworzyły miły nastrój”. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 146; por. Kronika domu nowicjackiego 1958 – 1979, dz. cyt., s. 30, 31, 40, 41, 62, 89, 330.
[92] Por. VII KZFC 48; por. P. Salamon, Liturgia Kościoła w służbie życia konsekrowanego we wspólnocie zakonnej, w: Formacja zakonna, t. 7, dz. cyt., s. 39.
[93] Por. II KZFC 124, 125, 126; III KZFC 124, 125, 126; IV KZFC 158, 159, 160; V KZFC 158, 159, 160; VII KZFC 57, 58; por. VC 44; A. Sikora, Cierpienie i śmierć..., dz. cyt., s. 472.
[94] Por. II KZFC 127, 128, 129, 130; III KZFC 127, 128, 129, 130; IV KZFC 161, 162, 163, 164; V KZFC 161, 162, 163, 164; VI KZFC 62; VII KZFC 66; III DZFC 73; II DZFC 69; por. Kronika domu nowicjackiego 1979 – 2004, dz. cyt., s. 47, 85.
[95] Por. II DZFC 71; III DZFC 75; por. Kronika domu nowicjackiego 1979 – 2004, dz. cyt., s. 47.
[96] Por. I KSC, s. 27; II KZFC 131; III KZFC 131; IV KZFC 165; V KZFC 165.
[97] Por. III DZFC 76; II DZFC 72; por. Kronika domu nowicjackiego 1979 – 2004, dz. cyt., s. 66.
[98] Por. I KSC, s. 26 – 27; II KZFC 132, 133, 134, 135, 136; III KZFC 132, 133, 134, 135, 136, 137; IV KZFC 166, 167, 168, 169, 170; V KZFC 166, 167, 168, 169, 170; II DZFC 75, 76, 77; III DZFC 79, 80, 81.
[99] Por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 21.XI.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 57 – 58; VII KZFC 45; PC 15.
[100] VII KZFC 60; por. KPK, kan. 663 § 1; por. Paweł VI, Charyzmat życia zakonnego..., dz. cyt., s. 37; PC 5.
[101] VI KZFC 80; por. VII KZFC 89; por. PC 8.
[102] I KSC, s. 5; por. Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 12; Założyciel, nauczając o życiu połączonym, używał różnych określeń: życie kontemplacyjno-czynne, życie połączone, życie mieszane, życie bogomyślno-wewnętrzne, vita mixta. Por. M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 56; por. PC 8; J. Misiurek, Vita consecrata w świetle..., dz. cyt., s. 174.
[103] Por. LOH z 29.XI.1897 r., s. 142; por. DCn. 17.
[104] Por. D. Wielgat, Harmonia między modlitwą i działalnością apostolską według św. Franciszka i o. Honorata oraz we współczesnym życiu zakonnym, w: Ku doskonałości zakonnej, dz. cyt., s. 170.
[105] Por. M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 58; L. Czermińska, Klauzura uprzywilejowaną przestrzenią uświęcenia w myśli bł. Honorata, w: W szkole świętości Błogosławionego Honorata, Bibliotheca Honoratiana, t. 5, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz – Zakroczym 2008, s. 219 – 238.
[106] O. Honorat pisze: „Najniższy sposób służenia Bogu jest czynny, bo się służy Mu tylko ciałem. Ważnym jest bogomyślność, bo się w nim służy duszą, ale najwyższy jest połączony, bo się w nim służbę Boską i duszą i ciałem wykonywa, a więc cały człowiek się na nią poświęca”. Cyt. za: D. Wielgat, Harmonia między modlitwą i działalnością..., dz. cyt., s. 170.
[107] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 324; „W życiu połączonym łączą się te dwa przykazania o miłości Boga i bliźniego, które Zbawiciel w jedno połączył”. Tenże, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 21.
[108] Por. tamże, s. 20.
[109] Por. tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 484; Warto w tym miejscu przytoczyć dłuższy fragment z pism Założyciela obrazujący życie kontemplacyjno-czynne: „Dwie siostry Łazarza są obrazem dwojakiego życia: bogomyślnego i czynnego. Maria siedząca przy nogach Jezusa jest figurą życia oddanego modlitwie, rozmyślaniu i innym ćwiczeniom wewnętrznym. Marta zaś, krzątająca się wkoło zewnętrznej posługi dla Mistrza, przedstawia życie czynne, oddane uczynkom miłości. Jedno i drugie ma za cel podobanie się Panu Jezusowi, tak jak obie siostry były zajęte przyjęciem Jego, choć każda na swój sposób. Nie tylko bowiem dusze zajmujące się rozmyślaniem, ale również i te, co się opiekują chorymi, dziećmi, ubogimi, służą Panu Jezusowi, którego w każdej z tych osób widzieć powinny. Obydwa te rodzaje życia są ze sobą zbliżone, jak te niewiasty, które były rodzonymi siostrami. Jak Marta nie mogła się obejść bez Marii i dlatego w zmęczeniu wzywała jej pomocy, tak życie czynne nie może się obejść bez pomocy modlitwy i rozmyślania. Modlitwa bowiem jest posiłkiem duszy. Ona nadaje zapał sprawom, zachowuje czystość intencji, utrzymuje w skupieniu i chroni od rozproszenia. I dlatego gdy dusza czuje się wewnętrznie zmęczoną dla ciągłego zajmowania się dobrymi uczynkami, powinna przez modlitwę oczyszczać się, posilać i wracać do skupienia, aby z większym pożytkiem, energią i czystością dalsze swoje sprawy odbyła. Ale i bogomyślne nie może istnieć bez pomocy czynnego. Gdyby te dwie siostry usiadły przy nogach pańskich, któżby się zajmował przygotowaniem Mu posiłku”. Tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 322 – 323.
[110] Por. tenże, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 21.
[111] Por. tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 91, 492.
[112] Katechizm Zakonny (1), dz. cyt., s. 22; „Życie czynne powinno wypływać z życia kontemplacyjnego, być wyrazem i zewnętrznym objawem życia wewnętrznego i jak najmniej się od niego oddzielać”. J. B. Chautard OCR, Życie wewnętrzne a duch apostolstwa, Drukarnia „Wiadomości Katolickich”, Kraków 1928, s. 54.
[113] Por. VI KZFC 80; VII KZFC 89; por. KPK, kan. 675 § 2; „[...] miłość Boga i zjednoczenie z Nim w modlitwie wyraża się w działaniu apostolskim”. Jan Paweł II, Pokora, czystość, ubóstwo – dary dla Kościoła lokalnego. Spotkanie z zakonnicami i zakonnikami w Ibaden w Afryce, w dn. 15.02.1982, w: O życiu zakonnym. Przemówienia – Listy Apostolskie, Instrukcje, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań – Warszawa 1984, s. 190.
[114] Por. VI KZFC 95; VII KZFC 106.
[115] „Trzeba najpierw samemu otrzymać zanim się coś rozda”. J. B. Chautard OCR, Życie wewnętrzne a duch..., dz. cyt., s. 54; „[...] w życiu apostoła musi się znaleźć taki czas, w którym milkną usta i ustaje zewnętrzna aktywność, aby poddać się działaniu samego źródła wszelkiej aktywności. Muszą znaleźć się w życiu apostoła takie chwile, w których on sam wyciąga ręce po dar z wysoka, świadomy tego, że wszelka skuteczność jego działania apostolskiego pochodzi od Tego, który go posłał. Modlitwą zyskuje się to, czego niepodobna osiągnąć własnym wysiłkiem. [...] Potęgę modlitwy w apostolstwie wskazuje w sposób bezdyskusyjny całe Pismo św. [...] z Pisma św. wynika, że Bóg daje pewne rzeczy tylko tym, którzy Go proszą”. R. Forycki, Z prakseologii apostolstwa, w: Powołanie do apostolstwa, red. T. Bielski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1975, s. 414.
[116] Instrukcja Mistrzyni Nowicjatu, dz. cyt., p. 49.
[117] Por. tamże, p. 105.
[118] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 485.
[119] Tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 323; „Obydwie te cząstki są miłe Bogu, chociaż jedna nad drugą jest lepsza. Zbawiciel sam połączył w sobie te cząstki w jedną całość. Otóż życie połączone jest jakby ogarnięciem tych obydwóch cząstek i naśladowaniem Pana Jezusa w jednym i w drugim rodzaju życia i dlatego słusznie na najwyższym stopniu jest stawiane”. Tenże, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 20.
[120]  Tamże, s. 21; por. tenże, Powieść nad powieściami, dz, cyt., t. 2, s. 323.
[121] Cyt. za: D. Wielgat, Harmonia między modlitwą i działalnością..., dz. cyt., s. 171; „[...] niech się nie uspokoją, dopóki tego połączenia nie osiągną. Niech widzą w nim ostatnią metę swego biegu i niech się starają wzajemnie w nim prześcignąć, nie ustając w dążeniu, aż cel swój zdobędą. To jest najważniejsze ich zadanie, nad którym całe życie pracować powinny. To niech będzie przedmiotem ich marzeń i najlepszą materią do rozmów [...]. Niech nie przypuszczają nawet, by mogło być ponad to coś doskonalszego, wznioślejszego, piękniejszego, zwłaszcza, że i Kościół św. przenosi ten rodzaj życia nie tylko nad czyny, ale i nad bogomyślność jako najbardziej odpowiadający ludzkiej naturze uświęcony przykładem samego Chrystusa”. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 485.
[122] „Apostolat oznacza przecież sprawowanie z woli Chrystusa Jego urzędu, kontynuowanie Jego roli w Kościele. Apostołować to nic innego, jak opierając się na miłości Chrystusa, pomagać Mu w pełnieniu Jego misji”. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 183; por. Paweł VI, Charyzmat życia zakonnego..., dz. cyt., s. 53.
[123] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 91; por. tamże, s. 5; por. B. Szewczul, Troska Kościoła o zachowanie ‘patrimonium’..., dz. cyt., s. 91.
[124] Por. VI KZFC 2; VII KZFC 9; por. S. R. Rybicki, Miłosierdzie Boże w misji braci i sióstr zakonnych, w: Powołanie do apostolstwa, red. T. Bielski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1975, s. 290.
[125] I KSC, s. 4; por. II KZFC 118; III KZFC 118; IV KZFC 151; V KZFC 151; I DZFC 14.
[126] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 106; I KSC, s. 2.
[127] Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 114; „Ważne będzie wskazanie, że cierpienie [...] jest szansą, jaką daje Bóg zatroskany o swe dziecko, aby je oczyścić i uszlachetnić, skoro powołuje je do świętości”. M. Chmielewski, Cierpienie w rozwoju duchowym. Implikacje dla kierownictwa duchowego, w: W pokornej służbie prawdzie i miłości. Księga pamiątkowa ku czci Ojca Profesora Pawła Placyda Ogórka OCD w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. S. Urbański, A. Baran OFMCap i in., Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2008, s. 84.
[128] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 95; SD 23; por. J. Jachimczak, Chrześcijański sens cierpienia, w: Lekarze o eutanazji, Wydawnictwo ITKM, Kraków 2002, s. 28.
[129] Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 93; por. Obowiązki Sióstr Cierpiących dla pielęgnujących chorych w zakładach, szpitalach lub domach prywatnych, w: AFC, s. A. III, T. IV/49, s. 10.
[130] Por. Rady dla osób oddających się pielęgnowaniu chorych, cz. 2, w: AFC, s. A. III, T. IV/54, s. 28n.
[131] Por. I KSC, s. 5.
[132] Por. VII KZFC 94.
[133] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 96; por. T. Wielebski, Sakrament namaszczenia chorych w duszpasterskiej posłudze Kościoła, w: Słowo Krzyża. Rocznik poświęcony teologii krzyża oraz duchowości i historii Pasjonistów, Warszawa 1(2007), s. 139n.
[134] Por. K. Gruszczyńska, Informacje o pielęgnowaniu chorych dla Sióstr, rps, w: AFC, s. C. I, T. I/12, Matka Kazimiera, s. 1.
[135] Por. VII KZFC 94; W. Bołoz, Prawa człowieka umierającego, w: Lekarze o eutanazji, dz. cyt., s. 119.
[136] Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 94; por. II KZFC 119; III KZFC 119; IV KZFC 152; V KZFC 153; Instrukcja zelatorki miłosierdzia, czyli dyrektorki uczynków miłosierdzia, rps, w: Instrukcje(6), w: AFC, s. A. III, T. III/32, s. 97.
[137] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 97; Obowiązki Sióstr Cierpiących..., dz. cyt., s. 12.
[138] Kilka myśli i uwag..., dz. cyt., p. II.
[139] Por. K. Gruszczyńska, Historia Zgromadzenia Sióstr..., dz. cyt., s. 74, 100; Za przykład niech posłuży notatka z wizytacji w jednym z domów Zgromadzenia: „Trzeba jednak zauważyć, że siostry wielce są troskliwe o dobro duchowe chorych, zostających pod ich opieką. Starają się, by każdy był u spowiedzi w zakładzie, a w razie śmierci opatrzony sakramentami. Zdarzył się nawet wypadek nawrócenia przed śmiercią jednego kalwina i to dzięki bezgranicznemu poświęceniu s. Teofili, która tak go tym ujęła i pozyskała zaufanie, że dał się namówić na rozmowę z o. Jezuitą, poczem nastąpiło wyznanie wiary, spowiedź i Komunia święta, którą przyjął z jak najlepszym usposobieniem, uspokojony moralnie, pełen wdzięczności ku Bogu za otrzymane łaski w dni kilka przy tejże siostrze umarł”. Księga wizyt kanonicznych..., dz. cyt., s. 121; por. tamże, s. 30, 262.
[140] Por. K. Gruszczyńska, Informacje o pielęgnowaniu..., dz. cyt., s. 2; por. M. Chmielewski, Cierpienie w rozwoju duchowym..., dz. cyt., s. 84.
[141] Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 100 – 101; por. Obowiązki Sióstr Cierpiących..., dz. cyt., s. 15.
[142] Por. VI KZFC 84; VII KZFC 93; „Czyny miłości miłosiernej nie ograniczają się do jedynej rasy, jednego narodu, do ludzi wyższej kategorii, do uprzywilejowanej klasy. Jedynym kryterium jest stopień potrzeby, w jakiej się znajdują potrzebujący. Im większa potrzeba, tym większe uprzywilejowanie”. R. Forycki, Z prakseologii apostolstwa, dz. cyt., s. 410; por. Zakonnicy w świecie cierpienia i zdrowia. Instrukcja Papieskiej Komisji Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, Drukarnia Watykańska Polyglota, Rzym 1987, s. 19.
[143] Por. K. Osińska, Twórcza obecność chorych, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1983, s. 120.
[144] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 95.
[145] Por. tamże, s. 99.
[146] Przemówienie Ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego do Sióstr w dniu 17 lutego 1949 roku, podczas wizyty złożonej w Domu Głównym Zgromadzenia, w: Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 75; por. S. R. Rybicki, Miłosierdzie Boże w misji..., dz. cyt., s. 286.
[147] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 187.
[148] Por. VI KZFC 83; VII KZFC 95.
[149] Por. Rady dla osób oddających się..., dz. cyt., cz. 2, s. 28n.
[150] Por. VII KZFC 14, 15; por. DC 18.
[151] LGS 90; „Bojąc się, by chęć zysku nie zawładnęła duszami powierzonymi Jej pieczy, starała się je urobić wewnętrznie, by nigdy za swe posługi przy chorych nie brały żadnych prezentów osobistych, by tym nie przyćmiewały w swych sercach bezinteresownej ofiarnej pracy dla cierpiących. Jeżeli kto z chorych chciał poza zwykłymi warunkami umowy wynagrodzenia, ofiarować coś jako dowód wdzięczności, to takie ofiary zawsze przyjmowano na Zgromadzenie, a nigdy dla poszczególnych jego członkiń”. W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 1, s. 128 – 129.
[152] Por. VI KZFC 88; VII KZFC 99.
[153] Por. VII KZFC 4.
[154] Por. VI KZFC 81; VII KZFC 90; Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 108; „[...] wyobrażać sobie przeto powinna w chorych samego Chrystusa, czy to gorączką trawionego, czy ranami okrytego, czy potem oblanego, i tak spełniać ma swoje przy nich posługi, jakby Jemu samemu służyła”. Obowiązki Sióstr Cierpiących..., dz. cyt., s. 2.
[155] Por. O. Honorat z Białej, Nauki o Trzecim Zakonie..., s. 239; Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 86, 87; por. Jan Paweł II, O cierpieniu, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 1985, s. 145.
[156] Por. I. Wrońska, Wybrane zagadnienia z etyki pielęgniarstwa, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1991, s. 72.
[157] Rady dla osób oddających się..., dz. cyt., cz. 2, s. 41 – 42.
[158] Por. VI KZFC 100; VII KZFC 111.
[159] Por. V KZFC 151; VI KZFC 86; VII KZFC 97.
[160] Por. III DZFC 116.
[161] Por. VII KZFC 9.
[162] Ważne jest, aby uświadamiać siostrom, że bez względu na to, co czynią uczestniczą w dziele Zbawiciela. Warto w tym miejscu zacytować pouczenie Założyciela: „Mało kto bowiem jest powołany do życia apostolskiego, do dzieł świetnych, do których sława ludzka bywa przywiązana. Przeważnie skazani jesteśmy na życie powszednie, pospolite, w zaciszu domowym, w pracach na utrzymanie. Oto więc tylko chodzi, abyśmy zrozumieli, jakie przymioty ma posiadać praca chrześcijańska, uświęcona przez pracę Zbawiciela”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 364 – 365; por. S. Miecznikowski, Źródła odnowy zakonnej, Wydawnictwo Przeglądu Powszechnego, Warszawa 1993, s. 167.
[163] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 360; por. S. Miecznikowski, Źródła odnowy zakonnej..., dz. cyt., s. 169.
[164] Por. VI KZFC 89; VII KZFC 100; por. M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 118.
[165] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, t. 2, dz. cyt., s. 159.
[166] R. Forycki, Z prakseologii apostolstwa, dz. cyt., s. 414.
[167] Por. Cz. Parzyszek, Prekursor Apostolstwa Świeckich, Wydawnictwo Apostolicum, Ząbki 2005, s. 179.
[168] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 1, s. 386; „Nawracanie to rzecz Boża, a nie ludzka, nic tu nie wskóra ten, który rachował na swoje własne siły, gdyż przede wszystkim potrzeba tu łaski Bożej”. Tamże, t. 3, s. 100.
[169] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 111, 116 – 119; por. VC 24; J. M. Popławski, Znaczenie modlitwy w życiu zakonnym, w: Vita consecrata – adhortacja. Tekst i komentarze, dz. cyt., s. 345.
[170] Por. VII KZFC 19, 20.
[171] Por. Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 8, 11, 15, 115, 116, 117, 119, 120, 121.
[172] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 95; „Modlitwa jest pomocą, pociechą, umocnieniem. Gdy stworzenie ludzkie jest ograniczone, podległe cierpieniu i zapominaniu, to modlitwa podtrzymuje żywą i realną więź z Najwyższym, który jako Ojciec kocha każdego człowieka, stworzonego na swój obraz i podobieństwo, i na wszystkich rozciąga swą dobroć i swe miłosierdzie”. Jan Paweł II, O cierpieniu, cz. 3, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 1993, s. 245.
[173] K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 186.
[174] II KZFC 120; por. III KZFC 120; IV KZFC 153; V KZFC 154.
[175] Por. VI KZFC 90; VII KZFC 101.
[176] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 100; por. M. Kutyła, Okólnik 9 na Wielkanoc 1998 r., w: Okólniki m. Marianny Kutyła..., dz. cyt., s. 3.
[177] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 87; „I dawniej był obowiązek miłowania bliźniego, jak siebie samego, ale teraz On żąda, abyśmy się kochali tak, jak On sam nas ukochał, tj. aż do poniesienia wszelkich ofiar, do wyniszczenia siebie i wylania ostatniej kropli krwi, gdyby to do zbawienia bliźniego było potrzebnym”. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 179.
[178] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 118.
[179] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 93.
[180] Por. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 29.
[181] Por. I KSC, s. 4 – 5; VI KZFC 82; VII KZFC 92.
[182] Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 118.
[183] Por. VI KZFC 90; VII KZFC 101.
[184] Por. S. Miecznikowski, Źródła odnowy..., dz. cyt., s. 192; J. Tarnawa, Katecheza o cierpieniu i umieraniu w nauczaniu Jana Pawła II, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002, s. 192.
[185] Por. III DZFC 118.
[186] Por. Jan Paweł II, Moja siła z Chrystusa – przez Was, Przemówienie z dn. 9.VI. 1979 – w Krakowie, w kościele ojców franciszkanów, w: Ludzie chorzy i starsi w Kościele, red. J. Charytański i A. Spławski, Wydawnictwo Akademii Teologii Katolickiej, Warszawa 1981, s. 24.
[187] Por. III DZFC 118.
[188] LOH z 16.IV.1885 r., s. 18.
[189] „Powinna [siostra – L. Cz.] składać mężnie wszystkie swoje upodobania, przyjemności i wygody, nawet pociechy życia duchowego, odosobnionego, wyrzekając się swego zdrowia i sławy i będąc gotową narazić się na chorobę i śmierć dla spełnienia swego zadania”. Obowiązki szczegółowe Sióstr.., dz. cyt., s. 102 – 103.
[190] Por. Zakonnicy w świecie cierpienia..., dz. cyt., s. 35.
[191] Por. Nauka Ks. Fajęckiego z dn. 22.XI.1919 r., w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 45 – 46.
[192] VI KZFC 91; por. VII KZFC 102; por. R. Forycki, Z prakseologii apostolstwa, dz. cyt., s. 403, 404, 405.
[193] Por. VII KZFC 93; EV 72.
[194] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 148.
[195] Cyt. za: D. Olszewski, W służbie cierpiącym..., dz. cyt., s. 100; „Głównym jej zadaniem jest służenie chorym i dlatego tam najpierw będzie się objawiać jej poświęcenie. Ile razy więc usłyszy o czyjejś chorobie, powinna być gotowa iść wszędzie, gdzie posłuszeństwo ją do tego wezwie, aby tam nieść pomoc potrzebną, choćby ze wstrętem natury”. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 106.
[196] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 144.
[197] Odpowiedź O. Honorata..., dz. cyt., s. 39; „To dobro krzewiące się w zaciszu murów klasztornych, ono choćbyście o tym nie wiedziały, promieniuje dalej, jak promienie słońca, wlewające życie i ciepło. Tak i dobra rodzina zakonna przyczynia się do odrodzenia ducha w całym społeczeństwie, a siostry przykładem swoim wielce dobroczynny wpływ wywierać mogą. To wasz cel!”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1917 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 29.
[198] Por. VII KZFC 8; por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 90.
[199] Por. VII KZFC 5; „Nigdy nie dać się zastraszyć tzw. wyciąganiem konsekwencji. Jest to sprawa bardzo ważna i dla nas osobiście sprawa sumienia i ze względu na przykład dawany otoczeniu”. Kilka myśli i uwag..., dz. cyt., p. IV.
[200] Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 121.
[201] Por. VI KZFC 91; VII KZFC 102; „Ewangelię jako posłannictwo miłosierdzia trzeba ukazywać bardziej postawą życia niż słowem, trzeba ją ukazywać przez świadectwo obecności samarytańskiej ubogim, cierpiącym, upośledzonym. To droga do ukazania smutnym, wątpiącym, nieświadomym, grzeszącym, że Chrystus to przebaczająca Miłość, Miłość lecząca i wspierająca”. S. R. Rybicki, Miłosierdzie Boże w misji..., dz. cyt., s. 283.
[202] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 299; por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 183, 184, 185.
[203] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1917 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 29.
[204] Por. Zalecenia dla pielęgnowania chorych..., dz. cyt., s. 115.
[205] Por. R. Forycki, Z prakseologii apostolstwa, dz. cyt., s. 402; por. A. Filipowicz, Lekarz i pacjent. Partnerstwo jako podstawowa norma bioetyki medycznej, w: Medycyno, dokąd zmierzasz?!..., red. M. Szumowski, Oficyna Wydawniczo – Poligraficzna ADAM, Warszawa 2004, s. 37.
[206] Por. VI KZFC 93; VII KZFC 104.
[207] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 299; por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 184.
[208] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 643.
[209] Por. tamże, t. 2, s. 299.
[210] Por. VI KZFC 93; VII KZFC 104.
[211] LOH z 17.IV.1892 r., s. 93 – 94.
[212] „Wypada, iżby nie przestawały często z ludźmi, ale więcej z Bogiem w świętym obcowaniu, i żeby o tyle tylko udzielały się wiernym, o ile dobro dusz ich wymaga, gdy chodzi o ich nauczanie, utwierdzenie, nawrócenie, zachętę do życia doskonalszego, przygotowanie do znoszenia krzyżów, pielęgnowanie w chorobie, i tam szczególniej dbając o ich dusze. Jeżeli będą wierne w swoich ćwiczeniach, nie opuszczając nawet pod pozorem pożytku bliźnich Bóg sam ich zastąpi przy nich, a uchronią się przez to niejednego nieroztropnego słowa i daleko więcej pożytku przynosić będą, niżeli długie nauki z opuszczeniem modlitwy”. LOH z 17.IV.1892 r., s. 94 – 95.
[213] Por. Październik miesiąc Najświętszej..., dz. cyt., s. 173; O. Honorat z Białej Podlaskiej, Kapucyn (Wacław Koźmiński), Miesiąc Boleści Marii – wrzesień. Wrzesień – Miesiąc Boleści Marii z ojczystymi przykładami Jej współczucia dla cierpiących, mps, w: AWPK – Zakroczym, s. 14; por. KK 63, 65; VC 28; L. Iriarte, Powołanie franciszkańskie. Synteza ideałów św. Franciszka i św. Klary, Wydawca: Bracia Mniejsi Kapucyni, Kraków 1999, s. 94; M. D. Philippe OP, Misterium Maryi. Wzrost życia chrześcijańskiego, Niepokalanów 2000, s. 25; G. Basista, Maryja w Vita consecrata, w: Vita consecrata – adhortacja. Tekst i komentarze, dz. cyt., s. 272; T. Paszkowska, Misterium konsekracji osób w perspektywie duchowości Soboru Watykańskiego II, Wydawnictwo Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2005, s. 121, 122.
[214] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 410; por. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 67 – 68; M. Chorembalska, Okólnik z 17.IX.1980 r., Okólniki m. Mileny Chorembalskiej 1970 – 1983, w: AFC, s. B. II, T. II/1, s. 1; „Maryja jest rzeczywiście pierwowzorem i Modelem każdej cnoty”. L. Iriarte, Powołanie franciszkańskie..., dz. cyt., s. 94; por. VC 28.
[215] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 70; Zadania Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 161; por. R. Cantalamessa, Wspominając błogosławioną Mękę, dz. cyt., s. 46n.
[216] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 74; Zadania Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 164; por. U. Niemiro, Mariologia w pismach błogosławionego..., dz. cyt., s. 59; L. Iriarte, Powołanie franciszkańskie..., dz. cyt., s. 92, 93.
[217] „Niepokalana Dziewica jest wzorem najwyższej stworzonej czystości, naprzód dlatego, że była zawsze panną w ciele, zarówno przed porodzeniem, jak przy porodzeniu i po porodzeniu, powtóre, że była wolną od wszelkiego grzechu powszedniego i wszelkiej nawet najmniejszej żądzy zmysłowej; wreszcie, że umysł Jej posiadał zawsze najdoskonalszą czystość”. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 408; por. Niemiro, Mariologia w pismach błogosławionego..., dz. cyt., s. 39.
[218] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 77; Zadania Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 169; Siostra „będzie naśladowała ten wzór najwyższy, dany jej w Niepokalanej Matce Boga. I nie wystarczy postanowić, ale to postanowienie swoje trzeba polecić opiece tej Panny Najświętszej, bez której pomocy nic dobrego w tym kierunku nie można uczynić. Ona ma taką potęgę i władzę, że wśród największego zepsucia potrafi wzmocnić duszę do tej szlachetnej pracy”. O. Honorat kapucyn, O wpływie niewiasty: matki, żony, siostry, służącej, Nakład Księgarni w Nowym Mieście 1914, s. 15.
[219] LOH z XII.1900 r., s. 199 – 200.
[220] O. Honorat z Białej Podlaskiej, Kapucyn (Wacław Koźmiński), Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 76; por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 3, s. 166 – 168; tamże, t. 4, s. 283; por. R. Cantalamessa, Moc Krzyża. Medytacje watykańskie, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2003, cz. 1, s. 133, 141.
[221] „Przez tę boleść stała się Maryja [...] Wzorem najwyższym i zachętą do znoszenia wszelkich cierpień, Mistrzem, uczącym najlepiej, czem jest cierpienie”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 3, s. 352.
[222] Por. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 90.
[223] Por. Czem jest Maryja..., dz. cyt., s. 258.
[224] Por. VII KZFC 5.
[225] Aby odzwierciedlić w swoim życiu pokorę Przenajświętszej Maryi Panny franciszkanka powinna uważać siebie „za niższą od swoich towarzyszek, od innych służebnic Pańskich i od wszystkich ludzi, przez upokarzanie się w duchu, gdy ją chwalą, przez weselenie się z upokorzeń, przez obieranie sobie wszędzie ostatniego miejsca [...], starając się Bogu samemu być znaną i Jemu samemu się podobać”. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 82; por. Zadania Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 171.
[226] Por. LOH z 1.I.1902 r., s. 213 – 216.
[227] Por. LOH z XII.1902 r., s. 225.
[228] Październik miesiąc Najświętszej..., dz. cyt., s. 174; „Możemy do Niej się garnąć i od Niej tych doskonałości się uczyć. A właśnie w odmawianiu Różańca przechodzimy jakby koleją wszystkie cnoty i nie tylko przypatrujemy się im z miłością dziecięcą, ale i zapalamy się do ich naśladowania”. Tamże, s. 174; por. VC 95; B. Basista, Maryja w Vita consecrata, dz. cyt., s. 275.
[229] S.C. Napiórkowski, Theotokos – Maryja..., dz. cyt., s. 11.
[230] „Przeznaczona była [Maryja – L. Cz.] na Matkę wszystkich ludzi, tak jak On był ich Ojcem”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 31; por. D. Składnik, Tajemnica duchowego macierzyństwa Maryi w nauczaniu bł. Honorata Koźmińskiego OFMCap, w: SF 12(2002), s. 143.
[231] „Uroczyste ogłoszenie tego powszechnego Najświętszej Maryi Panny macierzyństwa i całkowite jego dokonanie odbyło się dopiero na Kalwarii”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 277; por. tamże, s. 278; 403 – 404; tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 387; por. RM 23; T. Paszkowska, Misterium konsekracji osób w perspektywie duchowości Soboru Watykańskiego II, Wydawnictwo Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2005, s. 128.
[232] Por. G. Bartoszewski, Maryja w życiu i działalności..., dz. cyt., s. 4n; K. Synowczyk, Różaniec w duchowości kapucyńskiej, w: SF 13(2003), s. 230.
[233] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 3, s. 404 – 406; „Maryja jest tym łącznikiem między Bogiem i nami. Wszystkie łaski przez Jej ręce są nam udzielane”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1919 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 47.
[234] Por. D. Składnik, Tajemnica duchowego macierzyństwa..., dz.. cyt., s. 157.
[235] Por. LGS 45.
[236] Por. Obrządki przyjęcia do Zgromadzenia, mps, w: AFC, s. A. IV, T. I/4, s. 2n, 16n, 27n, 38n, 52n, 70n; Ceremoniał franciszkański, w: AFC, s. A. IV, T. I/1, s. 2, 6n.
[237] Obrzędy przyjęcia do postulatu, mps, w: Ceremoniały, w: AFC, s. A. IV, T. II/1, s. 1.
[238] Por. G. Bartoszewski, Maryja w życiu i działalności..., dz. cyt., s. 7, 25 – 27; Tuus Totus. Zbiór materiałów dotyczących idei niewolnictwa maryjnego w ujęciu O. Honorata Koźmińskiego, kapucyna, oprac. G. Bartoszewski OFMCap., P. Brzozowska, wydano staraniem Wicepostulatury Sprawy Beatyfikacji i Kanonizacji O. Honorata, Warszawa 1982, s. 15n.
[239] Por. tamże, s. 17; Warto w tym miejscu przytoczyć fragment aktu, jaki ułożył dla Sióstr Cierpiących Założyciel, polecając jego odmawianie w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny: „O Maryjo Nieustającej Pomocy, która od samego początku naszego Zgromadzenia wspierałaś nas nieustannie swoją przemożną pomocą i otaczałaś swoją wszechwładną opieką, oto my Ciebie obieramy dziś sobie na nowo za naszą Panią, Matkę, Mistrzynię i Opiekunkę i ofiarujemy się Tobie tytułem niewolnic na własność zupełną, abyś rządziła nami i wszystkim, co do nas należy według woli Twojej i Boskiego Twojego Syna”. I KSC, s. 145 – 146.
[240] Za przykład może posłużyć zwrot, znajdujący się w modlitwach wieczornych: „[...] opiekuj się mną i czuwaj nade mną jako nad swoją własnością”. Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 11; Kwerenda dokumentów archiwalnych pozwala stwierdzić, że w historii Zgromadzenia miało miejsce oddanie Maryi w macierzyńską niewolę miłości. Wiąże się to jednak z ogólnym zarządzeniem Kościoła wydanym dla wszystkich zgromadzeń żeńskich w związku z różnymi uroczystościami, obchodzonymi w Kościele polskim. Por. W. Kuroczycka, List okólny z 8.IX.1965 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 1 – 2.
[241] Jej wstawiennictwu przypisuje się uzyskanie zatwierdzenie Zgromadzenia. Przykładem jest też uratowanie od pożaru kaplicy „Przytuliska” we wrześniu 1939 roku: „Ponieważ pożar trwał 3 doby, milicja zarządziła ewakuację Przytuliska. Zakrystianka usunęła z zakrystii paramenty, a s. Marta Sawukinas wyjęła z ołtarza Cudowny Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy i umieściła go w oratorium. W lęku i grozie głośno zawołała: Matko Boska ratuj nas! Obecni podchwycili i powtarzali bez końca ten akt. Gdy niebezpieczeństwo pożaru kaplicy minęło ludzie uznali, że Matka Najświętsza na wołanie pełne ufności pośpieszyła z cudowną swą pomocą”. Kronika Kaplicy „Przytuliska”..., dz. cyt., s. 15; por. P. Brzozowska, Kult Maryi przekazany zgromadzeniom przez o. Honorata, w: Ku doskonałości zakonnej, dz. cyt., s. 194.
[242] Por. Odnowienie ofiarowania Matce Boskiej Nieustającej Pomocy Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących z dnia 7 marca 1946 roku, w: Odpisy różnych aktów ofiarowania Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w okresie urzędowania Przełożonej Generalnej Wiktorii Bursiak, mps, w: AFC, s. A. IV, T. II/55; W. Bursiak, Co Jezus uczynił dla mej duszy..., dz. cyt., s. 437; W Kronice Zgromadzenia znajduje się również opis oddania Domu nowicjackiego i całego Zgromadzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, na zakończenie rekolekcji w Kozienicach w dniu 7. grudnia 1950 roku: „Po popołudniowej konferencji, wobec wystawionego Najświętszego Sakramentu odmówiony został różaniec w sposób wskazany przez Matkę Najświętszą dzieciom z Fatimy, a mianowicie kazała im odmówić po każdym dziesiątku >>o mój Jezu<<. Po litanii i antyfonie Pod Twoją obronę, Celebrans odczytał Akt poświęcenia Domu Nowicjackiego Niepokalanemu Sercu Maryi, potem w kolei Akt poświęcenia Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Niepokalanemu Sercu Maryi. Formuły aktów wzięto z książeczki pt. Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca księdza biskupa Czajki”. Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 115 – 116; por. Akt poświęcenia Domu Nowicjackiego Niepokalanemu Sercu Maryi z dnia 6 grudnia 1950 roku, w: Odpisy różnych aktów ofiarowania Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w okresie urzędowania Przełożonej Generalnej Wiktorii Bursiak, mps, w: AFC, s. A. IV, T. II/55; W. Bursiak, Co Jezus uczynił dla mej duszy..., dz. cyt., s. 517 – 520; W. Kuroczycka, List okólny z 29.IV.1961 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 1; tenże, List okólny do sióstr przełożonych z 26.X.1961 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 1.
[243] Por. Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 7, 11, 41, 56 – 65, 113 – 114.
[244] Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 113 – 114; Wartym podkreślenia w tym miejscu wydaje się fakt, że Matka Wiktoria Bursiak na zakończenie Kapituły Generalnej w marcu 1946 roku, na której została wybrana na przełożoną generalną Zgromadzenia, słowami tej modlitwy zawierzyła Matce Bożej Nieustającej Pomocy swoją posługę i całe Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. W osobistych notatkach pozostawiła świadectwo: „Oszołomiona, udręczona wewnętrznie stanęłam do obowiązku ze wszech miar przerastającego moje zdolności i siły... Wpadłam w wir różnorodnych trudności i zajęć. Duch zakonny nadwerężony. Domy pogruchotane, SS. przeważnie rozproszone. Stan finansowy opłakany... Tu tylko Bóg może coś poradzić... energia ludzka – to mało... Widząc tak trudne warunki, a siebie tak niedołężną, ograniczoną i niedorosłą duchem do chwil obecnych, na zakończenie Kapituły zebrałam wszystkie SS. do kaplicy i u stóp tabernakulum i obrazu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy zaofiarowałam całe Zgr. Jej boskiej u Syna pieczy... [po tych słowach Matka Wiktoria wpisała tekst powyższego Aktu – L. Cz.]”. W. Bursiak, Co Jezus uczynił dla mej duszy..., dz. cyt., s. 437 – 438.
[245] Zobacz teksty różnych nowenn do Matki Bożej, w: Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 16, 25, 42n, 56n, 64, 65, 66, 67, 88n; por. K. Trela, Kult Trójcy Świętej a cześć Maryi w świetle modlitewników żeńskich zgromadzeń bł. Honorata, odnowionych po Soborze watykańskim II, w: Trójca Święta a Maryja. Materiały z sympozjum mariologicznego zorganizowanego przez Polskie Towarzystwo Mariologiczne. Częstochowa, 6 – 8 września 1999 roku, Biblioteka Mariologiczna, red. T. Idy, K. Pek, t. 2, Częstochowa 2000, s. 351 – 366.
[246] Por. Zbiór modlitw do użytku Zgromadzenia..., dz. cyt., s. 16, 25, 42n, 56n, 64, 65, 66, 67, 88n; por. B. Szczurek, Główne formy pobożności polskich zgromadzeń franciszkańskich, Z. P. „Gutgraf”, Olsztyn 2005, s. 245 – 248.
[247] Prawdę tę Święty wyraził w słowach: „Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty [...], to, co wydawało mi się gorzkie, zamieniło mi się w słodycz duszy i ciała; i potem nie czekając długo, porzuciłem świat”. Testament, w: Pisma św. Franciszka i św. Klary, dz. cyt., s. 68.
[248]Czyńcie pokutę (Mt 3, 2), czyńcie godne owoce pokuty (por. Łk 3, 8). [...] Błogosławieni, którzy umierają w pokucie [...]. Biada tym, którzy umierają bez pokuty”. Reguła niezatwierdzona, dz. cyt., s. 47 – 48.
[249] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 4, s. 270.
[250] Por. tamże.
[251] Por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 10; L. Iriarte, Powołanie franciszkańskie..., dz. cyt., s. 42 – 44.
[252] Por. M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 212.
[253] Por. VII KZFC 87.
[254] Por. VI KZFC 73; VII KZFC 80.
[255] VI KZFC 74; por. VII KZFC 81.
[256] Instrukcja Mistrzyni Nowicjatu, dz. cyt., p. 303; Konstytucje Zgromadzenia podkreślają: „W prawdziwej pokucie musi być również uwzględniona forma ascezy, która łączy się z umartwieniem ciała”. VII KZFC 83; por. VI KZFC 75; por. W. Sugier OFMCap, Zjednoczenie mistyczne w nauce bł. Honorata Koźmińskiego, Drukarnia Diecezjalna Sandomierz – Gorzów Wielkopolski 2007, s. 242 – 259; K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 171; Z. Perz, Nawrócenie i pokuta, w: Grzech i nawrócenie a Sakrament Pokuty, red. Z. Perz, BOBOLANUM, Warszawa, s. 70 – 71.
[257] Por. Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 136; por. PC 5, 12; ES 22; R. Pazelli, Pokuta, w: LDF, kol. 1241 – 1243.
[258] O. Honorat ostrzeżenie to wyraził w słowach: „Jeżeli byście zabiegały o dogodzenie ciału swojemu z lekceważeniem umartwień zakonnych, nie mogłybyście się uważać za oblubienice cierpiącego Chrystusa”. LOH z XII.1901 r., s. 210; por. ET 19.
[259] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 176 – 179; Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 94 – 97; por. W. Sugier OFMCap, Zjednoczenie mistyczne w nauce..., dz. cyt., s. 255n.
[260] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 176; Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 94; por. W. Sugier OFMCap, Zjednoczenie mistyczne w nauce..., dz. cyt., s. 246n.
[261] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 94; Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 176 – 177; II KZSC 95, 95; III KZFC 93, 94; IV KZFC 124, 125; VI KZFC 76; VII KZFC 84; II DZFC 105, 106; III DZFC 105, 106.
[262] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 179; „Otóż, która chce stać się duszą życia wewnętrznego, pozyskać łaskę modlitwy i dojść do ścisłego zjednoczenia z Panem Jezusem, niech wie, że do tego najwięcej się przyczyni pilne i staranne przestrzeganie ewangelicznego milczenia”. O życiu zakonnym – przepisy..., dz. cyt., s. 80; „Niech wiedzą, że do wysokiej cnoty dojść mogą, jeśli się nauczą umartwiać język i składać na ofiarę P. Jezusowi chętkę mówienia w różnych porach, zachowując to, co mówić wolno do czasu rekreacji”. Tamże, s. 113; por. PI 38; ET 46.
[263] Por. K. Gruszczyńska, Sprawozdanie za ostatnie dwunastolecie z dn. 27 stycznia 1922 roku, w: Pierwsza Księga Sprawozdań..., dz. cyt., s. 4.
[264] LGS 50; por. LGS 42; por. VII KZFC 53.
[265] LGS 72; „Nie dociekaj swych racji, ulegaj pokornie dopustowi Bożemu, miarkuj słowa, ograniczaj się w mowie, a więcej znajdziesz czasu na rozmowę z Bogiem. Tam jedynie szukaj szczęścia i na pewno znajdziesz”. LGS 26.
[266] VII KZFC 54; por. tamże 108.
[267] Pierwsze redakcje ustaw zawierały bardzo obostrzone przepisy dotyczące zachowania milczenia przez siostry. Ich zapis brzmi: „[...] wyjąwszy dwóch godzin rekreacji tj. po obiedzie i po kolacji i tego, co miłość względem chorych lub nawiedzających wymaga, nie powinna wcale mówić, tylko co potrzeba wymaga....w Wielkim Tygodniu i w piątki nawet zwyczajnych rekreacji zaniecha. Milczenie zaś wielkie od wieczornych pacierzy do rannych zachowa, tudzież od 2 do 3 po południu, jako godzinę konania Pana Jezusa”. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 95 – 96; por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 179.
[268] Por. II DZFC 45; III DZFC 47.
[269] Por. II DZFC 42; III DZFC 44; II KZFC 108; III KZFC 106; IV KZFC 137; V KZFC 138.
[270] Por. II DZFC 43, 47, 48; III DZFC 45, 49, 50.
[271] Por. II DZFC 46; por. także III DZFC 48; II KZFC 97; III KZFC 96; IV KZFC 127; V KZFC 128.
[272] LGS 51.
[273] LGS 40.
[274] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 179; por. II KZFC 97; III KZFC 95; IV KZFC 126; V KZFC 126; por. O życiu zakonnym – przepisy..., dz. cyt., s. 109 – 111.
[275] Por. Uchwały Kapituły Generalnej 1964, dz. cyt., s. 5.
[276] Por. Spis pamiątek, mps, w: AFC, b. sygn., s. 17.
[277] Por. Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 97; Zadania Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 178; por. II KZFC 103, 104, 105; III KZFC 102, 103, 104; IV KZFC 133, 134, 135; V KZFC 134, 135.
[278] Por. LOH z 27.I.1906 r., s. 298; por. O życiu zakonnym – przepisy..., dz. cyt., 99 – 102, 106 – 109.
[279] Por. LOH z I.1909 r., s. 380.
[280] „Przyczyną zaniedbania życia wewnętrznego i „wylewania” się za zewnątrz jest zaniedbanie ćwiczeń duchownych. A przede wszystkim kapituły win, która jest najważniejszym zakonnym ćwiczeniem i nigdy a nigdy dla żadnego powodu opuszczana być nie powinna, i odbywać je należy dokładnie”. LOH z 27.I.1906 r., s. 297.
[281] Urywki przemówienia Matki Kazimiery Gruszczyńskiej na kapitule dn. 20.XI.1921 r., w: Przemówienia Matki Kazimiery..., dz. cyt., s. 6; por. Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 84.
[282] „Idźcie na te ćwiczenia nie, aby spełnić ciężki obowiązek, ale iść w tym duchu, aby dostąpić łaski Bożej”. LGWS 29; por. Księga wizyt kanonicznych..., dz. cyt., s. 101.
[283] Por. III DZFC 107; por. Obrzędy kapituły win, w: AFC.
[284] Por. Instrukcja Mistrzyni Nowicjatu, dz. cyt., p. 151.
[285] Por. VI KZFC 77; VII KZFC 85.
[286] Por. Okólnik m. Wiktorii Bursiak z 17.IX.1948 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 24.
[287] Kwartalne Dni Pokuty w żeńskich zgromadzeniach zakonnych. Pismo Konsulty Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych z 28.X.1999 r. – tekst jest dostępny w Sekretariacie Generalnym Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, Warszawa – Wilcza 7.
[288] Por. tamże.
[289] Por. VI KZFC 79; VII KZFC 88; por. Z. Perz, Nawrócenie i pokuta, dz. cyt., s. 73.
[290] Por. IV DZFC 108; III DZFC 109.
[291] Por. II KZFC 99; III KZFC 97; IV KZFC 128; V KZFC 128; VI KZFC 78; VII KZFC 86.
[292] „[...] umartwienie jest podwójne: zewnętrzne i wewnętrzne. Zewnętrzne polega na umartwieniu tego, co z zewnątrz przychodzi np. post. I jedno i drugie jest potrzebne. Ale zewnętrzne bez praktykowania wewnętrznego jest plagą pobożności; to to, co Pan Jezus potępiał w faryzeuszach, nazywając ich grobami pobielanymi. Istotą prawdziwej pobożności jest umartwienie wewnętrzne: umartwienie woli, serca, umysłu. Jeśliby dusza zakonna tego umartwienia nie praktykowała, żyłaby w błędzie i sama siebie by oszukiwała, choćby nawet swój upór w zdaniu, w przekonaniu, pozorowała przywiązaniem dla Zgromadzenia”. Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 8.XII.1920 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 71.
[293] VII KZFC 83; por. VI KZFC 75; por. L. Bouyer, Wprowadzenie do życia duchowego, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1982, s. 129.
[294] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 4, s. 261; por. C. Cargnoni, Pokora. Upokorzenie, w: LDF, kol. 1181, 1182.
[295] O życiu zakonnym – przepisy..., dz. cyt., s. 5; por. VII KZFC 17; H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 4, s. 261.
[296] Por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 374; por. A. Baran OFMCap, P. Piasecki OMI, Polskie szkoły duchowości..., dz. cyt., s. 84; K. da Bergamo, Zamyślenia nad cierpiącym Panem i sobą samym, Wydawnictwo M, Kraków 2007, s. 73, 40.
[297] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 171; por. W. Kuroczycka, List okólny z 24.05.1958 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 3; A. Rodriguez, O doskonałości chrześcijańskiej, b.n.w., Warszawa 1884, s. 426 – 432; R. Garrigou-Lagrange, Trzy okresy życia wewnętrznego, t. 2, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 1962, s. 117.
[298] Por. Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 172; „Niech każde wasze słowo, obejście, i każdy czyn tą pokorą będą nacechowane; strzeżcie się nawet postawy, głosu wyniosłego, a co najważniejsza, przyjmujcie wszystkie upokorzenia, cierpienia i dążcie zawsze do tego, abyście mogły radować się, gdy was spotykają wzgardy, czy to od domowników, czy to od obcych wyrządzone, bez czego nie możecie się uważać za prawdziwie pokorne”. LOH z XII.1899 r., s. 179; por. W. Kuroczycka, List okólny z 24.05.1958 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Władysławy Kuroczyckiej..., dz. cyt., s. 3.
[299] Zadanie Sióstr Służebnych..., dz. cyt., s. 171 – 172; por. V KZFC 6; II DZFC 5; III DZFC 28.
[300] Por. LOH z 31.XII.1884 r., s. 18; LOH z XII.1894 r., s. 123.
[301] Por. LOH z XII.1899 r., s. 179.
[302] Por. tamże, s. 51.
[303] Por. I DZFC 75; Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 76.
[304] Por. I DZFC 76; Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 77.
[305] Por. I DZFC 40, 77; Katechizm Ustaw Sióstr..., dz. cyt., p. 41, 77.
[306] Por. LGS 71; „Przykład Pana Jezusa zaleca nam cnotę pokory jako jedną z tych, które nas mają uczynić najpodobniejszymi do Niego: ‘Uczcie się ode mnie?’ Czego, nie czynienia cudów, ale: ‘żem jest cichy i pokornego serca”. Dla dusz służbę Bożą..., dz. cyt., s. 156.
[307] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 375; LOH z 29.XI.1888 r., s. 33.
[308] Por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 375; por. W. Bursiak, List okólny z 25.III.1951 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 26.
[309] LOH z XII.1894 r., s. 122; „Nie bójcie się wreszcie i waszych wad i upadków, które dla upokorzenia waszego Bóg zsyła, skoro one nie przeszkadzały Bogu do wezwania was nas na tę drogę, boć w tym jeszcze większa chwała Jego się pokazuje, gdy takie ułomne dusze On wielkie dzieła czyni, bo nikt nie przypisuje wtedy tych dzieł słabości ludzkiej, ale Jemu samemu”. LOH z 21.XI, b.r., s. 448; por. LHFC-HW, s. 140.
[310] O. Honorat z Białej, Nauki o Trzecim Zakonie..., dz. cyt., s. 127.
[311] Por. LOH z 31.XII.1884 r., s. 14; LOH z XII.1894 r., s. 123.
[312] Por. LOH z XII.1890 r., s. 60; LOH z XII.1894 r., s. 119, 123, 124, 125; LOH z 25.XI.1896 r., s. 138, 139, 149; LOH z 31.XI.1901 r., s. 204; por. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 242.
[313] Por. LOH z 16.IV.1885 r., s. 30.
[314] Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 172.
[315] Cnoty Matki Kazimiery – notatki zebrane przez Magdalenę Łazowską, w: AFC, s. C. I, T. I/61, Matka Kazimiera, s. 2 – 3.
[316] Por. H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 1, 2, 5.
[317] Por. R 18.
[318] H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 3.
[319] Por. LGS 27.
[320] Por. H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 3.
[321] Por. I KSC, s. 1, 6.
[322] Por. VII KZFC 29.
[323] „W świecie chrześcijańskim często zdarza się widzieć rodziców posługujących własnym dzieciom, przełożonych oddających usługi podwładnym, osoby postawione na wyższych stanowiskach, usługujące ubogim i chorym, całe zgromadzenia zakonne, zawiązane w tym celu, by najniższe i najwstrętniejsze posługi bliźnim oddawać. Kto ich tego nauczył? Skądże się to wzięło? Jest to owoc religii chrześcijańskiej, i gdziekolwiek ona była zaprowadzona, wszędzie powtarzało się to zjawisko, naśladujące przykład naszego Boskiego Miłośnika. [...] On sam oddaje się niskim posługom. Przez cały czas swego ukrycia załatwia proste prace domowe [...] a później posługuje uczniom swoim, umywając im nogi przy ostatniej wieczerzy. [...] Jakiż to wzór miłości pokornej, którą jak najwierniej naśladować powinni sługi i służebnice Jego”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 20, 21; por. tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 1, s. 131; por. K. Synowczyk, Duchowość komunii Rodziny Honorackiej w świetle ‘Novo Millennio Ineunte’, w: SF 13(2003), s. 211.
[324] LOH z XII.1902 r., s. 223.
[325] Por. I KSC, s. 1; VII KZFC 5, 15.
[326] Por. tamże 15.
[327] „Dzisiaj potrzeba pokornej służby. [...] ecce ancilla Domini. Matka Najświętsza nie powiedziała: ecce Domina, ani Mater Dei, ale ancilla i za tę cenę świat został uratowany. Później dopiero powiedział Kościół: Domina nostra, advocata nostra...”. Przemówienie Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego na Kapitule Generalnej w 1952 roku..., dz. cyt., s. 172.
[328] LOH z 21.XI, b.r., s. 446; por. A. Marchetti, Zarys teologii życia..., dz. cyt., cz. 3, s. 99.
[329] Por. LOH z 31.XII.1899 r., s. 191; LOH z 31.XII.1884 r., s. 18; por. W. Bursiak, List okólny z 27.IV.1950 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1; tenże, List okólny z 5.IV.1953 r., mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1.
[330] LGW 2; Temat wymiaru ofiarniczego życia sióstr był podejmowany w Zgromadzeniu przy różnych okazjach. Świadczy o tym list okólny skierowany do Sióstr Franciszkanek od Cierpiących przez M. W. Kuroczycką wraz z uchwałami Kapituły Generalnej z 1958 roku, podkreślający wagę ofiary w życiu sióstr. W okólniku Matka Władysława Kuroczycka pisze: „[...] przyjęłyśmy na siebie dobrowolnie słodkie jarzmo Chrystusowe. W krótkim ziemskim życiu będącym chwilą próby, a decydującym o wieczności, postanowiłyśmy złożyć ze siebie ofiarę całkowitą. Jakże często jednak, życie niejednej z nas upływa bez możności dokonania dla Boga wielkich zewnętrznych czynów, zdaje się nam czasem, że tylko takie posiadają wielką wartość. [...] Chodzi właśnie o tę wierność w małym. Pamiętajmy, że wielkość czynu mierzy się nie miarą jego wielkości, lecz miarą miłości. [...] Dlatego nie czekajmy na próżno, że coś wielkiego zdarzy się nam dla Boga uczynić. Może się zdarzyć, a może nie. Jakąż ofiarą jest czasem dostosowanie się do drobnego przepisu. Nie chodzi o zimne zachowanie przepisu – chodzi o ofiarę, o miłość”. W. Kuroczycka, Słowo wstępne do Uchwał Kapituły Generalnej z 1958 roku, w: AFC, s. B. I, T. Ia/13, s. 1; por. R. Cantalamessa, Eucharystia nasze uświęcenie, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2004, s. 40n.
[331] Por. LOH z XII.1898 r., s. 166.
[332] Por. LOH z 31.XII.1884 r., s. 18.
[333] Pierwszy list J. E. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego z Komańczy do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących z dnia 15 grudnia 1955 roku (odpis), rps, w: Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 253; „Nie można wątpić w wartość takiej bezczynności w życiu lecz złożyć ją w ofierze, przyjąć w duchu ofiary i łączności z Chrystusem. On bowiem dokonał najwznioślejszej rzeczy, jaką było odkupienie ludzkości, nie wtedy gdy nauczał, uzdrawiał, ale „gdy Jego błogosławione dłonie i wspaniałe stopy Ewangelisty były przybite do krzyża i unieruchomione. Bo wartość w oczach Boga mają nie tylko nasze wysiłki i trudy apostolskie, ile raczej uległość miłosna Bogu żywych i umarłych”. Tamże, s. 254.
[334] Por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 92.
[335] Drugi list J. E. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego z Komańczy do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących z dnia 13 marca 1956 roku (odpis), rps, w: Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 257.
[336] Por. Pierwszy list J. E. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego z Komańczy..., dz. cyt., s. 254.
[337] Por. LGS 80.
[338] Por. O. Honorat z Białej Podlaskiej, Kapucyn (Wacław Koźmiński), Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 14.
[339]„Trzeba się utwierdzić w tej prawdzie, że cierpienie jest cechą wybraństwa i że na dusze najświątobliwsze Bóg największe zsyła cierpienia, chcąc je oczyścić i uświęcić. Dlatego wszelkie przeciwności winniśmy więcej cenić niż największą pomyślność”. Tamże, s. 76; por. tamże, s. 120.
[340] LOH z 31.XII.1884 r., s. 18.
[341] Por. LGS 18.
[342] Por. O. Honorat z Białej Podlaskiej, Kapucyn (Wacław Koźmiński), Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 13.
[343] „Wszystkie cierpienia zsyłane są od Boga, i że z miłości Jego pochodzą, że mają zawsze zbawienne względem dusz naszych zamiary, że wszystkie też wdzięcznym sercem przyjmowane być winny i znoszone z miłością i pokojem”. Tamże, Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 22; por. tamże, s. 42, 47, 52; tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 1, s. 169; LOH z 1.XI, b.r., s. 435, 436, 437.
[344] W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 1, s. 18.
[345] „Chce [...] żebyście były prawdziwie siostry cierpiących, współcierpiące z nimi”. LHFC-MK, s. 72.
[346] Drugi list J. E. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego z Komańczy..., dz. cyt., s. 258.
[347] Por. H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 72.
[348] Por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 155.
[349] Tenże, Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 33.
[350] Por. tamże, s. 76; „Bóg wybranych swoich prowadzi drogą krzyża”. W. Bursiak, Życiorys Matki Magdaleny..., dz. cyt., s. 26; por. Paweł VI, Charyzmat życia zakonnego..., dz. cyt., s. 70; R. Brewczyńska, Inspiracje duchowości pasyjnej, w: Słowo Krzyża. Rocznik poświęcony teologii krzyża oraz duchowości i historii Pasjonistów, Warszawa 1(2007), s. 233; VC 23.
[351] Dla dusz służbę Bożą..., dz. cyt., s. 17.
[352] Por. LOH z 26.IV.1900 r., s. 195; „[...] szczęście zakonne można znaleźć w krzyżu”. H. Koźmiński, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 72; por. I. Omaechevarria, Krzyż. Męka, w: LDF, kol. 699 – 670.
[353] Por. Nabożeństwo Wielko-Postne..., dz. cyt., s. 65, 66, 67; por. M. Łazowska, Okólnik z 16.IV.1933 r., rps, Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 2.
[354] „Choćby nawet krzyż na krzyż spadał na nas, to uznając w tem wolę Bożą, radość z oddania się tej woli powinna nas uszczęśliwiać”. LGS 99.
[355] Por. LGW 4; por. K. Esser OFM, E. Grau OFM, Odpowiedzieć miłością..., dz. cyt., s. 112.
[356] Por. LOH z X.1914 r., s. 435; por. A. J. Nowak OFM, Osoba konsekrowana. Ślub czystości, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1999, s. 403.
[357]„Każdy krzyż, jaki Opatrzność Boża na nas zsyła, ma ukrytą w sobie łaskę i słodycz, i jeślibyśmy z wiarą go przyjmowali jako z rąk samego Boga, doznalibyśmy stąd wielu łask pobudzających nas do skruchy i do miłości, i wielki byśmy postęp w duszy odnosili”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 3, s. 198; por. tenże, Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 22, 42, 47, 52.
[358] Por. tenże, Katechizm zakonny, dz. cyt., s. 72.
[359] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 22.XII.1922 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 102 – 103; por. H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 1, s. 448.
[360] Por. O. Honorat z Białej Podlaskiej, Kapucyn (Wacław Koźmiński), Miesiąc Boleści Marii..., dz. cyt., s. 15.
[361] Por. tamże, s. 76.
[362] „Każda stacja tej drogi [...] to skończony obraz miłości i wzór życia dla nas”. Tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 3, s. 188 – 189; „Krzyż to najgłębsza nauka Jezusa. Kalwaria to klasa najwyższa w jego szkole. Tutaj najbardziej potrzeba nam wzoru, który łatwo można naśladować. Tym wzorem jest Maryja”. Tamże, t. 4, s. 283.
[363] LOH z 1.XI., b.r., s. 435; por. tamże, s. 434.
[364] Por. Instrukcja Mistrzyni Nowicjatu, dz. cyt., p. 126.
[365] VII KZFC 220; por. VI KZFC 215.
[366] Por. M. Łazowska, Okólnik z 31.III.1929 r., w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 3.
[367] LGK 4.
[368] LGK 5.
[369] K. Gruszczyńska, Historia Zgromadzenia Sióstr..., dz. cyt., s. 96.
[370] „Do przeprowadzenia tak wielkiego dzieła Bożego, jak to zwykle bywa, Bóg ma swoich wybranych i od wieków przeznaczonych – tak i tutaj jakby delegatem do spełnienia wyroków woli Bożej był o. Honorat”. Tamże, s. 138.
[371] W swojej korespondencji o. Honorat pisze: „To nie jest dzieło człowieka, ale samego Boga. Nikt w świecie nie mógłby takiej rzeczy stworzyć, gdyby to nie było z pomocą Wszechmocnego”. H. Koźmiński, List do Ojca Edwarda Christen, Nowe Miasto n. Pilicą z dn. 27 stycznia 1908 roku, w: Pisma, red. H. I. Szumił, Warszawa 1997, t. 2, s. 375 – 376.
[372] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 300; por. tamże, s. 307; por. K. Lemańska, Fenomen ukrytego życia..., dz. cyt., s. 117n.
[373] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 381.
[374] Tamże, s. 362 – 363; por. K. Lemańska, Świętość w ukryciu według Bł. Honorata, w: W szkole świętości Błogosławionego Honorata, dz. cyt., s. 244.
[375] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 300; por. tamże, s. 327; B. Maggioni, Dzieciństwo Jezusa według św. Łukasza, w: COMMUNIO 1(145) 2005, s. 38.
[376] Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 32; „miłość więc obiera sobie przyjście w ukryciu”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 326.
[377] Tamże, t. 1, s. 328.
[378] Por. tamże, t. 2, s. 296.
[379] M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 129; „Tymczasem Pan Jezus omylił wszystkich oczekiwanie i przyszedł incognito, nieznany nikomu i ukryty przed światem. Przeznaczył na miejsce przyjścia swego maleńką mieścinę Betlejem i pominąwszy wszystkie jej pałace i ludzkie mieszkania, wybrał na swe narodzenie stajenkę, czyli jaskinię, a w niej zamiast złotej kolebki ubogi żłóbek upodobał sobie. Już większego ukrycia nie można było wynaleźć”. LOH z XII.1903 r., s. 228.
[380] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 323; por. B. Maggioni, Dzieciństwo Jezusa..., dz. cyt., s. 39.
[381] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 363; por. B. Maggioni, Dzieciństwo Jezusa..., dz. cyt., s. 41; G. Greshake, Duchowość Nazaretu, w: COMMUNIO 1(145) 2005, s. 109n.
[382] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 294.
[383] Por. tamże, s. 153 – 154.
[384] Tamże, t. 1, s. 327; „Chrystus jest Bogiem ukrytym, dlatego właśnie, że jest Zbawicielem”. Tamże, t. 1, s. 326; por. tamże, t. 3, s. 388.
[385] Tenże, O Zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 6; „Najgorętsza miłość Jego do końca ukrytą została”. Tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 136; por. R. Cantalamessa, To jest Ciało Moje. Eucharystia w świetle ‘Adorato te devote’ i ‘Ave verum’, Wydawnictwo SALWATOR, Kraków 2007, s. 18.
[386] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 78 – 79; por. tamże, s. 11, 34.
[387] Tamże, t. 2, s. 106; por. tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 2.
[388] Tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 153 – 154; por. tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 1, s. 17.
[389] Por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 4, s. 254 – 255.
[390] Tamże, s. 271 – 272.
[391] Tamże, s. 282 – 283.
[392] Por. tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 3; M. M de Carvalho, Milczenie Maryi, w: COMMUNIO 1(145) 2005, s. 51n.
[393] Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 83.
[394] „Nikt o niej nie wiedział, że jest Panną; i tak we wszystkich ceremoniach przepisanych, jak w pożyciu z krewnymi lub na godach w ten sposób się zachowywała, jak pospolita niewiasta. Dlatego stała się świetnym przykładem tego życia, i słusznie także te dusze, które chciałyby takie życie prowadzić, to Jej życie ukryte, za swój wzór obierać powinny”. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 3 – 4; por. tamże, s. 26.
[395] Urywki z nauki Ks. Wyrębowskiego z dn. 28.IV.1925 roku, w: Notatki Magdaleny Łazowskiej..., dz. cyt., s. 114; O św. Józefie Paweł VI powiedział: „Cóż bardziej pokornego, prostszego, cichego, bardziej ukrytego może ukazać nam Ewangelia obok Maryi i Jezusa? Postać św. Józefa w niej nakreślona nosi właśnie rysy skromne, bardzo zwyczajne, bardzo przeciętne, powiedzielibyśmy, według miary ludzkich wartości – bez znaczenia jako, że nie znajdujemy w nim żadnej cechy, która mogłaby wytłumaczyć jego rzeczywistą wielkość i jego niezwykłą misję, jaka powierzyła mu Opatrzność [...]. Gdy patrzymy na niego w zwierciadle opowieści ewangelicznej, Józef ukazuje nam najważniejsze cechy ogromnej pokory: skromny, ubogi, niewykształcony, niepozorny, prymitywny robotnik, który nie ma w sobie nic szczególnego, który w Ewangelii nie zostawia nawet brzmienia swego głosu. Nie zapisano ani jednego jego słowa, ani tego, co robił. Wszystko pozostaje w cichym ukryciu i w doskonałym posłuszeństwie”. Cyt. za: U. Terrinoni, Słowo Boże i śluby zakonne. Obrazy biblijne. Posłuszeństwo, dz. cyt., s. 120; por. tamże, s. 121; L. Balter, Cicha obecność Józefa, w: COMMUNIO 1(145) 2005, s. 56 – 65.
[396] H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 144 – 145.
[397] VII KZFC 3.
[398] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 4.
[399] „Św. Atanazy, [...] sam się ukrywał długie lata w czasie prześladowania”. Tamże, s. 4.
[400] Por. tamże, s. 4 – 5, 73; „Niewiasty pod sukniami światowymi i królewskimi miały włosiennice i inne narzędzia pokutne kryjąc się z tym przed mężami lub rodziną, jak św. Elżbieta Węgierska lub św. Róża. Co wszystko Kościół Święty pochwala i zaleca kanonizując ich i przytaczając w brewiarzach nawet wiele podobnych szczegółów”. Tamże, s. 5.
[401] Tamże, s. 11; „Zakonnika nie stanowi habit, ale śluby i cnoty zakonne”. Odpowiedź o. Honorata..., dz. cyt., s. 73.
[402] Por. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 49; „Dzieje Kościoła dowodzą nam, że chociaż treść życia zakonnego jest niezmienną, a stanowi ją dążenie do doskonałości w zwartych szeregach drogą trzech rad Ewangelii – to jednak formy jej zewnętrzne dostosowują się do ogólnych warunków”. E. Muśnicka, Ojciec Honorat z Białej..., dz. cyt., s. 189.
[403] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 1.
[404] W. Bursiak, Życiorys śp. Czcigodnej Matki Kazimiery..., dz. cyt., t. 1, s. 36.
[405] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 7.
[406] Tenże, Przemówienia o życiu zakonnym. Środki do leczenia chorób duszy, w: Wybór pism o. Honorata Koźmińskiego (PTA), t. 4, cz. 1, przyg. do wyd. G. Bartoszewski, J. Bar, Warszawa 1981, s. 246; „Sama natura rzeczy zdaje się wskazywać, że życie poświęcone Bogu w ukryciu przed światem jest większą ofiarą i więcej sprzyja utrzymaniu ducha zaparcia i umartwienia wewnętrznego, na czym chrześcijańska doskonałość się zasadza i zapobiega wstępowaniu do Zakonu z ludzkich względów, bo w nim nic zepsuta natura dla siebie nie znajduje”. Tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 5.
[407] Tenże, Przemówienia o życiu zakonnym, dz. cyt., s. 246.
[408] Tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 7; „Dusze wierne Jezusowi, obcując ze światem, Jego w ukryciu serca zawsze nosić powinny i wszystko czynić ze względu na Niego”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 383.
[409] Tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 5.
[410] Por. ET 35.
[411] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 8.
[412] Tenże, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 117.
[413] Por. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 69, 80; „Jeżeli chcemy prawdziwie kochać Jezusa, starajmy się naśladować tę Jego cichość, chroniąc się od wszelkiej okazałości i rozgłosu, i działając li tylko dla przypodobania się Jemu samemu”. H. Koźmiński, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 2, s. 153 – 154.
[414] Por. tamże, t. 1, s. 368 – 369; „Samo życie Chrystusa promieniało bardziej niż gdyby przez ten czas ciągłe kazania miewał. I promienieje do dnia dzisiejszego na wszystkich wiernych i niewiernych, bo najważniejsze wskazówki moralności z tego ukrytego życia czerpiemy. Stamtąd nauczyliśmy się, że nie o to chodzi, abyśmy nadzwyczajne rzeczy spełniali, lecz abyśmy umieli pospolite, zwyczajne życie uświęcać, że chrześcijańska ogólna doskonałość nie na tym zależy, aby opuszczać świat, bo to jest zadanie wyjątkowe, lecz aby wśród świata żyć bogobojnie i wszystkie swoje codzienne czynności z czystą intencją podobania się Bogu wypełniać”. Czerwiec. Tajemnice Najsłodszego..., dz. cyt., s. 68 – 69.
[415] H. Koźmiński, Święty Franciszek Seraficki..., dz. cyt., t. 2, s. 493.
[416] Tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 8.
[417] Por. tamże.
[418] Por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 368 – 369.
[419] Tenże, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 8; por. tenże, Powieść nad powieściami, dz. cyt., t. 1, s. 383; O życiu zakonnym – przepisy..., dz. cyt., s. 5; por. P. Brzozowska, Kult Maryi przekazany zgromadzeniom..., dz. cyt., s. 197.
[420] H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 7 – 8.
[421] Tamże, s. 8.
[422] Tamże, s. 9; „Ukrycie przed światem powołania zakonnego, to za dni naszych najdoskonalszy i jedyny środek wpływu religijno moralnego, na tych, co go najbardziej potrzebują; środek szerzenia wszędy Królestwa Bożego i ratowania dusz ginących, zaciągania po całej ziemi zbawczych sieci Chrystusowych, rozjaśniania wszelkich ciemności, rozniecania płomyków żywej wiary oraz miłości Boga i bliźniego”. E. Muśnicka, Ojciec Honorat z Białej..., dz. cyt., s. 189.
[423] Por. VI KZFC 7; VII KZFC 5.
[424] „Bo apostolstwo domowe i wpływ na świeckich i wszelkie posługi daleko łatwiej spełniają się dzisiaj pod osłoną świeckiej odzieży, aniżeli, gdyby pokazywały się te osoby w zakonnym habicie. Duch sekularyzacji, który ogarnął świat, chociaż w swym źródle jest złym, ale zniewala do pewnego uwzględnienia jego”. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 42; por. Dziedzictwo bł. Honorata Koźmińskiego. Jego Zgromadzenia po stu latach od założenia, red. H. I. Szumił, G. Bartoszewski OFM Cap, Wydawnictwo Diecezjalne, Warszawa – Sandomierz 1998, s. 20.
[425] E. Muśnicka, Ojciec Honorat z Białej..., dz. cyt., s. 189.
[426] Por. LOH z I.1909 r., s. 383.
[427] Obowiązki szczegółowe Sióstr..., dz. cyt., s. 103; por. VI KZFC 7; LOH z I.1909 r., s. 383.
[428] Por. II KZFC 14; III KZFC 16; IV KZFC 25; V KZFC 25; VI KZFC 7; VII KZFC 7; por. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 29; Tematowi stroju sióstr poświęcono nieco więcej uwagi w paragrafie dotyczącym rozważań o ślubie czystości.
[429] Por. VI KZFC 8; por. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 21, 28 – 29.
[430] Por. III DZFC 26; II DZFC 28; por. Uchwały Kapituły Generalnej 1964, dz. cyt., s. 7; „Nie wolno im przeto nic takiego mówić, czynić ani nosić, czemby zdradzały swoje powołanie, lecz mają wszędzie tak się zachowywać, jak dobre i wzorowe dzieci Kościoła”. Odpowiedź O. Honorata..., s. 34; por. Wiadomość o nowych zgromadzeniach..., dz. cyt., s. 21.
[431] K. Gruszczyńska, Historia Zgromadzenia Sióstr..., dz. cyt., s. 42 – 43.
[432] Założycielka zapisała: „Kiedy widząc jak zajaśniało trochę swobody Kościoła, za okupacji jeszcze niemieckiej, zaczęły się gromadzić zgromadzenia zakonne jawne – jakkolwiek nie dostrzegłam chwiejności w naszych siostrach, ale mimo to pragnęłam, aby o. Honorat jako nasz Założyciel swym ojcowskim testamentem ugruntował nas jeszcze w tym życiu ukrytym, które całym sercem ukochałam – wtedy Ojciec przysłał mi ten traktat pisany własnoręcznie w ostatnim roku swego życia – prawdziwie jak testament przed śmiercią”. Tamże, s. 42.
[433] Błogosławieństwo o. Honorata przesłane Matce Kazimierze Gruszczyńskiej dn. 11.XII.1893 roku, w: AFC, s. C. I, T. II/102.
[434] Por. LOH z 27.I.1906 r., s. 300; „[...] i żeby w razie zmiany okoliczności, nie odstępowały go [ukrycia – L. Cz.] i przekładały go na inne rodzaje życia, dla większej chwały Boga, większego postępu w duchu, i łatwiejszego ratunku dusz”. H. Koźmiński, O zgromadzeniach ukrytych..., dz. cyt., s. 26.
[435] LHFC-MK, s. 137.
[436] LHFC-dW, s. 187.
[437] Por. M. Grunt, Duchowość Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, Wydawnictwo Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2003, s. 90; K. J. Bąk, Duchowość zakonna Anieli Róży Godeckiej (1861 – 1937), Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu, Częstochowa 2001, s. 171 – 172; M. Szymula, Duchowość zakonna..., dz. cyt., s. 144 – 145; G. Bartoszewski, Starania o zatwierdzenie pierwszych zgromadzeń Bł. Honorata Koźmińskiego i Dekret Ecclesia catholica z 1889 roku, w: Błogosławiony Honorat Koźmiński..., dz. cyt., s. 245n.
[438] Por. Życiorys śp. Kazimiery Gruszczyńskiej..., dz. cyt., s. 26 – 27.
[439] Wypowiedź Matek Generalnych zgromadzeń ukrytych odnośnie sprawy ujawnienia się przed władzami, 1934, mps, w: AFC, s. E. I, T. I/6, O Zgromadzeniu.
[440] Pierwsza Księga Kroniki..., dz. cyt., s. 93.
[441] Por. W. Bursiak, List okólny z 1949 r. w sprawie rejestracji Zgromadzenia, mps, w: Okólniki i zarządzenia Matki Generalnej Wiktorii Bursiak..., dz. cyt., s. 1 – 5.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza