Listy do s. Bronisławy Papińskiej

1.8.(31).

Jak to teraz dogodnie, że korespondencja utrudniona. Oko ludzkie nas nie dosięga, prawda, ale serce kochające Was ściga, rade by odgadnąć, co się tam dzieje, a nade wszystko, co w duszach Waszych, jakie postęp w dobrem, do którego jesteśmy obowiązane i od tego nic nas nie uwalnia. Oko Boże wszędzie nas śledzi, a sumienie jako sędzia też nas nie opuszcza aż do śmierci. Chciejmy tylko się wsłuchać, zawsze znajdziemy odpowiedź; a jeżeli w każdej chwili pamiętać będziemy, że Bóg na nas patrzy – będziemy jak w fortecy, wśród największych trudności i walki duchowych dobrze nam będzie. I będziemy spokojnie oczekiwać chwili, kiedy wszelkie obrachunki będą miały być zdawane. Daj Boże, abyście wszystkie tę zasadą się kierowały.
Co tam słychać? Wiem, że trudno pisać, ale kto chce, znajdzie sposobność. Wielu odbiera i prywatnie i karty pocztowe, ale moja kochana Brońcia zamilkła. Powtarzm, warunki trochę usprawiedliwiają, tylko serce, sumienie nie całkowicie, prawda? Otóż poprawcie się. Co tam słychać? Czy biednych w Zakładzie dużo, jak zdrowie Wasze, a ducha?
Moja Droga Broniu, Ty masz tyle światła Bożego, tyle darów, brak tylko silnej woli, boć doba wola musi być, ale tej wytrwałej, gotowej na wszelką walkę, aby dotrzymać obietnicy Bogu – tej brak. I to twoja nędza, to twój dręczyciel. Weź się za siebie, a zawsze pora, Bóg czeka i czeka, i nawołuje – pospiesz i pociesz to Serce Jezusa. Brońcię pozdrów ode mnie. Przecież choć kartę może napisać, aby choć znak życia dać o sobie. Serdecznie pozdrawiam, Bożej opiece oddaję.


1.8.(32).
Za życzenia, które wiem, że są szczere, serdecznie dziękuję. Spełnienie onych po znacznej części w Was spoczywa, gdy odczuwam, że jakoś umiecie odczuć, bo sercem kochającym Was ścigam: tętna Wasze, że tam biją serca gorliwością ku chwale Bożej, że tam cechuje się zapała w pracy nad sobą, a tym samym wzmaga się duch – życie wewnętrzne, że się upiększa cnotami ten przybytek Boży w sercach Waszych. A wierzajcie, że wtedy raduję się, to stanowi me szczęście, bo wtedy i Pan Jezus się z Was raduje. Ale jak nie odczuwam tego tętna, ciężko, Kochana Siostro, mi się robi. Jak umiem, błagam miłosierdzia, boć to moje dzieci. Nędza nasza wielka, to prawda, ale mamy przy łasce Bożej moc wielką, której żadna potęga skruszyć nie może, o ile się nie poddamy.
Ty, moja Droga, jasno rozumiesz, którędy droga do nieba, więc puść się na nią rączo. Szczerze zacznij od tych dni Męki Pańskiej, a da Ci to wielce wesołe Alleluja w duszy, czego Ci z serca życzę (--).


1.8.(33).
Przy Twych imieninach przesyłam macierzyńskie życzenia, aby życie Twoje zapełniała praca nad postępem w życiu wewnętrznym, bo to jedynie daje nam pokój, ściślej łączy z Panem Jezusem. Wszystko minie, najczęściej zostawiając wyrzut i niepokój, jak to nam doświadczenie mówi.
Moja Siostro, czujemy, że się posuwamy w latach, wiek przyciska, trzeba nam się spieszyć – wtedy jeszcze można będzie zebrać bogactwa. Ale się śpiesz, nie odkładaj, Kochana Siostro, jak jednego dnia więcej się zaniedbasz, żałuj tej straty i znów na nowo zaczynaj, ale nigdy nie trać ufności. Niech te trzy cnoty – wiara, nadziej i miłość – przewodniczą Ci w doli i niedoli wszelakiej, a zawsze będziesz szczęśliwa. Czego Ci z serca życzę i błogosławię (--).

1.8.(34).
Przyszła chwila, że się wszyscy odnajdujemy. Bardzo mnie to cieszy, żeś się odezwała i wypowiedziała chęć powrotu ku domowi. „W domu Ojca mego jest dość ku pracy”, obszerna niwa. Wezmę to do serca i pomyślę, abyś mogła prędzej przyjechać.
Przetrwałyście tam ciężkie chwile. I u nas było różnie, ale tam trudniej jeszcze. Oby tylko w tej wszechświatowej wojnie dusza nasza nie schodziła z pola walki wewnętrznej, a przy łasce Bożej odnosiła zwycięstwo nad swą nędzną naturą. Daj to, Boże, bo w tym nasza wybrana.
W przeszłym miesiącu umarła Józefinka, nie wiem, czy ją pamiętasz. Przypomnij sobie, jakie są prawa i obowiązki, aby dopełnić. Wielka jej szkoda, bo choć to było chucherko, ale pracowita, cicha, Boża dusza.
Bolesława już do niczego (pozostało jej) tylko dogorywać, gruźlica. Wiktoria trochę niby lepiej stoi, ale gruźlica już w odstawie. Tekla również – taka to młodzież – ciężko nam, Kochana Siostro, ale ufność w Bogu. Te starsze tu jeszcze prędzej idą do szeregu – a to inwalidy.
Dużo też masz u siebie tej biedy. Jak się tam wśród tej drożyzny możecie wyżywić? Teraz już nadzieja lepszej doli. Napisz choć pocztą, a bądź dobrej myśli. Żyj duchem wiary, a jaśniej Ci będzie (--).
19 V 1919

1.8.(35).
Toć to jutro Twoje imieniny! Trochę się listem spóźnię, ale przed Panem Jezusem jutro wszystkie pamiętać będziemy. Życzę Ci z całego serca, abyś z wiekiem nie chyliła się ku ziemi wraz z doczesną lepianką, ale aby z dniem każdym duch się wznosił wyżej, wyżej i dosięgnął tam, gdzie Bóg przeznaczył. Ducha nie zna starości, on zawsze młody, raźny i nawet coraz raźniejszy w miarę naszych pragnień, starań, czuwania i upraszania sobie łaski Bożej przez gorącą modlitwę. Czuwaj, bo życie niedługie, a wieczność bezgraniczna.
Pewnie się tam zadziwisz, że list Twój przyjazd przyciął, choć termin w ostatnim liście poddałeś; w każdym razie w czasie wakacji było za trudno. Ale żywo o tym myślę, aby przeprowadzić, bo Ci się to należy pod każdym względem (--).
Kozienice, 2 IX 1919

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza