Listy do s. Marii Raabe (2)

1.9.(39).

Zbliżają się Twoje imieniny. Serce matki domaga się, aby Ci powinszować – wszystkie jak jesteśmy. Nie tylko przy dniu imienin, ale codziennie i każdej chwili możemy sobie winszować tej łaski, jaką nas Bóg z miłości swojej udarować raczył, której nie jesteśmy w stanie docenić i za mało w to wnikamy, a każdy dzień dostarcza motywów.

Wczoraj miałam tu taki obrazek życiowy: w naszej kapliczce ksiądz spowiadał siostry, wtem dają znać, że przed kościół przywieźli ciężko chorego. Ponieważ z łaski Bożej mamy pod naszym dachem Najświętszy Sakrament i Oleje święte – wiec zamiast polecić zawiezienie chorego księdzu do kościoła, pozwolił, przywieźć do tutaj. Wierzajcie mi, że nie mogłam bez rozrzewnienia patrzeć na ten widok. Chory, przywieziony w wąskich deszczynach na garści słomy, trząsł się marnym wózkiem po kamieniach, a Siostry, dzięki Bogu, zdrowe. Kapłan poświęca się dla nich, przychodzi, aby je wzbogacić łaską sakramentu, przynieść pokój duszy. – Skąd ten przywilej? Bo to służebnice Boże; hojny (jest) Pan dla swoich!
To było momentalne wrażenie, a przecież myśmy codziennie, dniem i nocą obsypane wyjątkowymi łaskami Bożymi.
Ale powtarzam jeszcze, że mało, zbyt mało zastanawiamy się nad tą dobrocią Bożą.
Otóż z całego serca winszuję Ci, Droga Siostro, że Cię Bóg zapisał na listę swych wybranych, i życzę, aby to światło Bożej łaski przewodziło Ci w każdej chwili życia, aż do bram wiekuistych szczęścia. Pamiętaj jednak, że jak najmniejsza z łask jest cenniejsza ponad wszystkie skarby świata, tak też i rachunku z tych darów winni jesteśmy.
Czuwaj, módl się gorąco, śledź każdy promyk światła Bożego, wsłuchuj się w głos Boży. Wierzę, że każda z nas tego pragnie, ale powiedziane mamy z góry, że „Królestwo Boże gwałt cierpi i gwałtownicy porywają je”.
Życzę Ci więc, aby nasz Wódz Niebieski znalazł Cię zawsze na polu tej walki i jako zwyciężczynię wprowadził do przybytków swoich. Opiece Bożej oddaję.
Kozienice, 5 IX 1919

1.9.(40).

Choć to zbyt wcześnie, ale lepiej niż się spóźnić; przesyłam Ci, moja Droga Siostro, najserdeczniejsze życzenia, jak zwykle – bo to podstawa szczęścia naszego – obfitości łask Bożych, choć tych Miłosierdzie Boże nie poskąpiło. Największym darem jest powołanie, a procentowanie tego zależy od naszej wierności, ustawicznej pracy, a nade wszystko od ukochania świętego zadania swego. Wiemy z doświadczenia, że o ile usilnie czegoś pragniemy, wtedy i ciężaru nie odczuwamy, aby tylko dojść do celu. Niech każdy dzień nie osłabia, ale wzmacnia ducha gorliwości. Wiek niech nie będzie murem obronnym, ale przeciwnie, głosem wołającym: śpiesz się, korzystaj z każdej chwili. Życzę Ci więc z całego serca, aby dzień każdy pomnażał depozyt zasług przed Bogiem. Na prezent imieninowy posyłam Ci dobre Siostry, czy na bardzo długo, tego jeszcze nie wiem. Dziś stąd wyjechały, a zapewne jednocześnie z listem one przyjadą do Ciebie. Masz teraz miłe, dobre siostry. Już chyba raz Marysia będzie zadowolona i przyzna sobie, że niejednokrotnie rozgorycza się, chce tego, czego mimo chęci dać nie mogę, bo nie mam. O Marysi zawsze pamiętam, całym sercem chcę ją wspierać, boć wypracowana, dobra siostra kochająca swoje – chciałabym tylko, aby sobie wysłużyła ten stopień świętości, do jakiego ją Bóg powołał i o to wszystkie modlić się będziemy (--).
27 VIII 1921

1.9.(41).

Moja Droga, tak ładnie piszesz, że się poprawisz, że widzisz zaniedbanie, a mim oto odczuwasz, że masz łaski od Pana Jezusa. Widzisz, jaki Bóg dobry, jak prawie wyciąga ręce swe, aby Cię uchwycić, a Ty uciekasz i nie bardzo wsłuchujesz się w głos Boży. Znasz Jego świętą wolę na każdą chwilę, a Ty idziesz w inną stronę. Moja Droga, ile Ty sobie robisz zamętu i to ilorakiego przez gadulstwo, słuchanie nowinek, prowadzenie pogawędek, a jednak jesteś w tym stale niepoprawna. Przeto na ten miesiąc Maryi weź sobie za główny punkt pracy unikać tego, czuwaj, módl się, pracuje nad sobą, a jak tylko choć jedną wadę zwyciężysz, to się zaraz i cnoty wynajdą. Przecież warto pracować. Wszystko minie, zostanie nasz zarobek na wieczność, taki, jaki sobie złożymy.
Czuwaj, czuwaj nad sobą. Obiecałaś, że na ten miesiąc pocieszysz mnie. Oczekuję tego, a jeszcze więcej Serce Boże, któremu Cię polecam.

1.9.(42).

Piszesz, że nie umiem się wypisać bardzo jasno, i dobrze się określasz. Sama to widzisz, że mało pracujesz nad sobą i że to samo w kółko; przeważnie tak, ale choć troszkę to jest poprawy, choćby w tym, że masz co miesiąc ten obrachunek i piszesz: w tym miesiącu więcej czuwałam w ćwiczeniach. Medytację południową rzadziej opuszczasz, więc już jest jakby początek. Bóg doda łaski, gdy o nią prosić i z nią współpracować będziesz. Moja Droga, gdybyś tak choć trochę opanowała twą niecierpliwość, ile by Ci to dało spokoju, dopomogło do ducha modlitwy i całość zharmonizowało. W tej popędliwości nie ma złego gruntu, bo Ty masz dużo serca, miłości bliźniego, więc i błąd lżejszy, ale ile byś miała pociechy, hamując swą naturę. Trzeba się modlić i gorąco pragnąć, a pomoc Boża (będzie) z nami. Teraz czas postu, weź się do tej pracy wewnętrznej, przygotowuj się do tej wielkiej uroczystości Zmartwychwstania, aby też odczuć podniesienie swego ducha.

1.9.(43).

Jak w zwierciadle widzisz siebie (choć dokładnie nikt swej nędzy nie jest w stanie poznać, jedynie o ile przy łasce Bożej może), ale moja Droga, jak to sama uznajesz, a ja Cię znam, zawsze takie same błędy. Gdybyśmy w zwierciadle widziały szpetne rany ciała, pewno przemyśliwałybyśmy nad tym i radziły się drugich, jak to leczyć, aby tej szpetności zapobiec, a pewną pociechą byłby widok gojącej się rany, a tym samym znikającej szpetoty. O, jakąż by to było pociechą tak dla Ciebie, jak i dla Pana Jezusa, widzieć upiększającą się duszę przez panowanie nad sobą, zwyciężanie swych skłonności. Prawda, że mamy tego chwastu całe łany, zagłuszają one dobre ziarnko, nie dadzą wzrosnąć, zaledwie to dobre postanowienie zakiełkuje, już znika pod przemocą złych skłonności. I tak siejemy, siejemy, a plonu nie widać. A dlaczego? Brak czuwania, brak modlitwy, brak wydania sobie walki i to nie chwilowej, ale stałej. Nie rzucaj się na wszystko, mówiąc: poprawię się, muszę być lepszą. Bardzo to dobre. Ale weź sobie poważnie jeden punkt do opracowania i to nie na dziś, ale z dnia na dzień ponawiaj to samo, choćby długo to trwać miało, póki nie dojdziesz do pokonania tej wady. Pracując nad jednym punktem, zarobisz wiele. Da ci  to moc opanowania się w innych wadach. O, gdybyś Ty chciała mówić mnie, zapomnieć o sobie, a modlić się więcej, to znaczy prowadzić życie wewnętrzne; choć to przy najliczniejszych zajęciach dałoby Ci orientację w danych trudnościach i pokój duszy przyniosło. Brak tego prowadzi łańcuch upadków i wykoleja z drogi obranej do celu. Dobrze, bardzo dobrze, że wypowiadasz swą nędzę, uskarżasz się na nią, to także wielka łaska Boża. Dziękuj za nią, ale weź się do czuwania, do pracy nad sobą. Życie ubiega, wieczność przed nami, każdy dzień uważaj jako ostatni zarobek na wieczność.
18 X (rok nieznany)

1.9.(44).

(--) Muszę na Twą pociechę powiedzieć, że po raz pierwszy miałam pociechę, otrzymawszy ten rachunek, a to dlatego, że choć nie widzę pracy jak by to należało, ale już wstęp do tego, żeś sobie dzień zna to poświęciła i zdałaś sprawę wpośród dużego szeregu błędów. Widzę w tym odrobinę ku lepszemu, że już więcej czuwałaś, aby mieć drugą medytację. Widzisz, moja Droga, ja sobie robię takie porównanie: jak jest kto ciężko chory, a cokolwiek mu jest lepiej, choć na kreskę temperatura spadnie, to już błysk nadziei, że będzie coraz lepiej. I wstępuje pociecha do serc kochających. Tak też, moja Siostro, jak dostrzegłam choć trochę czuwania i chęci pracy i postanowienie na przyszłość, to mam nadzieję, że pójdziesz za tym promieniem światłości Bożej i coraz głębiej będziesz wchodzić w siebie. Nade wszystko pilnuj dobrej modlitwy. Sama piszesz, że Ci Bóg daje wiele łask, światła, są to wielkie skarby, ale i wieka odpowiedzialność za ich niewykorzystanie. Unikaj próżnego gadulstwa, a znajdziesz więcej czasu na rozmowę z Panem Jezusem. Panuj nad wybuchami, bo to odbiera pokój duszy, robi zamęt w całym domu, podcina Twą powagę i cały szereg zła idzie za tym. „Błogosławieni pokój czyniący”, a w te słowa samego Pana Jezusa wsłuchaj się i staraj się zastosować ku pociesze Serca Bożego. Żeś nie była zadowolona z  nowych sił, a nie wyrobionych, to nic dziwnego. Każdy wolałby, co mu pasuje, ale znając brak domowy, należy to wyrozumieć, ufać w pomoc Bożą, a nigdy nie narzekać. A tak szczerze powiedziawszy, sama masz doświadczenie. Rzut oka więcej znaczy, niż dla drugiej upracowanie. A przecież człowiek tak wyrobiony, Dominika, jest obeznana, Klimcia uzdolniona, Aleksandra ma swoje poważne dane; więc między nimi jeden taki nowicjusz to się zmieści. Gdybym miała, to bym dała. Z tym wszystkim mam nadzieję, że ten miesiąc, biorąc zachętę z przeszłego, będzie lepszy, owocniejszy, daj Boże, na co całym sercem błogosławię.
14 I 1921

1.9.(45)

Bardzo mi przykro, że dopiero dziś Ci odpisuję. Tak się składało, to ogólne rekolekcje, później moje, następnie święta – mimo najszczerszych chęci nie mogłam znaleźć odpowiedniej chwili. Co do ćwiczeń, widzę że sama wnikasz głębiej i z łaski Bożej odczuwasz, jaka powinna być modlitwa. Nie dość, aby odbyć ćwiczenia, ale brak ducha, przejęcia się i przygotowania. Stąd wynika niezadowolenie, chociaż bywa i tak, że mimo naszej gorliwości nie ma pociechy wewnętrznej, nie odczuwa się obecności Bożej. To są zwykłe przejścia duszy, czasem Bóg doświadcza wiernych sług swoich, ale jeżeli my wszystko z siebie zrobimy, to sumienie spokojne, modlitwa wtedy jest dobra i przyjdzie chwila pociechy. Dobrze, że się nad tym zastanawiasz, (stąd) nadzieja, że i praca będzie, o to się staraj; modlitwa to grunt naszego szczęścia. Rekolekcji miesięcznych nie opuszczaj i zawsze zrób sobie notatki, to pewnego rodzaju zwierciadło duchowe. Sama to czujesz, ile tracisz przez gadulstwo, ale jakoś Droga Siostra nie stara się opanować tego narzędzia. Będziesz mieć więcej spokoju i czasu na ćwiczenia. Opuszczenie zebrań, to wielkie uchybienie, ich straty ciążą na Twoim sumieniu. Wyróżnianie sióstr, sama czujesz, co pociąga za sobą, i może wywołać niesnaski, a do Siostry wywołać brak zaufania, a bez tego rola starszych jest ciężka. Staraj się to koniecznie wyrównać; właśnie tam, gdzie czujesz mniej sympatii, okazuj więcej serca, a zawsze i wszędzie z miłości. Unikaj przechwalania się. Najpierw tracisz zasługę, a po wtóre malejesz w oczach ludzkich. Dobre nie zgonie, zobaczą ludzie i ocenią. Chorobę przyjmuj jako dopust Boży. Pewno, że to nie na rękę, gdy choroba wstrzymuje spełnianie obowiązków. Zrób z tego ofiarę i proś o pomoc Bożą, korzystaj z tego, co Bóg daje.
Jako punkt pracy: panować nad gadulstwem, słuchaniem tego co do nas nie należy, a często zaśmieca naszą wyobraźnię. Miłością ogarniaj wszystkich, choćby były i przykrości. Miłością zwyciężysz, a Bóg błogosławić będzie.
18 I 1926

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza